20 sierpnia 2014

Czy można trwale obniżyć porowatość włosów?

Myślę, że wiele z Was nurtuje odpowiedź na to pytanie. Czy dbanie o włosy pomaga trwale zmienić ich strukturę czy daje tylko efekt wizualny? Przed przystąpieniem do czytania warto zapoznać się z tym wpisem, ponieważ wnioski tutaj zawarte odnoszą się właśnie do niego. 

Będę pisała oczywiście w kontekście włosów średnio i wysokoporowatych - niskiej porowatości obniżyć już nie można (chyba, że ultraniskoporowate? :)).


Myślę, że odpowiedź na to pytanie warto rozgraniczyć na 2 kategorie osób:
  • mających zdrowe i naturalnie średnio/wysokoporowate włosy,
  • mających zniszczone i przez to średnio/wysokoporowate włosy.


Włosy średnio i wysokoporowate z natury, zdrowe

W przypadku tego rodzaju włosów trwałe obniżenie porowatości jest prawie nierealne, ponieważ mając od urodzenia, zapisany genetycznie, określony typ włosa, w większości przypadków nie można go zmienić. Można natomiast wizualnie obniżać ich porowatość. Zarówno kosmetyki jak i naturalne sposoby pielęgnacji nie są w stanie trwale "uzdrowić" struktury włosów. Robią to wizualnie, tymczasowo przyczepiając się do powierzchni włosa. Dlatego systematyczne stosowanie produktów w celu obniżenia porowatości to jedyna droga wyjścia w przypadku naturalnie średnio/wysokoporowatych włosów.


Włosy średnio i wysokoporowate, zniszczone

W przypadku tego typu włosów obniżenie trwałe porowatości jest jak najbardziej realne. Wiele zależy od tego jaką naturalnie porowatość mają Nasze włosy. Często przydają się zdjęcia z dzieciństwa, bo widać na nich predyspozycje jakie posiadają. Oczywiście zdarzają się odstępstwa od tej zasady, bo struktura włosów na przestrzeni życia może, lecz nie musi, ulegać zmianom np. przez hormony czy dietę.

Można mieć niskoporowate włosy z natury, jednak doprowadzić do momentu, w którym zostanie ona podwyższona, a tym samym włosy staną się bardziej problematyczne np. zaczną się puszyć, mimo iż kiedyś były gładką taflą.


Do podwyższenia porowatości włosów przyczyniają się najczęściej:
  • farbowanie włosów, w szczególności na blond, gdzie działa się rozjaśniaczem silnie ingerującym w strukturę włosów,
  • regularne stosowanie prostownicy, gorącego nawiewu suszarki, spania w mokrych włosach, tarcie mokrych włosów ręcznikiem,
  • włosy wraz z długością zaczynają niszczyć się mechanicznie poprzez otarcia o ubrania, wchodzenie pod pasek od torebki. Długie włosy często wiążemy, spinamy metalowymi akcesoriami, robimy niedbałe koki w efekcie czego włosy trą o siebie. Ostatecznie uszkadzamy ich zewnętrzną obudowę, doprowadzając do rozchylenia łusek włosów czyli zwiększenia porowatości.
W przypadku włosów zniszczonych, które miały kiedyś niską czy średnią porowatość, a aktualnie mają wysoką, można doprowadzić je do stanu pierwotnego. Niestety zniszczone, porowate partie włosów nie zostaną odbudowane. Możemy je tylko polepszać wizualnie i dbać tym samym o nowe, wyrastające włosy.


Czy kosmetyki trwale wchodzą w strukturę włosów?

Niestety nie. Systematyczne stosowanie kosmetyków poprawia wygląd włosów i wchodzi w ubytki znajdujące się we włosie, ale trwale się do niego nie przyczepia. Tak jest również z keratyną, która ma dobrą przyczepność do włosa, ale niestety po jakimś czasie się wymywa. Dlatego po zaprzestaniu stosowania produktów, mimo tego, iż włosy są zdrowe, mogą wyglądać niekorzystnie.


Jak to było ze mną


Moje włosy z natury są średnioporowate czyli takie jakie posiada większość z Nas. Grzywka wykazuje wyraźne cechy porowatości wysokiej (od zawsze żyje własnym, puszącym się życiem :)). W czasach regularnego prostowania były ekstremalnie wysokoporowate tj. puszące się i gumowate w zależności od warunków atmosferycznych. Jeszcze 1,5 roku temu używałam gorącego nawiewu suszarki i nieświadomie niszczyłam włosy. 

Aktualnie mam porowatość średnią w kierunku porowatości wysokiej (włosy, które wyrastają za czasów włosomaniactwa są typowo średnioporowate), natomiast skutecznie obniżam je do porowatości średniej, zahaczającej o porowatość niską (w zależności od wybranego produktu). Z kolei wysokoporowata grzywka (która najprawdopodobniej jest taką z natury), "obniżana jest" do porowatości średniej.


Jak ja do tego podchodzę

Ktoś może poczuć się zawiedziony, bo ma naturalnie wysoką czy średnią porowatość i tak naprawdę skazany jest do końca życia na stosowanie kosmetyków dobrze dobranych do struktury włosa. Uważam, że nie można się tym aż tak przejmować, bo każda porowatość ma swoje wady i zalety. Zarówno niskoporowate jak i wysokoporowate włosy są w pewnych kwestiach problematyczne. Najbardziej optymalne wydają się być średnioporowate, z którymi można ekserymentować w kierunku dowolnej porowatości. Jednak znajdzie się grupa osób, która powie, że średnia porowatość jest niezdefiniowana i nijaka.

Trzeba spojrzeć na siebie łaskawym okiem i realnie ocenić strukturę włosów, a także nauczyć się ją obsługiwać. Wtedy porowatość Nam nie straszna :)


Udało Wam się obniżyć porowatość włosów? A może wręcz przeciwnie - źle je traktowałyście i są dla Was problematyczne?

Zapraszam do dyskusji:

  1. Moje włosy są niestety suche i wysokoporowate z natury. Zawsze były problematyczne ale odpowiednia pielęgnacja w jakimś stopniu na pewno pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, a próbowałaś wcierać po wymyciu włosów kropelkę oleju połączoną z kropelką silikonowego serum? Lub sam olej jako serum bez spłukiwania. Ja ostatnio tak robię lub wprasowuję małą porcję odżywki do spłukiwania, dobrze wygładza puszek :)

      Usuń
  2. Moje włosy są wysokoporowate z natury :( cały czas się puszą, ciężko je czymkolwiek dociążyć, przydałaby mi się taka mocno wygładzająca maska, ale jeszcze się z taką niestety nie spotkałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze Martusiu nie wiesz może co mogę zrobić żeby myć włosy wieczorem?
      Zawsze mam taki problem - umyje włosy rano to są świeże, u nasady uniesione i ładne, ale na długości się puszą, każdy włosek odstaje, no nie jest to fajne. Dopiero jakoś około 7-8 h od umycia włosy na długości robią się ładne, wygładzone, proste..
      Myśle, że ten sam efekt byłby gdybym umyła włosy wieczorem i wstała rano (przez ten czas zdążyłyby się już ujarzmić) z tym, że zawsze budzę się z przetłuszczonym skalpem.. długość jest super, a u nasady jakby ktoś olejem polał, no po prostu nie rozumiem nic..

      Usuń
    2. Może spróbuj na noc upinać wlosy (muszą byc calkowicie suche) w koczka-ślimaczka :). Uniesie on delikatnie włosy u nasady.
      Moje włosy podobnie jak twoje wygladaja ladnie dopiero kilka godzin po myciu. Używam powyzszego patentu i wydaje mi sie ze koczek przedłuża świeżość.
      :D

      Usuń
    3. Karolinko, aktualnie również szukam czegoś, co pozwoli mi dociążyć włosy i je wygładzić. Chciałabym mieć taką mocną maskę na sytuacje awaryjne i moimi kandydatami w tej kwestii są Natura Siberica głębokie nawilżenie lub Planeta Organica maska regeneracyjna do zniszczonych włosów. Mają w składzie zarówno oleje jak i silikony, z tym że maska PO ma dość sporo oliwy z oliwek. Maska Toskańska jest wspaniała, ale muszę jej użyć kilka razy pod rząd do pełnego dociążenia włosów, natomiast i tak kocham efekt jaki daje :)

      Czym myjesz skórę głowy? Może szampon jest zbyt łagodny? Przetłuszczanie się może być kwestią zbyt wysokiej temperatury w pomieszczeniu. Upinanie w koczka-ślimaczka jest o tyle fajne, że włosy skierowane są w przeciwnym kierunku do ich naturalnego opadania (na ramiona) w trakcie dnia. Wtedy łój nie przylepia się aż tak bardzo do włosów i zachowują świeżość, spróbuj :) Kok musi być luźny, nie może być ciasno upięty. Włosy zwijaj z głową skierowaną w dół, po bokach głowy powinny zrobić ci się śmieszne, odstające fragmenty włosów. Jeśli wyglądasz jak Bunia to znaczy, że nocny ślimak wykonałaś poprawnie :D

      Anonimowy - nic dodać nic ująć :) Chyba powinnam napisać o sposobach na przetłuszczającą się skórę głowy... :)

      Usuń
    4. Myje skórę głowy szamponem z Yves Rocher Volume, czasami (ostatnio już zdecydowanie radziej) facelle..
      Cięzko z tymi włosami jest, może to też kwestia jedzenia, bo wiadomo wakacje to więcej je się rzeczy typu hamburgery, frytki, z tego powodu, że czesto nie ma mnie w domu na obiad. Staram się to ostatnio to zmienić, chociaż problem z włosami w nocy mam już chyba około roku i zastanawiam się czy nie kupić jakiegoś szamponu na łojotok :/ Kiedyś pisałam Ci o takich suchych kuleczkach, które miałam - o dziwo w ogóle ich już nie ma, więc to nie jest chyba żaden łupież.

      Usuń
    5. A odnośnie maski chyba znalazłam coś jak na razie najlepszego jak dla mnie ; )
      Kupiłam ostatnio maseczke z ziaji wygładzającą (ta kakaowa) i ona sama w sobie o dziwo bardzo pozytywnie działa na moje włosy, a zapach utrzymuje się cały dzieeeń i czują go wszyscy :D
      No i stwierdziłam ostatnio, że dodam do niej trochę mąki ziemniaczanej - pierwszy raz chyba miałam dociążone włosy. Nie wiem czy to efekt mąki czy maski, ale w każdym razie polecam Ci dodać do jakiejś maseczki właśnie mąki ziemniaczanej ;) Może zdziałać cuda.
      A dzisiaj idę popatrzeć do hebe bo otworzyli u mnie w mieście i jest spoooro promocji, chyba się skusze na jakąś maskę z kallosa :D

      Usuń
  3. Często zastanawiałam się właśnie nad tym tematem. Odnosiłam wrażenie, że porowatość moich włosów znacznie się obniżyła. Jednak wiem, że to kwestia odpowiednich warunków pogodowych i humoru włosów. Choćbym i nas rzęsach stanęła to one i tak spuszą się w deszczowy dzień..
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam średnio w kierunku niskiej poroatości. Nigdy ich nie terroryzowałam prostownicą ani suszarką (sporadycznie lokówką) ale często spałam w mokrych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często nie zdajemy sobie sprawy jak spanie w mokrych włosach je niszczy. Mokry włos jest podatny na uszkodzenia mechaniczne dużo bardziej niż włos suchy, gdyż jest rozpulchniony i niesprężysty. Niektóre struktury włosów są w miarę odporne na spanie w mokrych włosach, natomiast cienkie włosy czy to średnio czy wysokoporowate, niestety nie. Asiu każdy popełnia jakieś błędy, ja popełniłam wszystkie oprócz farbowania włosów (fryzjerka często mi mówi, żebym tylko nie farbowała włosów, bo to będzie dla nich zabójstwo bo tak są cienkie - nie wie, że bardzo kocham ich kolor i dbam o nie:)).

      Usuń
  5. skutecznie udało mi się porowatość podwyższyć przez prostowanie i rozjaśniacz :D teraz powolutku wracam w całości do naturalnego koloru i udaje mi się je troszkę poskromić. moja porowatość włosów jest średnia w stronę wysokiej (tak jak u Ciebie :)) troszkę smutno mi, bo nigdy nie będę miała super gładkiej tafli, no ale! jak się nie ma co się lubi... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór jest zawsze taki: obniżanie porowatości - większy blask - mniejsza objętość LUB podwyższanie porowatości - mniejszy blask - większa objętość :D

      Usuń
  6. ja mam wysokorporowe chyba naturalnie ;C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej mają większą objętość :) Zawsze można starać się je obniżać do średnioporowatych, da się :)

      Usuń
  7. Ja zacznę ryzykować stwierdzenie że moje naturalki są średnioporowate w kierunku nisko. Farbowańce są już tylko średnioporowate, w mało sprzyjających się okolicznościach potrafią się lekko spuszyć, a naturalek nie ruszy zupełnie nic. Gumki do włosów nie mogę nosić, bo się ślizga po włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do gumki to polecam zakupić Invisibobble :)

      Usuń
    2. Mam gumki Invisibobble i nawet moje włosy mają problem czasem utrzymać a co dopiero takie śliskie :)

      Usuń
    3. Moje i Agatki z bloga www.thin-hair.blogspot.com, utrzymują idealnie :)

      Usuń
    4. Prawda, IB radzi sobie najlepiej z moimi wlosami, chociaz gumka potrafi troszeczke sie zeslizgnac, ale nie az tak, by calkowicie zjechala z wlosow ;)

      Usuń
  8. ja dążę do tego,aby zlikwidować zniszczenia i zmniejszenie porowatości-to moje marzenie,ale najpierw trzeba pozbyć się nierównej warstwy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że to wszystko tak długo trwa... Marzenie się spełni, na pewno :*

      Usuń
  9. Myślałam, że na zdjęciu to chleb w przybliżeniu :D Zjadłam kanapkę i mi przeszło :D

    A co do porowatości to też sądzę, że średnioporowate to najlepsza opcja. Przynajmniej wyważona. Obawiam się czasem, że mogę dążyć ku niskoporowatym, ale bardzo bym nie chciała! Owszem są ładne, tafla i te sprawy, ale wiem, że ciężko cokolwiek z nimi zrobić. Ślizgają się i są takie przyklapnięte.. Tym bardziej jeśli cienkie! Ty Martusiu masz fajną porowatość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głodnemu chleb na myśli? :D I to dosłownie :D

      Asiu, obecnie jestem zadowolona z porowatości :) Staram się nie narzekać i dostrzegać plusy. Pamiętam jednak wysoką porowatość i było z nią bardzo ciężko, chociaż gdybym taką miała teraz, to pewnie wiedziałabym mniej więcej co robić by ją obniżać.

      Usuń
  10. Moje są superniskoporowate...i to wcale nie jest fajne, nie mogę z nimi nic zrobić, nawet kucyk na głowie się nie trzyma pierwszego dnia po umyciu, a o koczkach nawet nie ma mowy! Od razu się rozwalają. A drugiego dnia po umyciu - włosy nie mają ŻADNEJ objętości, nawet nie są tłuste, tylko po prostu...wiszą sobie smętnie, przylegają do głowy jak tafla. Koczek ślimaczek nic nie daje, żadnego uniesienia u nasady, tylko odgniecenia od gumki, albo od spinek-żabek. Żadnym sposobem nie da się ich unieść... Bogate maski i odżywki nawet nakładane przed myciem mogą obciążać moje włosy, zbyt częste olejowanie tak samo. A nie mogę z tego zrezygnować całkowicie, bo końcówki włosów mam nierówne, przesuszone i porozdwajane, moje włosy mają ogromną tendencję do rozdwajania. Nie wiem co mam zrobić żeby nadać im jako taką objętość, a jednocześnie ich nie przesuszyć...może ktoś ma jakąś złotą radę? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, spróbowałabym zielonej glinki kambryjskiej nakładanej na skórę głowy (u mnie jak do tej pory najmocniejsza); sporadycznie stosować suchy szampon, na suchą skórę głowy zaraz po umyciu - unosi włosy.

      Zerknij sobie jeszcze na ten link, Włosowelove napisała obszernie swoje zdanie w tej kwestii :)

      http://wlosowelove.blogspot.com/2014/08/kacik-porad-wosowelove-jak-zawalczyc-o.html

      Usuń
    2. A próbowałaś stosować lżejsze produkty (w tym proteiny!) a tylko na końcówki cięższe i oleje?
      Robiłam tak po złym cieniowaniu kiedy końcówki się rozdwajały. Nie wiem jak jest u Ciebie ale przy cieniowanych włosach wymaga to więcej pracy jednak się opłaca. Sprawdź czy też dobrze domywasz te produkty, nie tylko przy skórze głowy ale na całości.
      Do uniesienia włosów przy skórze głowy polecam Jantar :).

      Usuń
  11. Bardzo dobry temat.
    Moje z natury są średnio porowate, jak patrzę na zdjęcia z dzieciństwa to chyba ani w jedną ani w drugą stronę się nie wychylają. Swoją wysoko porowatość "dostałam" w spadku po prostownicy, wieloletnim farbowaniu i suszeniu włosów. Dlatego prawie "nagle" (po odrośnięciu włosów) odczułam ogromną zmianę struktury. Co zaś zaowocowało totalnie prostym włosem, nie dającym się zwijać, wywijać, nakręcać - takim jakie miałam w dzieciństwie.

    Coś co jednak kompletnie nie uległo zmianie to cienkość włosów - pomimo, że kiedy byłam mała mój kucyk był dwa razy grubszy niż dzisiaj (wszystkie gumki miałam biedę zwijać dwa razy, teraz zwijam je na trzy) - no ale u mnie to już sprawa hormonów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :) U mnie był prawie ten sam zestaw co u Ciebie, z wyłączeniem farbowania. Fryzjerka zawsze mi powtarza: "żeby Pani nigdy nie farbowała włosów, bo to będzie dla nich zabójstwo, tak są delikatne".

      Mam nadzieję, że chociaż częściowo uda Ci się zagęścić włosy do tych z dzieciństwa. Uważam, że teraz prezentują się po prostu przepięknie i są żywą reklamą Naszej pasji :) Ja akurat mam raczej cały czas tę samą gęstość, a raczej jej brak :D I moje włosy falowały się zawsze, ale wraz z długością się rozprostowują.

      Usuń
  12. Martusiu, zgadzam się z Tobą - średniporowate to najlepsza opcja :).
    Ja to chyba jestem jedyną z nielicznych osób, które zawsze chciały troszeczkę podnieść swoją porowatość i cały czas dążę do średnioporowatych :). Z natury mam niskoporowate włosy i pamiętam z dzieciństwa jak wszystkie gumki do włosów mi się z nich ześlizgiwały, nie dało się z nimi kompletnie nic zrobić, były na dodatek cieniutkie więc nosiłam bardzo krótkie włosy. Teraz mam grzywkę średnioporowatą w kierunku nisko, a reszta włosów nie zmieniła swojej porowatości pomimo suszenia i farbowania od czasu do czasu na blond (tak wiem - zbrodnia :D). Nigdy nawet spuszonych włosów nie miałam i czytając "włosowe blogi" zawsze szukam czegoś co mogłoby to sprawić bo chciałabym doświadczyć nieujarzmionej szopy na głowie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób myśli, że niskoporowate włosy to ideał, a właśnie to co tutaj napisałaś pokazuje, że mają swoje złe oblicze i w kontekście cienkich czy rzadkich włosów mogą być naprawdę uciążliwe. Farbowanie to nie zbrodnia, przecież włosy mają cieszyć i skoro lepiej się czujesz w innym kolorze to dlaczego nie? :) Dobrze, że dbasz o nie, jak widać to im nie szkodzi :*

      Usuń
    2. :*
      Zbrodnią może być to, że w szafce leży cassia, którą jednak kupiłam i patrzy na mnie, a ja farbuję chemicznie :).
      Chyba długo będzie patrzeć bo się jej boję :). A jak Twoja? Nadal też czeka? ^^

      Niskoporawate włosy to nie jest gładka tafla z grubych i gęstych włosów i magicznym uniesieniem przy skórze głowy. Jak się ma cienkie i rzadkie włosy to nie ma bajki. Ważne żeby o nie dbać :).

      Usuń
  13. Mnie się udało ;) Dwa lata temu zaczynałam z super ultra wysokoporowatymi włosami od rozjaśniania, na dzień dzisiejszy większość włosów mam nisko/średnio porowate (nie umiem określić) a końcówki jeszcze troszkę zniszczone ale i tak lepiej się zachowują niż kiedyś :) Moja recepta to akurat powrót do natury i wcale tego nie żałuje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja w klasie 6 podstawówki miałam PROSTE niskoporowate włosy poszłam do gimnazjum i się zaczęło prostowanie itp i teraz mam wysokoporowate :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, czyli możesz powrócić do korzeni :)

      Usuń
  15. a ja mam wlosy niefarbowane , srednio porowate w kierunku niskich od spodu, wierzch wysokoporowaty, jak zwykle po lecie ;/ moje wlosy nienawidza slonca..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy również nie lubią słońca. Efekt kolorystyczny jest piękny, bo tworzy się naturalne ombre, ale suchość włosów po lecie jest ogromna. W tym roku nie było aż tak źle, jednak idealnie też nie. Cienkie włosy bardzo łatwo się rozjaśniają, w szczególności te blond :(

      Usuń
  16. Cześć, ja mam pytanie trochę nie na temat :P Czy mogłabyś dodać jakiś plan pielęgnacji dla osób które chodzą do szkoły? Tzn. Bym chciała zafundować coś swoim włosom w tygodniu, ale kompletnie nie mam czasu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że weekend powinien być czasem, w którym funduje się włosom bogate spa :) Bo wtedy chyba masz czas? :) Przecież każdy pracuje, chodzi do szkoły, dodatkowe kursy czy ma obowiązki domowe :) Dlatego trzeba kombinować jak optymalnie wyskrobać troszkę czasu na pielęgnację włosów. Może napisz konkretnie z czym masz problem, jaki jest Twój rytm dnia i wtedy Ci indywidualnie pomogę, albo rozwinie się w trakcie jakiś wątek na nowy post :)

      Usuń
  17. Ogólnie to chodzę do OSM - ogólnokształcąca szkoła muzyczna, czyli robie dwie szkoły naraz. Mój dzień wygląda tak, że wstaje, ćwiczę, idę do szkoły, wracam z niej, ćwiczę, kończę ćwiczyć to jest około 20 potem się uczę i idę spać. Najgorsze jest to, że muszę myć włosy rano, bo wtedy najlepiej wyglądają, a bym wolała to robić wieczorem :) Ale niestety spanie w koczku ślimaczku (nawet w tym z żabkami), warkoczu bardzo odkształca moje włosy :( W weekendy mam czas i funduje im różne maseczki :), ale w tygodniu też chciałabym coś im zafundować oprócz olejowania, a brakuje mi na to czasu. Gdyby udało mi się myć włosy wieczorem, bez powywijanych włosów rano to pewnie fundowałabym im coś wieczorem, ale rano nie mam czasu... :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam porowate z natury, muszą mieć bardzo mało warstw łusek, że jest w stanie zniszczyć je byle podmuch. No moje włosy są dla mnie utrapieniem, zagadką, chyba taką na całe życie. Wciąż mnie zaskakują.

    OdpowiedzUsuń
  19. o właśnie, ja mam średnioporowate, czyli nijakie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety wysokoporowate wlosy z natury maja wiecej minusow. Ja np rozpuszczoonych nie nisze bo wygladaja jakby byly zniszczone , nawet jesli sa blyszczace..no chyba ze z olejem na glowie chidze to co innego;) a moze kominek i suche powietrze im tak zle sluzy. Juz przestaje sie tym przejmowac bo na glowe dostac nie chce przez wlosy. Pozostaje mi pidziwiac panie ktore maja piekne sliskie wlosy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam wysokoporowate w okresie codziennego prostowania. Zerwałam już z tym nałogiem, oliwą z oliwek podleczyłam i wyhodowałam nowe :D Jednak moim problemem jest cały czas spodnia warstwa włosów, która pomimo zabezpieczania i spinania strasznie szybko się niszczy :<<

    OdpowiedzUsuń
  22. kiedyś udało mi się podwyższyć ale schodzę powoli w kierunku światła :d jest coraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moje włosy bardzo pusząc ujarzmiłam poprzez zabieg encanto.Wykonałam go sama w domu. dzięki temu mogłam odstawić suszarke i zjac się mocną pielęgnacja włosów. Zabieg powt pórzyłam jeszcze dwa razy. dziś już moje włosy nie potrzebuja encanto ani suszarki czy prostownicy:)polecam

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS