30 lipca 2014

Słodycze a wygląd skóry i włosów | Jak ograniczyłam spożywanie białego cukru

Słodycze są swoistym uzależnieniem dzisiejszych czasów. Sama nie wyobrażam sobie porannej kawy bez dodatku łyżeczki cukru, a i czasami dopada mnie ogromna ochota na zjedzenie jakiegoś batonika czy czekolady. Udało mi się jednak zrezygnować z wielu produktów zawierających cukier rafinowany, które kiedyś spożywałam w bardzo dużej ilości.

Kiedy zaczęłam interesować się zdrowym odżywianiem i chęcią poprawy jakości włosów, przeczytałam o negatywnym wpływie cukru białego na ciało. Wpływa destrukcyjnie na cały Nasz organizm: wagę, funkcjonowanie narządów, wygląd skóry i włosów. Była to dla mnie wystarczająca motywacja do zmiany nawyków żywieniowych.


Cukier biały działa negatywnie na skórę i włosy, ponieważ:
  • sprzyja powstawaniu pryszczy i zaskórników, zaognia zmiany skórne, które już powstały,
  • zaburza funkcjonowanie gospodarki hormonalnej, co powoduje nadprodukcję sebum. Przez to powstają wypryski a skóra głowy się przetłuszcza. Osłabiają się tym samym mieszki włosowe, przez co włosy wypadają we wzmożonej ilości,
  • spożywanie nadmiernej ilości cukru prowadzić może do łojotokowego zapalenia skóry,
  • zaburza funkcjonowanie komórek budujących naszą skórę, przez co traci ona elastyczność i szybciej się starzeje. Jest to proces tzw. glikacji białek.
Wniosek: jeśli macie problem z wiecznie przetłuszczającymi się włosami lub chcecie poprawić stan cery - odstawcie cukier.

Dopuszczalną dawkę cukru zawierają owoce spożywane w rozsądnej ilości, gdyż oprócz niego zawierają witaminy i minerały, których nie znajdziemy chociażby w  batoniku.



Jak udało mi się częściowo odstawić słodycze?

Przez całe życie spożywałam biały cukier w dużych ilościach. Nie ukrywam, że każda chęć na coś słodkiego jest dla mnie ogromnym wyzwaniem i nie zawsze udaje mi się powiedzieć sobie "nie". Im jednak dłużej trwam w swoim postanowieniu, tym napady głodu na coś słodkiego zdarzają się coraz rzadziej. 

U mnie najlepiej sprawdziło się stopniowe odstawianie cukru. Z dnia na dzień minimalnie ograniczałam ilość cukru np. słodząc kawę o pół łyżeczki mniej niż zazwyczaj. Najgorsze były pierwsze 4 dni, później przyzwyczaiłam się do nowego smaku. U mnie zdało to egzamin. Po jakimś czasie bardzo słodkie rzeczy przestają smakować, przyzwyczajamy kubki smakowe do nowych dawek. 

Jeszcze przed włosomaniactwem moją normą było słodzenie ponad 2 łyżeczek cukru do każdego ciepłego napoju, nie zwracałam uwagi na to ile jem słodyczy, piłam słodzone soki i gazowane napoje. Aktualnie piję tylko wodę mineralną, sporadycznie zdarza mi się napić soku czy napoju gazowanego.


Na słodycze mam najczęściej ochotę wtedy, gdy:
  • po prostu jestem głodna - nie pilnuję, by jeść zdrowe posiłki w podobnych odstępach czasu,
  • traktuję je podświadomie jako nagrodę za wykonanie jakiegoś zadania dobrze bądź "pocieszyciela" w chwilach smutku. 
Od momentu, w którym rozpoczęłam próby zdrowego odżywiania, stan skóry bardzo się poprawił. Mając 21 lat zauważyłam dość mocne bruzdy na czole, których aktualnie nie mam i wiążę to z odstawieniem cukru, które spożywałam wcześniej.


Alternatywa dla cukru

Najzdrowszymi odpowiednikami dla cukru jest stewia (więcej przeczytacie tutaj) i ksylitol (cukier z brzozy, ma o 40% mniej węglowodanów niż cukier biały, więcej informacji tutaj). Dzisiaj idę zakupić stewię. Nie wiem jak będzie smakowała, ale spróbować warto bo ceną jest zdrowe i piękne ciało. 


Cukier biały w pielęgnacji zewnętrznej

Ostatnio w cyklu "Niedziela dla włosów" wykorzystałam cukier biały jako piling do skóry głowy i dodatek do maski do włosów. Jak się okazuje cukier stosowany zewnętrznie może być całkiem przydatny, więcej na ten temat przeczytacie w tym wpisie.


Ciężko Wam zrezygnować z cukru białego czy może przychodzi Wam to z łatwością?

Zapraszam do dyskusji:

  1. Ja słodzę od pewnego czasu ziołomiodem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta w sumie jak normalny miód, tylko jest dużo ciemniejszy :) w dodatku z pokrzywką

      Usuń
    2. Super, dziękuję za odpowiedź :) Wcześniej o czymś takim nie słyszałam :)

      Usuń
  2. Czytając ten post akurat jadłam ciasto... cóż za ironia :D
    Jeśli chodzi o cukier to akurat nic nie cukruję, nie wypiłabym kawy z cukrem. Za to problemem są słodycze, czekolada, szczególnie że lubię zajadać stres. Staram się jeść słodycze w małych ilościach żeby organizm nie miał głodu i aby nie rzucił się wbrew sprzeciwu mózgu na słodycze :D ale czasem niestety się nie udaje. Niby człowiek wie jaki wpływ ma cukier na skórę, włosy i cały organizm ale życie byłoby chyba zbyt smutne gdyby tak się wszystkiego restrykcyjnie trzymać :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! :) napisze trochę nie na temat niedawno znalazłam Twojego bloga i już zdążyłam go całego przejrzeć, mam ten sam problem co Ty- włosy cienkie i rzadkie, mój obwód w kucyku to zaledwie 7 cm, na szczęście w objętości nadrabiam tym, że moje włosy są falowane, a czasem nawet lekko kręcone, ale nie o to chodzi :) chciałam Ci powiedzieć, że dzieki Tobie i Twoim włosom zaczełam wierzyć, że i moje chudziaki mogą być ładne i teraz widzę sens w ich aktualnej długości i moim dalszym zapuszczaniu. Teraz są do łokci, ale marzą mi się takie do pasa i na pewno będę mieć do tej długości :D!
    Jednak póki co walczę z ich "lekkością" i o dociążenie.

    A co do dzisiejszego wpisu-ja także nie jem produktów z cukru od dobrych kilku miesięcy, zrezygnowałam z nich głównie przez to, że zwyczajnie byłam uzależniona od cukru, nie mogłam wyznaczyć sobie dziennej dawki słodyczy więc przestałam je całkowicie jeść. Wykluczyłam wszystkie słodzne napoje,kupne dżemy i ciasta (tak, te domowe jem :D) i słodycze. Jedynie dosłownie od święta jem coś typowo słodkiego. Przez to polepszyło mi się samopoczucie i zmiejszyły mi się problemy ze skórą.


    Pozdrawiam cienko i rzadko-włosa Ola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam 6,5 cm i bardzo mnie to cieszy, ponieważ dzięki temu powstał ten blog :) Cieszy mnie to, że się zmotywowałaś. Cienkim włosom potrzeba znacznie więcej czasu niż włosom grubym na to, aby wyglądały pięknie, ale jest to do zrealizowania.

      Trzymam kciuki i pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. A ja należę do niewielkiej grupy osób (chyba;), która nie lubi słodyczy. Nie jem ciast, czekolad, batonów, lodów, cukierków, bo mi po prostu nie smakują. Słodkich napojów też nie lubię, bo za słodkie. Razem z bratem myślimy, ze to genetyczne, bo on tez tak ma ;)
    Słodzoną cukrem piję wyłącznie kawę, ale podczas zakupów rozejrzę się za stewią.
    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie różnie z tym cukrem bywa, niestety jestem typem "zajadacza" złych myśli i stresów, a z silną wolą bywa różnie.

    Ale od maja regularnie biegam i widzę pozytywne zmiany w swoim ciele - a i ochoty na bezwartościowe jedzenie nie mam takiej jak kiedyś. Organizm domaga się michy sałaty z awokado i pomidorem, a nie batoników.

    OdpowiedzUsuń
  6. No niestety, dla mnie dzien bez slodyczy to stracony dzien :(
    Owszem, pewnie jest to forma uzaleznienia ale... Nie pije w ogole alkoholu, nie pale, praktycznie nigdzie nie wychodze- nic tylko praca i dzieci... Cos mi sie od zycia nalezy, chociazby glupi batonik czy ciastko na oslode ciezkiego zycia. Wiem ze niezdrowo, sporo czytalam o szkodliwosci- ale brakuje mi sily i samozaparcia zeby z tym nalogiem zerwac

    OdpowiedzUsuń
  7. Promocja Priorinu - żenująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się...praktycznie na każdym włosowym blogu jest to samo

      Usuń
    2. Czy ja wiem, moim zdaniem (juz to kiedys pisalam chyba wlasnie u Martusi) maja cwanych PRowciw - skuteczna, uderzyli w blogi wlosowe bo tym sposobem trafiaja do grupy najbardziej zainteresowanych- nie tylko "stalych wlosomaniaczek", ale wiele osob szuka info o sposobach na wypadanie wlosow w necie i trafia na blogi. Na pewno skuteczniejsza i bardziej ukierunkowana niz reklama w tv, prasie czy radiu

      Usuń
    3. Dokładnie, mają dobry PR - wiele osób szuka informacji tylko w internecie, dowiaduje się, że może coś dostać za darmo i jak nawet nie wygra to po prostu kupi produkt z ciekawości.
      A tak naprawdę to ja wolę kiedy jest konkretnie informacja o współpracy i daną firmą - jak u Martusi. Wszystko jasne, czytelne i klarowne. Nie lubię jak blogerki ukrywają ten fakt pisząc pokrętnie lub ignorując ten fakt, a w tym samym czasie wyrażają się szalenie entuzjastycznie na temat danego produktu. Taką sytuację można nazwać żenującą. Ale u Martusi taka sytuacja nie występuje więc myślę, że komentarz malibu jest zbędny :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    4. Malibu, rozumiem mniej więcej o co chodzi :) Między innymi o to, że Priorin za niedługo będzie wyskakiwał z lodówki i nawiedzał nas we śnie :)

      Z punktu widzenia marketingowego jest to rewelacyjnie przeprowadzana kampania. Reklamy internetowe, w szczególności reklamy na blogach czytanych przez kilkanaście tysięcy osób są nieporównywalnie bardziej skuteczne niż te pokazywane w telewizji. Patrząc pod kątem świadomości konsumenckiej dotyczącej marki i nazwy produktu, kampania jest strzałem w 10 - skoro na wielu blogach widnieje nazwa Priorin Extra, to szybko zostanie zapamiętana przez potencjalnych konsumentów.

      Mój blog funkcjonuje po to, aby motywować posiadaczki włosów cienkich do zapuszczania ich i dbania o kondycję. Skoro 10 czytelniczek bloga + ja mogłyśmy otrzymać bezpłatnie 3 - miesięczną kurację o bardzo dobrym składzie, to nie widzę przeciwwskazań, aby nie skorzystać z takiej szansy.

      Czy jest to żenujące? Według mnie nie. Nikt nikomu nie każe kupować Priorinu Extra. Każdy ma swój mózg i może zdecydować co chce kupić/stosować, a co nie. Sama aktualnie spożywam drożdże piekarskie, których cena wynosi 80 groszy za kostkę (starczają mi na 2 dni) i są bardzo skuteczne.

      Każdy decyduje czy chce wziąć udział w akcji czy też nie. Mój blog bez względu na kampanię Priorin Extra i tak by funkcjonował, wpisy pojawiają się bo to moja pasja i chcę się z Wami nią dzielić.

      Usuń
    5. A ja od siebie musze tez dodac ze jestem pod wrazeniem sprawnosci z jaka akcja przebiega. Udalo mi sie wygrac w poniedzialek o 18 stej a juz wczoraj przed poludniem mialam przesylke u siebie :)

      Usuń
    6. I jeszcze raz podkresle: jak dla mnie swietnie uderzyli, reklama w TV/prasie jest niby szerzej dostepna ale obejrzy ja i Kowalski ktory o wlosy nie dba, i dziecko 10-letnie, i starsza pani pomiedzy telenowelami, pewnie trafi tez do jakiegos odsetka wlosomaniaczek- ale tu trafia do grupy aktywnie zainteresowanej, czesto osob ktore aktualnie szukaja metod walki z wypadaniem czy na zageszczenie wlosow.
      I cenowo- dla producenta ufundowanie 10 zestawow na kilkunastu czy nawet kilkudziesiedziu blogow pewnie i tak jest sporo tansze niz przygotowanie reklamy telewizyjnej/ plakatu+ oplacenie strony w magazynie lub czasu reklamowego. Jak dla mnie- czapki z glow za pomysl i efektywnosc

      Usuń
  8. O nieee, nienawidzę tego wpisu :D Jestem słodyczoholikiem i to już takim zaawansowanym, bez nadziei na lepszą przyszłość :D Na szczęście ani z wagą ani z cerą nie mam problemów.. No ale dla zdrowia warto by kiedyś ograniczyć, ech ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam uzależniona od słodyczy. Ale powiedziałam dośc. Bliska mi osoba poradziła sobie z silnym uzależnieniem, to i ja moge. Cięzko było na początku. Sama przed sobą źle sie czułam, jak nie mogłam sie powstrzymać na widok ciastka czy czekoladowego cukierka. Tabliczka czekolady na raz??? żaden problem! Najpierw postanowiłam - słodycze tylko w łikendy. Po jakimś czasie te słodycze w łikendy jakoś tak inaczej smakowały. To juz nie było to. W czekoladach czułam smak kiepskiej margaryny, sztucznych owoców itp. Widzac jak mój syn przepada za słodyczami postanowiłam wiecej robić samodzielnie, albo nawet z nim. Lepiej smakuje wtedy. W taki sposób ukochane przez całą nasza rodzine ptasie mleczko, ktore dostał syn na gwiazdke, zalega w szafce do dzisiaj. Teraz jest sezon na owoce, wiec robie szarlotki, ciasta na zimno z owocami, ukochany drożdżowiec dla leniwych był ostatnio ze sliwkami. Wczoraj zrobiłam "sernik" z kaszy jaglanej z borówkami. Czekolada tylko gorzka i to dobrej jakości żeby nie było czuć margaryny. Ulubione ciastka - owsiane z rodzynkami albo zurawiną. Słodycze ze sklepu juz mi tak nie smakują. Z synem gorzej. Reklamowany batonik smakuje mu bardzo. Choć jak jechał ostatnio na wycieczkę, to prosił zebym mu ciasteczka owsiane zrobiła :)
    Plusem odstawienia słodyczy jest poprawa cery, spadek wagi, lepsze samopoczucie (po słodyczach skakał mi cukier i byłam senna) i bardziej wrażliwe kubki smakowe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja staram sie go ograniczyc, zdarza mi sie że słodzę herbatę ale nie zawsze. Kawy bez cukru nie dam rady wypic niestety, co do słodyczy, to są w miesiącu dni kiedy czekolada gorzka mleczna czy z orzechami poprostu za mną chodzi i musze kawałek zjesc.

    Ale wydaje mi sie patrzac na lata wstecz że na pewno nie spożywam go w tak dużej ilości jak kiedys.

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest prawda, ja jeszcze pół roku temu potrafiłam zjeść 5-6 batoników dziennie.. Ty zjesz tyle w miesiącu, ja w ciągu jednego dnia. Miałam duże problemy z cerą i jak poszłam do dermatologa to zaczęłam wszystko co czekoladowe odstawiać. Może to nie był konkretnie cukier, bo ja tak kocham słodkie, że cukru tak zupełnie chyba nigdy nie odstawię. Najczęściej zastępuje go miodem, albo owocami. Kiedyś jak jadłam kanapki z białym serem to posypywałam go ogromną ilością cukru, teraz wolę zamiast tego pokrojonego banana :) Herbate pije przeważnie z miodem, ale kawy bez cukru to już bym nie umiała wypić. A no i co jest ważne - to nie jest miód ze spożywczaka bo w takim "miodzie" prawie tego miodu nie ma.. Mój dziadek ma pszczoły i zawsze nam przywozi po kilkanaście słoików :) No a przede wszystkim poprawił mi się stan skóry, włosów i paznokci ;) Z sylwetką nigdy nie miałam problemów bo mam 158cm i waże 47 kg;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj umyć twarz tym prawdziwym miodem :)

      Usuń
  12. Ja nie mogę żyć bez słodyczy :/ Kiedyś to się wręcz tyko nimi żywiłam. Był taki czas (rzuciłam wtedy palenie) że jadłam codziennie przez miesiąc tabliczkę czekolady -.- Teraz jest o niebo lepiej bo staram się z tym walczyć ale jest to dla mnie gorsze uzależnienie niż były papierosy i prostownica razem wzięte :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Post bardzo mocno trafił do mnie tematyką - moje uzależnienie od cukru swego czasu było paskudne i, mimo znacznej poprawy, czuję, że mogę postarać się lepiej w tym kierunku. Napojów nie dosładzam, ale sporo cukru białego dostarczam organizmu przez kupne soki. Nie przestawiłam się w pełni na wodę, choć się staram jak mogę - po jakimś czasie, najczęściej w towarzystwie, sięgam po co innego... koło się zamyka. Mimo to, małymi krokami dążę do celu. ❤

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo się staram ograniczyć słodycze ale coś kiepsko mi to wychodzi. Uwielbiam słodki smak i nawet jeśli nie jem żadnych słodyczy to mam wrażenie że owoców jem za dużo. Ostatnio staram się nie jeść żadnych sklepowych słodyczy, tak więc piekę ciasteczka owsiane i mufiny z czereśniami chociaż itp. Napojów nigdy nie dosładzałam ale i tak ciągle zachiewa mi się chociażby i słodkich owoców.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio walczę z cukrem- mniej słodzę i ciężko mi się przestawić ;) I staram się ograniczyć ilość batoników ale coś mi nie idzie;/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już kilka lat nie słodzę gorących napojów :) i wcale nie są gorzkie! Mi było bardzo łatwo się przyzwyczaić, bo robiłam to stopniowo jak Ty tylko troszkę wolniej. Najpierw było 1,5 łyżeczki, potem 1 i 1/3 itd :D Muszę przyznać, że o wiele lepiej się czuję gdy wypiję kawę czy herbatę bez tej "trucizny". Chociaż słodycze zdarza mi się jeść, ale staram się wybierać te lepsze, jak np czekolada, która w małych ilościach jest wręcz wskazana, niż cukierki z samego cukru ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj, nadmiar cukru szkodzi na "wszystko", o czym przekonałam się jakiś czas temu :( Od dzieciństwa praktycznie odżywiałam się tylko słodyczami (po kilkanaście "Prince polo", "Knoppersów" i innych słodkości dziennie... codziennie!). Miesiączki zawsze miałam nieregularne, z potwornymi bólami brzucha. Dodatkowo oczywiście próchnica. A wszystko przez ten nieszczęsny cukier! Dotarło to do mnie dopiero, gdy kilka lat temu musiałam mieć wycięty chirurgicznie ropień w piersi - pani ginekolog długo nie mogła stwierdzić, co było przyczyną (takie ropnie mają zazwyczaj kobiety karmiące, a nie dziewczyny osiemnastoletnie!). W końcu na którejś wizycie orzekła krótko: "proszę ograniczyć słodycze". Dla zdrowia (a nawet życia) można poświęcić te czekoladki i batoniki... Przemyślcie sobie :)

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS