6 października 2014

Cienkie włosy - objętość bez blasku, blask bez objętości | Jak rozwiązać problem?


Dzisiaj chciałabym poruszyć problem, który dotyczy bezpośrednio moich cienkich włosów i może włosów części z Was. Objętość kosztem blasku, blask bez objętości - znacie to? Jak wiecie moje włosy są średnioporowate w kierunku porowatości wysokiej. Zaletą takiej porowatości jest to, że za pomocą odpowiednich kosmetyków i stylizacji, mogę nadawać im określoną strukturę, to znaczy nadawać objętość bądź mocno je wygładzać. 



Objętość czy blask?


Jeśli chcę uzyskać pełny blask włosów, sypkość i bardzo zdrowy wygląd, to niestety tracę grubo ponad 1 cm objętości kucyka. Przy moim 6,5 cm w obwodzie przy optymalnym wyglądzie włosów, jest to naprawdę bardzo widoczne. Domykając łuski włosa stają się one "materiałem jednolitym", który bardzo dobrze odbija światło. Z drugiej strony włosy są bardzo sypkie i przez to mają małą objętość. 

Jeśli włosy są pełne objętości, to mało się błyszczą, nie są sypkie, tworzą "zbitą masę", ale za to są odbite od nasady i wizualnie jest ich więcej. 


Staram się balansować między tymi dwiema cechami, jednak nie zawsze mi to idealnie wychodzi. Dlatego jednego dnia mam mega oklapnięte, ale błyszczące włosy (jak dzisiaj), bądź suche, matowe, ale pełne objętości.

Najlepszą opcją dla mnie byłoby mieć włosy pełne objętości, bardzo błyszczące, ale wydaje mi się, że przy cienkich włosach i porowatości takiej jak moja to mało prawdopodobne.


I tutaj ogromna prośba do Was - czy macie może jakiś "patent" na ten dokuczliwy problem? Może udało się Wam go pokonać? Czekam na sugestie w komentarzach i oczywiście piszcie czy u Was to też tak wygląda.

:*

Zapraszam do dyskusji:

  1. U mnie super na objetosc dzialaja glinki i blotko z morza martwego - ale nakladam je tylko na skalp/ nasade wlosow. Reszte pielegnuje inna maska/ odzywka.
    Jestem ddopiero po 1 uzyciu ale cudny blask i +20% objetosci dala u mnie maska ajurwedyjska PO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu u mnie glinki się również sprawdzają. Pisząc posta miałam na myśli odnalezienie jakiegoś złotego środka, który pozwoliłby uzyskać piękny blask włosów przy maksymalnej objętości. To nie jest tak, że włosy w ogóle się nie błyszczą, bo błyszczą :) Jednak wiem, że mogą jeszcze bardziej. W dążeniu do tego perfekcjonizmu w wyglądzie powstał ten wpis. Generalnie moje włosy prezentują się bardzo ładnie, ale zawsze może być lepiej :)

      U mnie maseczka ajurwedyjska nie sprawdziła się. Miałam po niej efekt jak po większości ziół - matowe i suche.

      Usuń
  2. ja polecam na noc lub dzień po umyciu mokre (ale nie ociekające wodą) włosy zwinąć w koczka ślimaczka i pójść spać, ewentualnie posprzątać cały dom :) a jak wyschną włosy przy skórze głowy to można rozpuścić, albo poczekać aż samo to nastąpi - mi dodaje to osobistości, blask uzyskuję, przez pielęgnacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po koczku ślimaczku z niewyschnietych wlosow mam mega puch, poza tym włosy sie łamią

      Usuń
    2. Basiu, koczek ślimaczek to moje must have :) Zawsze robię go na noc i faktycznie włosy mają objętość, ale nie tak ogromną jak np. po glince :) U mnie niestety nie działa to tak jak opisałaś.

      Anonimowy - kluczem do koczka ślimaczka jest bardzo dobre nawilżenie włosów. Wtedy nie powinien zostawiać puchu, a dyscyplinować je :*

      Usuń
  3. mam sytuację podobną do Ciebie, cienkie włosy, średnioporowate w kierunku wysoko, tyle że Twoje są proste, a moje - kręcone/falowane i to chyba jest kluczem do sukcesu. po umyciu i gdy trochę podeschną, dzielę je na dwie równe partie, przerzucam tak, by opadały na ramionach, a potem zakręcam je na palcach w rulony (tylko dwa; jeden po jednej i jeden po drugiej stronie). co jakiś czas palcami poprawiam skręt, a gdy już złapią kierunek bądź wyschną to pochylam się, roztrzepuję je i pozwalam swobodnie opaść. włosy dzięki tej metodzie wygładzają się i jednocześnie bardzo ładnie błyszczą. końcówki nie fruwają, a loki są pięknie zdefiniowane. w moim przypadku jest to lepsze iż kok-ślimak, bo po nim często miałam sianowate, spuszone końce jak po warkoczu; w mojej metodzie są gładziutkie, miękkie i delikatne. jeśli masz podatne włosy, to polecam Ci spróbować, bo na objętość ten pomysł też działa bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy nie są proste :) Są lekko falowane, a im krótsze tym bardziej się skręcają. Są jednak na tyle cienkie, że pod wpływem ciężaru i dobrego cięcia na prosto, rozprostowują się i wiele nie trzeba by ładnie się prezentowały.

      Moje włosy były zawsze podatne. Nie wiem jak byłoby przy obecnej długości, bo nigdy tak długich nie miałam :) Ale chętnie spróbuję! U mnie przy sypkich i dobrze nawilżonych włosach, po ślimaku nie ma ani pół skrętu :D

      Usuń
  4. Mam ten sam kłopot, tylko,że włosy jeszcze cieńsze a z powodu koloru jakby przezroczyste. Pierwszy efekt lekkiego spuszenia daje mocny szampon, peeling i różne kosmetyki z proteinami .. Ale nie za bardzo lubię ten efekt bo plącze. W drugiej wersji wystarczy użyć emolientowej, tłustej odżywki, parafiny lub masy silikonu. Też niedobrze bo zaraz strąki.:]

    Optymalnie olej na końcówki przed myciem , SLes na skórę głowy i maska z lekkim silikonem na wierzchnią warstwę włosów. Choć z miłą chęcią wypróbowałabym produktów Agafii, Organica, Siberica i tak dalej, może kiedyś.


    Ps. Czy jest gdzieś post jak zapobiegać powstawaniu takich połamanych kołtunów na końcówkach albo co czynić gdy takie coś się utworzy ? Mimo serum silikonowego wczoraj znalazłam w kilku miejscach szorstkie, szalenie połamane jakby w coś wkręcone drucikowate końcówki. Musiałam to powycinać ;/ Co to do licha jest ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po koczku ślimaku tak masz? U mnie taki efekt daje związanie ślimaka zwykłą frotką, końce gniotą sie i wyglądają wręcz jak popalone. Specyfika cienkich i bardzo cienkich włosów. Pomaga używanie invisibobble, i bardzo, bardzo delikatne obchodzenie się z końcówkami. Za pierwszym razem tez wycięłam ten "kołtun", a za drugim okazało się, że niepotrzebnie: po umyciu połączonym z silikonową maską końce wyglądały jak nowe. Moje końcówki jeśli chodzi o zabezpieczenie, wolą cięższe sera, jak olejki Marion. Strączkują się trochę, ale za to wolniej niszczą.

      Usuń
    2. Dobrze napisałaś to pierwsze zdanie, ujęłaś mój problem :)

      Takiego postu u mnie na blogu nie ma, ale to bardzo dobry pomysł, by go stworzyć :) Odpowiadając na Twoje pytanie krótko tutaj, to sposób fightthedull jest właśnie tym, który stosuję ja, gdy zdarzy mi się mieć kołtuny. Moczę włosy, na to odżywka lub maska, najlepiej silikonowa "z poślizgiem" i włosy rozczeszą się normalnie, a kołtun zniknie.

      Co do zabezpieczania cienkich włosów, to mam Dorotko wrażenie, że zapuszczenie ich jest możliwe tylko wtedy, gdy zakonserwujemy je, wręcz oblepimy (ale tylko końce) czymś mocnym, nawet za cenę strączkowania włosów. Nasze włosy się szybko łamią, niestety :(

      Usuń
  5. Inna odżywka (lub jej brak!) u nasady, inna na końce. Najpierw nakładam wygładzającą odzywkę lub maskę na końce. Potem, bez spłukiwania, myję skórę głowy szamponem z dodatkiem glinki, lub używam maski dodającej objętości (tez z glinką, bo jestem monotematyczna, ewentualnie z glinką i ziołami). Potem wszystko zmywam, i na końce nakładam nawilżającą odzywkę jeszcze raz, tę samą lub inną. Długość błyszcze, końce są dociążone, w przy skórze fajna objętość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko wszystko super, ale u mnie to się nie do końca sprawdza ze względu na grzywkę, a raczej pozostałość po niej, która jest bardzo, ale to bardzo słaba. Odkąd pamiętam, włosy przy twarzy wyrastały mi bardzo "waciate" i muszę od czasu do czasu nakładać tam tłusty produkt, a to z kolei negatywnie wpływa na odbicie od nasady.

      Mamy też inną, naturalną porowatość. U mnie nawilżanie musi odbywać się przed myciem :) Ale schemat bardzo podobny stosuję, po prostu OMO :)

      Usuń
    2. Mam tak samo z włosami na karku, jeśli nie dostaną od czasu do czasu solidnie odżywczej maski, robi się z nich postrzępiony "filc". Ostatnio szczególnie muszę uważać, bo te okolice to najbardziej problematyczna skóra.

      Wiem, że mamy inną porowatość - ale komuś się może moja metoda przydać. :)

      Usuń
    3. Filc to świetne określenie, jakie trafne :D No jasne, na pewno ktoś skorzysta :*

      Usuń
    4. O kurcze a ja chodziłam ścinać włosy na karku na króciutkiego boba bo myślałam zawsze, że te dredy to tylko moja wina. Przy długości do połowy łopatek znowu wróciło to zjawisko i przeprosiłam się z odżywkami w sprayu choć totalnie szpecą mi fryzurę.
      Cienkie włosy mogą mieć masę problemów!

      Usuń
  6. chętnie dowiem się coś na en temat bo też mam z tym jakby nie było mały problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam cienkie włosy ale dzięki dobremu szamponowi zyskują objętość. niestety z ich blaskiem już bywa rożnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się właściwie podpinam pod komentarz fightthedull :) Na skalp glinka, dobry szampon, a oleje i bogate maski dopiero od ucha w dół. U nasady są wtedy świetnie uniesione, a reszta błyszczy i jest zdyscyplinowana.

    OdpowiedzUsuń
  9. To nawet kucyki się mierzy? :D serio, nie wpadłabym na to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy sposób mierzenia postępów w przybywaniu nowych włosów :) Przy cienkich włosach liczy się każdy centymetr. Wbrew pozorom potrafi zmienić w wyglądzie naprawdę wiele :)

      Usuń
    2. Nie zgadzam się. Liczy się każdy milimetr! :D Bylabym strasznie szczęśliwa z awansu 6.3 na 6.5 :)

      Usuń
  10. Też chciałam wspomnieć o koczku slimaczku ale przecież to już stosujesz :D
    Ale moze spróbuj po rozpuszczeniu koczka przeczesac końcówki , aby je wygladzić a u nasady objętość pozostaje :) przynajmmniej na jakiś czas xd
    Moje końcówki po tym koczku az sie proszą o odrobine oleju ;p i to daje im trochę blasku ; )

    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :)

      Nie o to mi chodzi... przeczesywanie włosów znam, dziczka - znam :) Mi chodzi o iście szatańską objętość jak po glince i równoczesny blask, który uzyskuję przy mocnym wygładzeniu :D

      Usuń
    2. Przeczytaj ostatni wpis u Anwen o ile jeszcze nie czytalaś : ) a ja trzymam kciuki zebys wygrala to cudo! :*

      Usuń
    3. Jejku, umknął mi ten wpis! :) Dziękuję :*

      Usuń
  11. Hmm, nie umiem za bardzo poradzić, bo cierpię wręcz na brak objętości, zawsze i wszędzie! Co bym nie użyła, to i tak mam lśniące, ale przyklapnięte włosy :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja dość zadowolona jestem jak naolejuję włosy na noc, a rano umyję rokitnikowym duetem na objętość. I później suszę włosy (niestety nie pozbędę się tego nawyku, bo nie akceptuję wyglądu swoich włosów po naturalnym wyschnięciu :( ). W każdym razie u mnie to daje i połysk i objętość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja myję wieczorem. Akurat wczoraj królował u mnie duet rokitnikowy i też wysuszyłam włosy suszarką. Suszarka to nie takie wielkie zło, jeśli stosujemy letni/chłodny nawiew i suszymy zgodnie z ułożeniem łusek włosa, od nasady po końce :)

      Usuń
  13. Powcieraj kozieradke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wcierałam i kiedyś wrócę na pewno. Teraz stosuję serum Agafii na porost włosów :)

      Usuń
  14. U mnie najlepiej sprawdza sie w tej roli plukanka z mydlnicy lub maska z indyjskich ziół zmieszana z odżywka, stosowana przed myciem. Włosy sa wtedy odbite od nasady, maja fajna objętość i niesamowity blask.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zioła indyjskie poleca mi co druga osoba :) Niestety większość z nich przyciemnia włosy, dlatego wypróbuję tylko te, które tego efektu nie dają :)

    Jaką masz porowatość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc wlosow ma niska porowatosc a końce, które były rozjasniane średnia. Włosy mam w kolorze ciemnego blondu i nie zauważyłam przyciemnienia a stosowałem wiele rodzajów tych maseczek, właściwie wszystkie dostępne.jednak nie widze jakichś znaczących różnic miedzy nimi.

      Usuń
  16. Mój sposób to używanie inych odżywek na długości, ktore dodają blasku i innych na skalp które za to dodają obiętości. U mnie znaczenie też ma to czy daję włosom wyschnąć naturalnie czy suszyć suszarką, dzięki suszarce nadaje im objętośći,ale stają się matowe, więc nigdy do końca ich nie susze i daję reszcie włosów doschnąć :) Wtedy zachowuje równowage miedzy objetoscia a blaskiem. Myślę ,że ważne jest też olejowanie włosów min. olejek jojoba ma właściwosci nabłyszczające włosy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Najpierw odzywienie, nawilzenie wlosow maksymalne by nadac blask i miesistosc( ta maska biovaxu do suchych i zniszczonych jest naprawde extra- wracam do niej od 3lat z podkulonym ogonem ale stosuje przed myciem- gdzie indziej opisalam JAK:-) a potem juz na wysuszonych wlosach, w skore wmasowac suchy proszek kapchoor kachli- bedzie i blask na koncach i objetosc przy skorze:-). Ja tak robie i polecam.Ten proszek jest taki bezowy, o wiele mniej matwi wlosy niz suchy szampon batiste czy jakikolewiek inny.Nadaje objetosc i zmniejsza przetluszczanie.

    Naprawde z serca polecam raz jeszcze :-) :-)



    catty_ie

    OdpowiedzUsuń
  18. Płukanka z korzenia łopianu! Po tym moje cienkie włosy dostają objętości ale są też gładkie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Martusiu, po raz pierwszy udzielam się na Twoim blogu, i na samym początku chciałabym Ci serdecznie podziękować - wykonujesz kawał dobrej roboty! Twoje porady bardzo pomogły mi w zrozumieniu i zaakceptowaniu natury moich kapryśnych cienkich włosów. Wypracowałam ostatnio całkiem niezłą sekwencję pielęgnacyjnych kroków, która pozwala zachować blask i gładkość przy jednoczesnym efekcie "push-up", ale może zanim przejdę do instrukcji to krótko moje kłaki scharakteryzuję. Otóż są one oczywiście cienkie i delikatne, falowane, na długości puszące się i wysokoporowate (w wyniku nieodpowiedniej pielęgnacji). Jednak odrost który wyhodowałam w ciągu ostatnich kilku miesięcy włosomaniactwa pozwala mi z nadzieją patrzeć w przyszłość - jest gładki i lśniący, prawie nigdy się nie puszący :). Póki co do ideału mi jeszcze daleko, ale udało mi się uzyskać naprawdę niezłe rezultaty stosując następującą strategię: włosy moczę i nakładam na nie ciężką emolientową maskę i olej, w różnych kombinacjach (maska pomieszana z olejem; najpierw maska, potem olej; olej na siemię lniane i emulgowanie maską i inne - nadal szukam idealnej metody). Następnie myję włosy balsamem Sylveco (który gorąco polecam, jest to mój hit pośród myjadeł - świetnie domywa włosy, nie wysusza ich, mało tego - wręcz pielęgnuje!). Potem nie nakładam już maseczki, ewentualnie na chwilę lekką odżywkę (głównie świetna Natura Siberica), dzięki czemu włosy mają o wiele większą objętość, niż wtedy, gdy nakładam maskę po myciu. Na koniec stosuję płukankę z lnianego glutka, która nawilża skalp i włosy oraz dodaje im puszystości. Obciekające wodą włosy delikatnie odciskam w ręcznik i pozwalam im doschnąć naturalnie. W międzyczasie często je ugniatam i harmonijkuję, żeby uzyskać jak najmocniejszy skręt. Czasami używam też dyfuzora z chłodnym nawiewem, dzięki któremu efekt jest jeszcze lepszy. A, i na skalp daję Jantara, który ładnie odbija włosy od nasady. Gdy włosy wyschną już całkowicie, to popełniam Wielki Grzech Włosomaniactwa, a mianowicie biorę dzika i moje loko-fale rozczesuję :D. Trochę się wówczas puszą, ale wtarcie odrobiny oliwy niweluje ten efekt. Następnie zawijam ślimaka, który wzmacnia skręt i idę spać. Rano po rozpuszczeniu koczka wyglądam jak napuszony lew, ale rozczesanie dzikiem, wygładzenie drewnianym grzebieniem i nałożenie serum silikonowo-olejowego świetnie wygładza moje włosy. Efekt? Niesamowita objętość (jak na moje marne możliwości, oczywiście) oraz delikatne, gładkie fale. Wiem, że na co dzień stylizujesz włosy na prosto, ale może ten sposób też się u Ciebie sprawdzi? Jeśli w ogóle nie ugniatam włosów, są dosyć proste, ale bardzo przyklapnięte i smętne. Potrafią wyglądać świetnie, gdy stylizuję je na fale żelem lnianym, ale cała procedura trwa na tyle długo, że zazwyczaj nie mam na to czasu. Z kolei jeśli włosy ugniatam tak o, bez lnianego glutka, wychodzą nieciekawe strąki. Ale wystarczy je rozczesać, i tafla z romantycznymi falami gwarantowana.Wiele zależy oczywiście od użytych produktów, np. każdemu służy inna maseczka czy inny sposób mycia, ale główny trzon metody polecam do przetestowania. I przepraszam, trochę przydługawy mi ten komentarz wyszedł :)
    Pozdrawiam
    Kosmo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Kosmo! :) Dziękuję za tak długi komentarz, wow! Na pewno przyda się nie tylko mi ale również innym i tutaj moja prośba - czy mogę go pożyczyć do osobnego wpisu? :)

      Usuń
  20. Jasne, nie ma problemu, jeśli mój wpis może się na coś przydać, to bardzo się cieszę :)
    Kosmo

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS