6 kwietnia 2015

Jak odgruzowałam szafę i odnalazłam swój styl


W mojej szafie panował kiedyś chaos. Półki i wieszaki uginały się od nadmiaru ubrań, a ja miałam poczucie, że tak naprawdę nie mam co na siebie włożyć. Przed każdym większym wyjściem denerwowałam się, że nie potrafię skomponować zestawu z tego, co mam, w efekcie planowałam coraz to nowsze i "lepsze" od poprzednich zakupy. Dlaczego ten temat jest dla mnie tak ważny? Powodem jest świadome życie, w zgodzie ze sobą oraz szacunek do czasu, który poświęcam na zarobienie pieniędzy. Do napisania tego posta zbierałam się już kilka miesięcy, cały czas zastanawiając się czy ktokolwiek będzie chciał to czytać. ;-) Ryzykuję, wrzucam i mam nadzieję, że komuś się przyda. :-) 



Moja szafa kiedyś

Różne style, kolory, ubrania "na specjalne okazje", które zakładałam raz na rok oraz stos "rzeczy po domu". Piękne, nienoszone, niepasujące wzajemnie do siebie i do mnie ubrania. To właśnie obraz mojej szafy sprzed kilku miesięcy.  

W wielu ubraniach z mojej szafy czułam się niekomfortowo. Bluzka chociaż piękna, pasowała do jednej spódnicy, do której z kolei nie pasowały buty i zestaw był do odrzucenia. Sweter, który lepiej prezentował się na sklepowym manekinie niż na mnie, bo krój zamiast podkreślać atuty, uwydatniał to, co chciałam ukryć. Moje ubrania zamiast tworzyć zespół i działać w imię wizerunkowego dobra, były strasznymi samotnikami i nie umiały ze sobą współpracować - a to wszystko wina szefa, czyli mnie. ;-) A przy tym było ich tak dużo, że czasami sama nie wiedziałam, co mam w szafie, w efekcie nie mogłam kontrolować swojego stylu. Cały czas miałam poczucie, że brakuje mi jakiegoś ważnego elementu ubioru, który koniecznie muszę kupić przy następnej okazji. Wtedy wszystko będzie dobrze, wszystko zacznie pasować. Błędne koło.


Przez brak spójności i nadmiar nie mogłam poczuć się dobrze we własnej skórze. 




Geneza problemu

Przed jedną z imprez pracowniczych mojego chłopaka, zaczęłam nerwowo przeglądać szafę. Na wybór ubrania zdecydowałam się przed samym wyjściem. Zachowałam się wtedy jak #typowababa - rozhisteryzowana, że we wszystkim wyglądam brzydko, "nie tak", że nic do siebie nie pasuje i ogólnie nigdzie nie idę. ;-) W nerwach jechałam na imprezę myśląc o moim problemie. Tak, nazwałam to wtedy - to był już problem. Zamiast cieszyć się nietypowym spotkaniem i możliwością poznania mega kreatywnych, zakręconych ludzi, ja rozmyślałam o tym jak wyglądam i strasznie to było głupie jak teraz na to patrzę. :-) Następnego dnia wpisałam w wyszukiwarkę "nie mam się w co ubrać". I wow, zdumienie, ktoś ma tak jak ja! ;-)

Jak się okazało, problem nie był tak powierzchowny jak mi się wydawało. Musiałam zacząć od porządkowania głowy, bo to właśnie z nią było coś nie tak. ;-)


Okazało się, że moja szafa jest wynikiem kompulsywnego kupowania, totalnie bez zastanowienia, często dla poprawy nastroju, braku planowania, nierozumienia po co daną rzecz kupuję. 

"Po nitce do kłębka" (określenie w odniesieniu do tego tekstu pasuje idealnie ;-)) odkryłam w sobie sferę wymagającą naprawy.  Nie wstydzę się tego wszystkiego pisać, ponieważ każdy ma prawo do popełniania błędów, a ja jestem człowiekiem, co oznacza, że czasami się mylę albo działam bezmyślnie. ;-) 




Plan działania

Robiąc rewolucję w szafie, skupiłam się na kilku punktach:
  1. Wszystkie ubrania położyłam w stosach na łóżku.
  2. Następnie zaczęłam je przymierzać i zastanawiać się jak się w nich czuję. Patrzyłam na odbicie w lustrze i zastanawiałam się czy widzę tam Martusię. ;-) 
  3. Wszystkie ubrania, w których nie byłam dłużej niż 1 rok - oddaję rodzinie, sprzedaję lub oddaję do Czerwonego Krzyża. 
  4. Bezwzględnie wyrzucam zniszczone ubrania, z dziurami czy rozciągnięte tzw. po domu.
  5. Wszystkie ubrania, w których wyglądam nieatrakcyjnie - pozbywam się.
  6. Wszystkie ubrania, w których źle się czuję, nawet jeśli są piękne - pozbywam się.
  7. Zrobiłam także kupkę rzeczy do ponownego przemyślenia i wróciłam do niej za jakiś czas.


    Stosuję zasadę 3xP czyli piękne, pamiątkowe i pożyteczne. Aby zostawić u siebie rzecz musi ona spełniać przynajmniej dwa spośród tych 3 kryteriów np. piękna i pamiątkowa, pożyteczna i piękna itd. Zasadę tę stosuję także do wszystkich innych przedmiotów, które posiadam.



Zalążek mojego stylu

Rzeczy, które zostały po wielkim wietrzeniu magazynu ;-), zaczęły ze sobą współgrać. Wyłonił się zarys mojego stylu.



Dlaczego ten temat jest dla mnie tak ważny?


Zarówno wnętrze człowieka jak i wygląd zewnętrzny są w równym stopniu ważne. Czując się pięknie wewnątrz i na zewnątrz, podkreślając swój charakter i tożsamość, czujemy się kompletni. 




Obecnie 

Moja garderoba jest okrojona w porównaniu z tym, co miałam kiedyś. Pozbyłam się ok. 80% ubrań i dzięki temu widzę każdą rzecz w szafie. Jest mi łatwiej komponować zestawy. Nie mam takich ubrań, które do niczego nie pasują. ;-) Moja garderoba nie jest jeszcze taka jakbym chciała. Pilnuję się, by nie popełniać gaf i nie kupować czegoś w czym nie będę chodziła. Dzięki pozbyciu się dużej ilości ubrań mam lepszy pogląd na szafę i z mniejszej ilości potrafię wykombinować więcej zestawów.



Te, które mi w tym pomogły

Serdecznie dziękuję Kasi z bloga Simplicite, która pomogła mi zrozumieć mechanizmy i pokazała, że można lepiej żyć i lepiej kupować oraz Natalii z Jest Rudo za jej pogląd dotyczący jakości ubrań. Serdecznie dziękuję i bardzo cenię sobie tę wirtualną pomoc. Serce dla Was. :*



Podsumowując

W całym tym wyzwaniu chciałam odnaleźć siebie - poczuć się dobrze we własnej skórze, czuć się piękną również na zewnątrz. Będzie mi bardzo miło jeśli napiszecie czy taki lifestylowy wpis Wam się podoba, czy może wolicie, abym poprzestała na treściach związanych z włosami. Tak pomyślałam nieśmiało, że mogłabym od czasu do czasu tutaj wrzucić właśnie coś w tym stylu. :-) Buziaki :-*

Zapraszam do dyskusji:

  1. Bardzo fajny wpis :) chyba też muszę się zabrać za takie przemyślane porządki w szafie :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Martusiu, ten temat bardzo mnie interesuje, ostatnie 2 miesiace to u mnie istne czystki w szafie- rowniez pozbylam sie 80 procent ubran:-) dokupilam kilka brakujacych rzeczy I teraz wiekszosc topow i spodni/ spodnic pasuje do siebie;-) poza tym, wieszam w szafie ubrania przeznaczone tylko na dany sezon, reszta lezy odlozona I czeka na swoja kolej. Dzieki temu ubrania wisza w szafie luzno, dokladnie wiem czym dysponuje i kazdego ranka ze spokojem I pelna satysfakcja wybieram zestaw na dany dzien:) malo tego- nie odczuwam ciaglej potrzeby kupowania nowych rzeczy bo jestem zadowolona z tego co mam I wiem, ze dobrze w tym wygladam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asiu za komentarz, bardzo zgrabnie to ujęłaś. :-) Ja już się cieszę na myśl, że wyciągnę moją piękną tunikę w kwiaty, przeznaczoną właśnie na okres wiosenno - letni! :-)

      Usuń
  3. pisz więcej takich wpisów, bardzo miło mi się czytało, tym bardziej że sama sobie uświadomiłam że mam taki problem, muszę skorzystać z porady, dobrze że poruszyłaś ten "problem" bo faktycznie to jest problemem, a jak widać, da się rozwiązać :) dzięki za rady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i dziękuję :-) Odczuwam niedosyt związany z tym tematem, na pewno go w przyszłości rozwinę, bo ten wpis jest dość ogólny :-)

      Usuń
  4. Ja za każdą rzecz, którą uszyję - wyrzucam/sprzedaję/oddaję jedną która mi się znudziła lub totalnie nie pasuje do mojego obecnego gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry sposób na utrzymanie balansu w szafie :-)

      Usuń
  5. Ja ostatnio również robiłam porządki w szafie ale niestety nie przyniosło to rezultatu... wyrzuciłam tylko kilka niemodnych lub za ciasnych spodni a reszta została i nadal mam za mało półek a dodam że mam garderobę wielkości sporej łazienki :P najtrudniej pozbyć mi się właśnie ciuchów które zakładam na raz bo i są to w większości topy i koszulki na lato, które założę może ze dwa razy, Muszę chyba dojrzeć do takich porządków jak Ty, a Tobie gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też mam ten problem, ze mam za dużo ubrań choć z drugiej strony nie wiem, co założyć i koniec końcem chodzę ciągle w dwóch parach spodni i jedynie zmieniam bluzki... szkoda jest mi cokolwiek wyrzucić, myśląc ile na to wydalam. Chce zmienić styl ubierania, kupując stopniowo "cos w nowym stylu" ale to nie wychodzi.. kazde wyjście z domu to klebek nerwow, co założyć, żeby coś do siebie pasowalo...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam lubię mieć dużo ciuchów i tego nie ukrywam ani nie uważam za problem. Po prostu inaczej ubiorę się na wypadzik do baru, inaczej do sklepu, na oficjalne wyjście. Może ktoś to nazwać brakiem własnego stylu, ale mnie to nie będzie obchodziło :D
    Ale takie oczyszczenie szafy by mi się przydało. :) Rzadko kupuję coś impulsywnie, odkąd mam jakiś tam własny wakacyjny zarobek i mama przestała mi oddawać pieniądze nawet za buty na zimę, które zmieniam raz na kilka lat :P (mam 19 lat i uważam, że przesadza pod tym względem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnorodność nie jest odpowiednikiem ilości. :-) Nie mam wielu ubrań, a mimo to uważam, że są one różnorodne. Nie piszę, że to źle mieć dużo rzeczy - to zależy od indywidualnego podejścia. Dla mnie tak jest po prostu szybciej i łatwiej, nie ogarniam dużej szafy i kropka. :D

      Usuń
  8. U mnie kluczem do sukcesu okazała się świadomość, jakie kolory do mnie pasują i kwestia rzeczy luźnych/obcisłych, chociaż tego jeszcze nie umiem do końca rozgryźć :) a kolorów do mnie pasujących jest niestety niewiele, dlatego nawet w pięknej bluzce nie czułam się dobrze. Teraz staram się kupować jak najbardziej uniwersalne ciuchy, w "moim" kolorze i oczywiście takie, które mi się podobają. Jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem :-) Ja lubię praktycznie wszystkie kolory, jednak lubię jak są przygaszone... Źle się czuję w mocno nasyconych, chociaż bardzo mi się podobają :-)

      Usuń
  9. Super post! :D Właśnie przeczytałam wszystkie punkty planu mojej mamie, bo ona lubi chomikować rzeczy, w których nigdy nie chodzi. :D Więcej takich lifestylowych postów. :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wielkie uściski dla Ciebie za ten post. Zdałam sobie dzięki temu sprawę jak ważne jest umyślne robienie zakupów. DZIĘKI KOCHANA! WIĘCEJ TAKICH WPISÓW! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, chcemy więcej takich wspisów - nie tylko o włosach. :) Pozdrawiam, stała czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój pokój to graciarnia. Nie tylko z powodu przetrzymywania ubrań, ale i ton starej biżuterii, miliona kosmetyków, książek i bibelotów. Sprzątanie zajmuje mi całe wieki i i tak nigdy nie jestem zadowolona z efektu. Na wakacjach czeka mnie przeprowadza i planuję podobny do Twojego remanent swojego dorobku:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowanie biżuterii, w szczególności tej z tworzyw sztucznych jest bardzo zgubne. Myślisz sobie "kurcze, to jest tak tanie... kupię sobie". Kupujesz, zakładasz kilka razy, a później gromadzisz i nie zakładasz ponownie. Pieniądze uciekają, w sumie z nienoszonej biżuterii zbiera się spora kwota, a kupka żelastwa zalega na półce. Ja już powiedziałam dość :-) Obecnie mam: 3 zegarki, 4 bransoletki, 4 naszyjniki, 5 par kolczyków i jestem zadowolona :-) Każda z tych rzeczy jest piękna, pamiątkowa i pożyteczna, ma więc 3 szukane przeze mnie cechy :-)

      Usuń
  13. Oj znam ten bol i zapewne kazda dziewczyna/ kobieta, kiedy staje przed szafa i mowie w myslach 'za diabla nie mam w co sie ubrac!'. Okolo rok temu mialam manie zakupow i bez opanietania kupowalam doslownie wszystko, co mi sie spodobalo. Jak teraz o tym pomysle, to az glupio mi sie robi! Co tydzien jezdzilam do centrum miasta na 'MINI' zakupy z mama badz sama i zawsze, zawsze wracalam z nowa rzecza. A to torebka, bluzka, spodnie, buty itd. Od paru miesiecy zmienil sie moj poglad na sytuacje mojej szafy, bo tak naprawde w ponad polowie ja nie chodzilam! A ile to wszystko razem kosztowalo.. Zrobilam maly przeglad i ku memu zdziwieniu, odlozylam kilka bluzek, pare spodni, jakies swetry i nawet butow udalo mi sie pozbyc. Stopniowo robilam przeglad i 'dojrzewalam' do niektorych decyzji. Dzisiaj moja szafa wyglada o wiele lepiej, choc czasami zdarzy kupic mi sie cos, co zaloze moze dwa razy. Jednak staram sie podchodzic racjonalnie do wyboru i kupna ubran. W koncu na pieniadze ciezko sie pracuje, a ja nie chce w kolko wykorzystywac moich rodzicow. :)
    Fajny post. Pisz wiecej takich!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam taki okres, że prawie codziennie odwiedzałam sklepy, żeby cokolwiek kupić! Po pracy "wyskakiwałam" do galerii "pooglądać i pomierzyć ciuchy dla poprawy humoru" (oczywiście zawsze coś kupiłam),do drogerii po lakier do paznokci, do "chińskiego" po jakąś pierdołę... Ale już mi przeszło, zauważyłam, że było to spowodowane gorszym nastrojem :(

      Usuń
  14. Wspaniały post! Po jego przeczytaniu zdałam sobie sprawę, że chyba mam podobny problem. Dobrze, że opisałaś swój plan działania, będę się na nim wzorować. :) Martusiu jesteś cudowna, uwielbiam Twój blog, dzięki Tobie moje włosy nie wpędzają mnie już w tak straszne kompleksy od kiedy rozpoczęłam świadomą pielęgnację. Jestem Ci za to bardzo wdzięczna. :) Inne posty są równie super, na przykład ten, oby tak dalej. :) Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie za te ciepłe słowa :-*

      Usuń
  15. Ja też mam dużo ubrań, raczej mało uniwersalnych i patrząc na moją szafę nie można powiedzieć, że "wszystko do wszystkiego pasuje", ale dla mnie to zaleta bo inaczej wiało by nudą;) To normalne, że jednego dnia mam ochotę na podarte dżinsy, fajny t-shirt i buty w rockowym stylu, a drugiego spódniczkę, elegancki sweterek i klasyczne szpilki. I prawdopodobnie jak większość kobiet mam dni, kiedy bez problemu tworzę gotową stylizację w 5 minut, ale mam też dni, kiedy staję przed szafą i mówię "nie mam się w co ubrać" - mimo wszystko nie sądzę, że to zależy od ilości ubrań w szafie i minimalizmu. Wręcz przeciwnie - gdybym miała tylko bluzki w kolorze szarym, czarnym i białym, bo takie kolory by do mnie najlepiej pasowały, to dopiero czułabym, że nie mam, co na siebie założyć;)
    Z jednym się zgodzę - jeśli dłużej w czymś nie chodzę, bo po prostu mi się ta rzecz znudziła, to sprzedaję lub oddaję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to zależy od charakteru :-) Mi jest lepiej komponować zestawy, gdy mam mniej. Nie jestem minimalistką, ale inspiruję się minimalizmem, obieram go sobie za drogowskaz. Nie neguję innych punktów widzenia. Kocham biały, szary, czarny. Sporo mam rzeczy w tym kolorze i w żadnym wypadku nie czuję, że są one nudne. Widzę w nich spokój, harmonię i głębię. Nie dla mnie czarna ramoneska, czy rockowe buty. :-) Jedni lubią biegać, inni pływać, buziaki :-*

      Usuń
  16. Wyczuwam Perfekcyjna Pania Domu i ksiazke "Lekcje Madame Chic" :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też kiedyś miałam totalny bajzel w szafie. Każdy ciuch z innej "parafii", bo przechodziłam różne okresy i różne miałam inspiracje. Ciągle jeszcze mam wiele ciuchów, których nie mam do czego założyć (ale żal mi wyrzucić), ale od jakiegoś czasu robię zakupy świadomie i chyba znalazłam swój styl :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy post! Ja też mam masę ubrań "po domu" wiele ciuchów w różnych kolorach... Miałam już miesiąc temu zrobić taki generalny przegląd, ale zabrakło mi motywacji. Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić w maju. Muszę spróbować odnaleźć mój styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jak robiłam porządki w szafie, zostawiałam wiele rzeczy "do spania", albo "po domu". Ponieważ dużo czasu spędzam w domu (lubię dom, jestem domatorką), wyglądałam jak obdartus. :-) Skończyłam z tym, teraz jestem zadbana nawet w domu!

      Usuń
  19. a ja teraz żałuję kilku rzeczy których kiedyś się zbyt pochopnie pozbyłam, do dziś je pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
  20. Pamiętam jak kiedyś ubierałam się tylko i wyłącznie na czarne, pozbycie się potem tych ciuchów zajęło mi trochę czasu;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miło mi, że stałam się inspiracją, dziękuję :). I widzę, że zasada 3P się sprawdza :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasada 3xP bardzo pomaga. Jest prosta i skuteczna :-) Pozdrawiam Cię Kasiu

      Usuń
  22. Boże, jak ja potrzebowałam takiego postu! Sama mam całą półkę wręcz zatytułowaną "nie chodzę w tym, ale głupio sie pozbyć", czas chyba coś zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serwis www.vinted.pl Tam się szybko pozbywa rzeczy i można również nabyć coś fajnego za niską kwotę :-)

      Usuń
  23. Ja też mam taki problem ! mam tylko dwa, trzy zestawy w których czuję się świetnie, a reszta to ,,po domu'' chyba też będę musiała zrobić mały remanent......

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja również zrobiłam u siebie porządki w szafie. Obecnie wychodzę z założenia "kolory? ok, stawiaj na szary, biały, czarny i granatowy. cena? ważniejsza jakość. czujesz się w tym dobrze i seksownie? zapamiętaj sklep. jeżeli po tygodniu nadal będziesz pamiętać o tym ciuszku - idź go kupić. ". :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam trochę inny problem... Ale w gruncie rzeczy podobny. Zaglądając do szafy ubrań jest niemało ale większość juz bardzo zuzyta i niezbyt się nadają do chodzenia poza domem. W sumie fakt, musze je wyrzucić ale to wiele nie zmieni bo dalej nie będę miała w co się ubrać. Musze się po prostu obkupic a nie mam zbytnio kasy i w sumie nie lubię zakupów ubraniowych. Kupuje i wyrzucam powoli. Gdybym zrobiła tak jak Ty to pewnie zostałybym z prawie pusta szafa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam kilka rzeczy bardzo tanio na www.vinted.pl Dziewczyny sprzedają często nowe ubrania, po dużo niższej cenie niż w sklepie :-) Poza tym lubię kupować w sklepach z odzieżą używaną. Szary sweter z Zary ze zdjęcia głównego jest z ciuszka, kosztował chyba 4 zł. :-)

      Usuń
    2. Nawet nie spostrzegłam, ale drugi szary sweter (melanż) też jest z ciuszka :D Za 4,50 zł. Uwielbiam go, nie jest zniszczony i bardzo dobry gatunek.

      Usuń
    3. Dziewczyny, w moim mieście są 2 dyskonty z odzieżą używaną, w których raz w tygodniu wszystko jest za 1zł. Można naprawdę piękne ciuszki znaleźć, ładne, niezniszczone, modne, dużo z nich ma nawet jeszcze oryginalne metki :) Chodzę raz na jakiś czas, właśnie wtedy, gdy wszystkie ciuchy są za "zeta" i powiem Wam tak... Wyobraźcie sobie kupić 30 sztuk ubrań w jakiejś galerii... Ile wydacie? No, właśnie...

      Usuń
  26. Właśnie zabieram się za odgruzowanie mojej szafy, która po prostu pęka w szwach, od rzeczy, których nie noszę :), a nie wiem co z nimi zrobić. Do kilku mam sentyment, to prezenty, przypominające piękne chwile w moim życiu, np. koszulka nocna od byłej miłości... Zabieram się do pracy zgodnie z Twoimi wskazówkami. Ciekawe co mi zostanie po porządkach? :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Podziwiam, bo ja zabieram się do tego od dłuższego czasu i ciągle mi nie wychodzi. Nie umiem wyrzucić starych ubrań, bo ciągle mi się wydaje, że może kiedyś jeszcze się przydadzą :( Jakiś czas temu odkryłam świetny blog o tej tematyce i jestem oczarowana, może i Ciebie zainteresuje: http://ubierajsieklasycznie.pl/archiwum/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat świetny blog! Też polecam. Zaglądam od roku. Dzięki analizie kolorystycznej pozbyłam sie z szafy rzeczy w których wyglądałam koszmarnie. Szafa wygląda dużo lepiej niż rok temu. Ale jest jeszcze dużo pracy :)

      Usuń
  28. Jejku! Świetny wpis! Właśnie sobie uświadomiłam, ze mam podobny problem. Ciuchów w szafie strasznie dużo, a ja mam ciągle poczucie, że nie mam co założyć.. Co więcej, zapomniałam o niektórych ubraniach, które kupiłam i nigdy nie założyłam, a przecież są całkiem niezłe. Nie mam pojęcia jak łączyć różne ubrania, które mam, też mam wrażenie, ze nic do siebie nie pasuje. A może faktycznie wystarczy zrobić porządek w szafie, odświeżyć wszystko i skorzystać z Twoich porad.. Zamierzam to wypróbować! :) Bardzo fajny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedyś też tak będę potrafiła zrobić! Na pewno! :P

    OdpowiedzUsuń
  30. To chyba nie pierwszy lifestyle'owy wpis na blogu. Mnie się podoba :) Zawsze można się czymś zainspirować.
    Ja jakieś 2,5 tyg. temu robiłam takie porządki w szafie. Kierowałam się podobnymi wytycznymi co Ty Martusiu.
    Nawet to co było ładne, modne, ale źle się w tym czułam - odkładałam na stertę 'do oddania komuś'. To co wdrażamy w życie zwie się minimalizmy, (teraz o tym jest głośno).
    Uważam, że od czasu do czasu, (szczególnie na wiosnę) należy oczyścić się ze zbędnych rzeczy, to nie tylko odciąża nasze półki ale nasze umysły i poprawia samopoczucie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Podzielę się moimi sposobami, może komuś to się przyda :) Dla utrzymania porządku w szafie wszystkie ubrania mam powieszone na wieszakach, jedynie swetry poukładane na półkach, no i bieliznę i legginsy. Raz na 2 miesiące lub po ubraniowych zakupach, robię przegląd szafy. Wyciągam totalnie wszystko na podłogę i przeglądam każdą rzecz. Ma dziurkę, jest sprana, nie nosiłam jej od 2 miesięcy? Odkładam na bok. Całą resztę (tą "ok") odwieszam/odkładam z powrotem do szafy. No i wtedy zabieram się za te ciuchy, które nie przeszły selekcji ;) Dzielę je na 3 stosy: pierwszy - rzeczy do kosza (nie ma litości!), drugi - rzeczy po domu/do spania i trzeci - pod tytułem "jeszcze się zastanowię" :). Ten ostatni stos wkładam do reklamówki i chowam do innej szafy. Jeśli w ciągu pół roku wyciągnę coś z tej reklamówki - wraca do szafy. Jeśli nie - wyrzucam :) Nazywam to "reklamówką awaryjną" :D.

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo, ale to bardzo przydatny wpis, mam wrażenie jakby był skierowany wprost do mnie ;) Czegoś takiego potrzebowałam, cieszę się, że nie jestem sama z tym problemem, dziękuję :) A co do tematyki to uważam, że jeśli chcesz dodawać posty niezwiązane z włosami to śmiało - to Twój blog, my się dostosujemy :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Niedawno robilam porzadki, ale... Dalej ten sam problem. ;) Zainspirowalas mnie do ponownego przejrzenia szafy :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Też ostatnio robiłam porządek! :D Parę reklamówek do wyrzucenia, najmniej zniszczone rzeczy oddałam do domu dziecka, resztę na Czerwony Krzyż lub wyrzuciłam do śmieci. Jak mi ulżyło! :D Teraz zanim coś kupię, to zastanawiam się 5 razy :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja bym to chętnie też zrobiła, ale boję się, że a) zostanie mi z 5 ubrań na krzyż, b) będę kiedyś żałować, że czegoś się pozbyłam, A TERAZ BY SIĘ PRZYDAŁO i c) mój styl zmienia się średnio raz na półtora roku - kiedyś chodziłam tylko na sportowo, potem na elegancko, potem tylko na czarno, a teraz chciałabym, hmm, modern (?) i czarno-białe, urbanistyczne kontrasty (opisuję, jak umiem, nie wiem, na ile te terminy są "faktyczne" :) ). Kiedy zaczęłam ubierać się dziewczęco, faktycznie przybyło mi ubrań w tym stylu... Które teraz mnie denerwują, bo nie chcę "ładnie". A niezbyt ekonomicznie jest wymieniać szafę co 1,5 roku, jestem nauczona, że ubrania nosi się, póki się nie zniszczą albo nie będą przynajmniej kilkuletnie. No i gdybym pooddawała - zostanie mi te 5 sztuk, o których mowiłam, a pieniędzy na nowe niet... Chociaż fajne jest na to Vinted.pl, gdzie można coś sprzedać. I pewnie secondhandy na uzupełnienie garderoby, ale jeszcze nie miałam śmiałości do żadnego pójść.
    Ale z ciekawości - jeżeli pozbyłaś się ubrań po domu, to co ubierasz, kiedy trzeba np. przesadzić kwiatki? ;) Ja też faktycznie mam ich sporo - znów: niby dobre, ale leżą. Tylko wyrzucać szkoda, a dawać nie za bardzo, bo są np. znoszone, wypłowiałe czy coś (chociaż, nie licząc estetyki, dobre!).

    Podsumowując: pomocy! :)

    Abe

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetnie napisany post <3

    http://paula-visage.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Porządkowanie szafy to teraz popularny temat w necie, ale bardzo dobrze,że rośnie świadomość i wiedza na temat kompletowania garderoby. Ja też robiłam takie porządki, ale nigdy nie miałam za dużo ubrań, za to popełniałam wciąż ten sam błąd- mimo zakupów nie miałam skompletowanej tzw. bazy, jak np. czarnego stanika, czarnej koszulki na ramiączka, sweterka w fasonie pasującym do mojej figury. Czasami niewiele wystarczy by zmienić na korzyść styl ubierania się. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. dzięki za inspirację! może nareszcie się wezmę za "odgruzowanie" ;)
    na razie to tylko uzupełniam i uzupełniam, nie mogę zrezygnować, szczególnie po tym jak wpadłam na stronę kodów rabatowych - do moich ulubionych Stradivariusa, Answeara - wszędzie są jakieś promocje i ja nie mogę się powstrzymać :D

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS