8 lutego 2016

Metamorfoza cienkich włosów czytelniczki Sandry

WYSTARCZY CHCIEĆ... :-)

Zapraszam kochani na piękny, naprawdę PIĘKNY wpis - metamorfozę cienkich włosów Sandry. Przemiana jest MEGA! Po przeczytaniu listu i obejrzeniu zdjęć wzruszyłam się... W tym całym włosowym szaleństwie nie chodzi tylko o zmiany wizualne, ale przede wszystkim - przemianę wewnętrzną. Zmiana postrzegania siebie, ubranie mankamentów w atut i praca nad sobą - to wszystko przekłada się na jakość naszego życia. :-) 


Hej Martuś! Cześć wszystkim Czytelniczkom :-) 

Moją metamorfozę szykowałam tak naprawdę ponad rok. Z początku był to pewnego rodzaju przegląd zdjęć. Dzięki temu mogłam zauważyć moje włosowe postępy. Z czasem uznałam, że może warto pokazać go innym? Warunek był jeden – widoczna poprawa stanu i kondycji włosów. Zdjęcia wykonywałam raz w miesiącu. Po kilku „sesjach” zauważyłam znaczny postęp i pomyślałam o „Martusiowym Kuferku” i przesłaniu do Ciebie całej metamorfozy. Nie uważam, że moje włosy są idealne, a nawet ładne. Często się na nie złoszczę i mam gorsze dni. Jak każdy. Mam nadzieję, że wesprę inne Cienkowłose, które tkwią w martwym punkcie, brakuje im cierpliwości lub uważają, że nie dadzą rady. 

Recepta jest prosta – wystarczy chcieć. :-) 


Ale od początku. Jako dziecko, cieszyłam się z moich cienkich, blond włosów. Pamiętam, że używałam tylko szamponu, a włosy myłam wieczorem, co 2-3 dni. Nie używałam suszarki, a grzebień lub szczotkę widziały dopiero po wyschnięciu. Były tego plusy i minusy ponieważ do dziś pamiętam, jak często się puszyły i jak trudno było je rozczesać. Na zdjęciu, od lewej: dzieciństwo, wiek 15 lat.

Mijały dni, miesiące, lata, a wraz z nimi minęło moje włosowe szczęście. W wieku 16 lat, po raz pierwszy pofarbowałam włosy na bardzo jasny blond. Od tamtej pory, farba do włosów była częstym gościem w moim włosowym życiu. Czupryna, z dnia na dzień stawała się coraz bardziej cienka, sucha i szybko przetłuszczała się. Ale powiedzmy sobie szczerze – w ogóle o nią nie dbałam. Z czasem w ruch poszła suszarka, karbownica (tak, nawet karbownica) oraz prostownica. Włosy myłam codziennie, a nawet dwa razy dziennie (kaplica. Amen!)… wszystko tylko po to, aby utrzymać jak najdłużej ich świeżość (ach, no przecież!). Jedyną ich „pielęgnacją” był szampon.


Codzienne mycie, prostowanie, brak jakiejkolwiek pielęgnacji, farbowanie włosów na różnego rodzaju blond, jednorazowy ciemniejszy wybryk oraz powroty do naturalnego koloru… to wszystko doprowadziło moje włosy na skraj z(a)łamania włosowego. Do tego stopnia, że w 2012 roku zdecydowałam się na ich radykalne ścięcie. Po powrocie od fryzjera i ujrzeniu moich bardzo krótkich włosów powiedziałam sobie głośno: „Od dzisiaj idę po rozum dla włosów!”. Oczywiście początki bywają trudne. Nie inaczej było ze mną, jednak moja determinacja i chęć zmiany była tak silna, że od września 2012 roku przestałam prostować włosy. W kwietniu 2013 roku postanowiłam więcej ich nie farbować, ponieważ od dłuższego czasu marzyłam o moim naturalnym kolorze, jednak zawsze brakowało mi determinacji i cierpliwości do odrostów. I było ciężko wytrzymać, zwłaszcza na początku. Ciemne odrosty, chęć sięgnięcia po farbę i prostownicę…

Przetrwałam! I oto jestem. :-)
Zaczęłam używać masek, odżywek, delikatnych szamponów, a także stosować naturalne oleje. Metamorfoza trwała 4 lata, ale to miniony rok był dla mnie najważniejszy. 

W lutym 2015 roku widziałam, że włosy są w lepszej kondycji, ale tylko do połowy. Resztki farbowanych włosów nie prezentowały się dobrze, nie chciały współpracować. 

Uznałam, że warto je ponownie skrócić i odciąć się, dosłownie i w przenośni, od przeszłości. Oczywiście nie obyło się bez płaczu. Pierwsza fryzjerka zamiast wykonać cięcie na prosto, wycieniowała moje włosy. Przez ten incydent musiałam ponownie ściąć włosy, o kolejne 10 cm. Od tamtej pory minął rok. Włosy są w pełni naturalne, a ja w końcu jestem zadowolona w 80% z tego, jak się prezentują. Po prostu pokochałam je, łącznie z ich wadami. :-) Dawniej wysokoporowate, teraz średnioporowate, typ 2a. 





Przygotowałam dla Was pewne porównanie - kiedyś i dziś, z tą różnicą, że słowo „kiedyś” jest moim początkiem tzw. włosomaniactwa i czasem eksperymentowania z produktami do włosów.


Mam nadzieję, że znajdzie się chociaż jedna osoba, której moja mała i wielka (dla mnie) metamorfoza pomoże. Sama bardzo lubię czytać takie porównania, podpatrywać podobne problemy Cienkowłosych lub zmieniać coś, dzięki inspiracji, w dotychczasowej pielęgnacji. Dodam, że jestem 100% minimalistką. Tak naprawdę modyfikuję pielęgnację tylko wtedy, gdy widzę, że coś niedobrego dzieje się z moimi włosami lub produkt przestaje mi służyć. Dobrego odbioru. :-) A Tobie Martuś pięknie dziękuję za inspiracje, podtrzymywanie na duchu, porady i piękne zdjęcia. Dzięki Tobie jestem tu, gdzie jestem – dosłownie. Baaardzo długo czekałam na bloga, w którym poruszane będą plusy i minusy posiadaczek cienkich włosów. Sugestie, ciekawostki, dokładne odpowiedzi, tłumaczenie z nutą humoru, zrozumienia i jeszcze większą dozą wsparcia. Jeszcze raz wielkie dzięki Kochana! Ściskam mocno, buzia!


Sandra (MrsMucholinda)



Dziękuję, że mogę tak po prostu być tutaj emocjonalna, przebywać wśród osób podzielających moje zainteresowania i widzieć sens prowadzenia tego miejsca. :-) Jeśli chcecie podzielić się własną włosową historią, bardzo chętnie opublikuję ją na blogu.  :-) Wystarczy, że wyślecie maila z dopiskiem "moja włosowa historia" lub "moja metamorfoza".


martusiowykuferek@gmail.com

Zapraszam do dyskusji:

  1. łaaaał :D ale motywacja :D tez chcę takie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci Kochana jeszcze raz!!! *♡*

    OdpowiedzUsuń
  3. Co wy wszystkie robicie, że włosy wam tak szybko rosną? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D sama byłam w szoku! :) Dodam tylko jeszcze, bo nie dopisałam tego w opisie, że włosy na noc związuje w koczka - ślimaka. W okresie jesienno-zimowym włosy są schowane pod kurtkę lub płaszcz i obowiązkowo czapka. Dziękuję Wam za dobre słowo! To naprawdę pomaga :)

      Usuń
    2. Uuu, a nie niszczy Ci takie chowanie włosów? Moim zdaniem raczej bardziej je narażasz na zniszczenia mechaniczne niż chronisz, ale może to tylko moje by się tak zachowały. Naprawdę jestem ciekawa!

      Usuń
    3. Nie, nic z tych rzeczy. Często zaplatam włosy w koczka, ale nie u góry, a bardziej przy szyi i dopiero zakładam płaszcz lub kurtkę oraz jak wyżej, czapkę. Nie wiem czy to pomaga, czy szkodzi, w każdym razie myślę, że to kwestia indywidualna. Włos, włosowi nie równy :) Ja nie zauważyłam, żeby włosy mi się niszczyły, a końcówki nie mają żadnych białych kulek, tym bardziej nie mogę się doszukać ich połamanych końców :)

      Usuń
    4. *miało być przy karku :)

      Usuń
  4. ale jak się ma proste zwykłe włosy to się łatwo mówi , a jak ja mam wysokoporowate , kręcone (3B) kruszące sie , suche jak pieprz to zdanie " moje włosy sa jakieś inne" jest "naprawdę prawdziwe"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam prostych włosów. Są typem 2a, podatne na wilgoć, lubią się puszyć. Efekt "prostych" włosów uzyskuję najbardziej po nocnym koczku. Co nie zmienia faktu, że porowatość zmieniła się po zmianie pielęgnacji. Ale jak wiadomo - nie zawsze prezentują się tak jak na zdjęciach. I nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem łatwo mówić bo łatwo nie było :)

      Usuń
  5. Ale szybko urosły :) ładne włoski :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgoda, da się, ale otoczenie najbliższe nie motywuje. Ostatnio będąc u fryzjerki co drugie słowo to "nic nie zrobię, bo cienkie te włosy" . Ehh ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety coś o tym wiem... "po co to hodować, takie cienkie" itp itd. Najważniejsze to się nie poddawać i nie brać wszystkich opinii do siebie :)

      Usuń
  7. Piękne włosy;-) Dbanie o włosy wciąga, ją chociaż podobnie jak Sandra, czyli minimalistycznie z kosmetykami to nie potrafię już kupić np odżywki do włosów bez przeczeczytania opinii o niej ;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Owszem...sprawdzanie opinii, to nic innego jak nawyk :)

      Usuń
  8. Komentuję tutaj pierwszy raz, chociaż jestem stałą czytelniczką :) ta włosowa historia bardzo zmotywowała mnie do działania. Sandrze grstuluje wytrwałośc i i pięknych efektów, a Martusi dziękuje za taka skarbnice wiedzy i motywacji ❤ może za kilka lat i moje włoski się tu znajdą? Trzymajcie za mnie kciuki!!! Buziak, Daga :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie się cieszę! Życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki! :) buziak!

      Usuń
    2. Na pewno się uda, potwierdza to coraz większa grupa cienkowłosych :-)

      Usuń
  9. wow, widać ogromną przemianę :) też mam z natury cienkie włosy, wycieniowane... kiedyś chciałam je ściąc na prosto, jednak wydaje mi się, że nie wyglądałabym wtedy najlepiej :) w pocieniowanych jest mi o wiele lepiej, muszę je wzmocnić i zagęścić :) chcę też, aby szybko urosły..

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany! Gratuluję z całego serduszka! ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. różnica jest diametralna. super, że odnalazłaś własną, włosową drogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) W większej mierze jest to zasługa Marty. To ona naprowadziła mnie, w jaki sposób powinnam zadbać o swoje włosy i chwała jej za to :)

      Usuń
  12. Zdecydowanie widać różnice!
    Teraz to są piękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. niesamowita przemiana, a efekt cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Szybciutko urosły, bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie zmotywowałaś zdecydowanie ! :) szczerze mówiąc byłam już na skraju załamania włosowego bo po 2 latach pielęgnacji nie widzę jakichś szczególnych efektów, moja włosowa historia jest dosyć podobna do Twojej więc jest nadzieja <3 Jedyne ściąć nie mogę, mąż mi nie chce pozwolić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co ma mąż do gadania w ogóle? :P bez podcinania nie będziesz miała efektów :)

      Usuń
    2. Super! :) Co do męża...pamiętaj, że to są Twoje włosy :) I tak, jak wspomniała Monika - "hodowanie" zniszczonych włosów niczemu nie służy, chociaż to też kwestia indywidualna (aczkolwiek nie wiem czy Twoje akurat się do takich zaliczają :) tylko zgaduję). Ja zaryzykowałam, bo miałam dość podwójnej pielęgnacji, czyli naturalne włosy plus farbowane, a co za tym idzie inne porowatości itp itd. W każdym razie, życzę Ci powodzenia i wytrwałości, bo tego najbardziej potrzebujemy :)

      Usuń
    3. nie nie o to mi chodziło :P oczywiście, że końcówki podcinam co jakieś 2-3 miesiące, ale tak radykalnie na krótko mi stęka, żebym nie obcinała :P Z resztą sama się boję, że mi nie będą pasować... Mam nadzieje, że wytrwam jakoś i kiedyś też będę się cieszyć takimi pięknymi włoskami :)

      Usuń
  16. Dziękuję, mnie zmotywowałaś :*
    Walczę o swoje cienkie włosy, może kiedyś będę mogła pochwalić się swoją metamorfozą jak Wy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki piękne i bardzo się cieszę! :* Trzymam mocno kciuki!

      Usuń
  17. Niesamowicie szybko rosną Ci włosy! :D Ja też robię zdjęcia czupryny co miesiąc, ale przy moim 1cm/mc różnicę widzę dopiero co jakiś kwartał. Brałaś jakieś suplementy, wcierki lub inne cuda przyspieszające porost czy masz tak naturalnie?
    PS Najbardziej motywująca włosowa historia jaką czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak wyżej skomentowałam - faktycznie sama byłam w szoku, że szybko mi rosną. Szczerze to nie stosowałam nigdy żadnej suplementacji. Zawsze bałam się o cerę, która jest kapryśna. Odpada picie drożdży i innych specyfików. Poza tym, nigdy nie byłam typem lubiącym eksperymentować z niekonwencjonalnymi metodami :) Jedyne co robię to codziennie piję olej lniany (głównie dla cery). Nie używałam również wcierek. Jedynie kilka razy zdarzyło mi się użyć wcierki Jantar, niestety był to nietrafiony pomysł i wcierka spowodowała u mnie łupież. Mogę narzekać na ich ilość, podkręcanie się przez wilgoć i inne mankamenty, ale najwyraźniej natura dała im szybkość w rośnięciu :)

      Jest mi niezwykle miło czytać, takie komentarze :) dziękuję!

      Usuń
    2. Mi też szybko rosną włosy. Choć wolałabym, żeby rosły wszerz, niż wzdłuż. No cóż, taka uroda.... A włosy Sandry są cudne. I w ogóle śliczna i zgrabna dziewczyna!
      Abrakadabra

      Usuń
  18. Zaskakująca zmiana! Naprawdę motywuje do działania :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach, kiedys komus tak pomoc - to moje marzenie jako blogerki :) Czy to chodziloby o cere, krotkie wlosy czy pielegnacje loczkow... I tak bylabym przeszczesliwa :) Gratuluje, Marti! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, przede wszystkim podziękowania dla Marts :* Gdyby nie jej chęci, zaangażowanie i dobre serce, to ojjj...coś czuję, że dalej błądziłabym w tym włosowym świecie :)

      Usuń
  20. Piękne włosy �� do takich dąże, mimo że cienkie to zadbane i zdrowe :) powodzenia w dalszej pielęgnacji:)
    D. ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Piekne wlosy, gratulacje! Dziewczyny, napiszcie mi prosze, ktory to jest olejek Mythic. Jest ich tyle na allegro, ze wstyd, ale nie umiem znalezc...

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję pięknie :) To jest dokładnie ten olejek z recenzji Marty:
    http://www.martusiowykuferek.pl/2014/12/loreal-mythic-oil-odzywczy-olejek.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie jestem w stanie go zlokalizować na Allegro, a na stronie, którą podaje Martusia jest informacja, że produkt jest wycofany :( http://www.hairstore.pl/loreal-mythic-oil-odzywczy-olejek-nawilzajacy-125ml-p3062.html

      Usuń
    2. Uuu...przyznam szczerze, że jest on bardzo wydajny i drugą butelkę kupowałam właśnie przez hairstore. Jeszcze jej nie zużyłam więc nie zaopatrywałam się w następną i nie wiedziałam, że został wycofany :(

      Usuń
    3. http://www.iperfumy.pl/loreal-professionnel/mythic-oil-olejek-do-wszystkich-rodzajow-wlosow/

      może tutaj? Albo na stoisku w Akademiach Wizerunku L'ORÉAL?

      Usuń
    4. Bardzo Ci dziękuję za pomoc i szybkie odpowiedzi. Pozdrawiam Was obie - Ciebie i Martę :)

      Usuń
    5. A czy loreal nie zmienił buteleczek na trochę mniejsze i szklane? Może dlatego ciężko je teraz znaleźć.
      Sama myślę o kupnie tego olejku, więc mam nadzieję, ze nie został wycofany ;3

      Usuń
  23. A opowiesz coś więcej o pielęgnacji twarzy? Zaciekawił mnie ten olej lniany :).
    Też mam ostatnio problemy z cerą, pełno krostek i zaczerwienien, nie umiem sobie z tym poradzić :(
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :) Pamiętaj tylko, że jest to sprawa indywidualna i to co mi pomaga, Tobie może zaszkodzić. Niestety, tak to już jest z tą cerą mieszaną i kapryśną (u mnie w kierunku tłustej), że trzeba się trochę pomęczyć i stać się własnym tzw. królikiem doświadczalnym, żeby w końcu trafić na dobry produkt, który nasza cera polubi :)

      Opiszę Ci co mi pomogło i w dalszym ciągu pomaga oraz pokrótce, jak wygląda moja pielęgnacja. Codziennie rano myję twarz mydłem Aleppo 12% oleju laurowego, później nakładam krem firmy Allerco, ten emolientowy nawilżający bo wiem, że jest kilka rodzajów. I koniec. Na wieczór makijaż zmywam wyłącznie olejkiem myjącym, z Biochemii Urody (www.biochemiaurody.com/sklep/olejekmyj.html). Wybieram wersję bezzapachową. Następnie po zmyciu całego makijażu używam mydła Aleppo. Osuszam twarz i nakładam krem La Roche-Posay Effaclar H łagodzący do skóry z trądzikiem (40ml). Raz na dwa tygodnie wykonuję peeling przy pomocy rękawicy Kessa, z dodatkiem mydła Aleppo.

      Stosowałam swego czasu kurację kwasami, przypisaną przez dermatologa, ale to kwestia bardzo indywidualna więc nie będę tutaj niczego polecać, bo już kwasów nie stosuję. Nie zauważyłam żeby mi jakoś znacząco pomogły. Na razie wyżej opisana pielęgnacja się sprawdza (odpukać).

      Oczywiście zdarzają mi się niespodzianki na twarzy, najczęściej po zjedzeniu czegoś tłustego, solonych przekąsek czy słodyczy. Staram się tego unikać i zwracam uwagę na to co jem. To też jest bardzo kluczowa sprawa.

      Polecam Ci bloga www.mademoiselleevebloguje.blogspot.com, z którego zaczerpnęłam kilka inspiracji, jak np. wyżej wymieniony olejek myjący czy wcześniej wspomniany olej lniany. Co do niego, piję go od 3 miesięcy i wydaje mi się, że rzadziej wyskakują mi jakieś niespodzianki na twarzy od czasu, gdy zaczęłam go stosować. Niestety nie jest to przyjemna rzecz... dla mnie jest on okropny w smaku :) Mimo tego kończę właśnie pierwszą butelkę i mam zamiar zakupić drugą. Olej lniany można stosować również bezpośrednio na twarz mieszając go np. z kwasem hialuronowym. Kiedyś olej tamanu mi bardzo pomagał również w połączeniu z kwasem hialuronowym. Zastanawiam się czy nie zakupić tego duetu ponownie :) Póki co, druga butelka oleju lnianego będzie ze Złotego Oliwinu.

      I tak to właśnie wygląda :) Mam nadzieję, że jakoś Ci pomogłam. Niestety, tak jak do włosów, również do cery trzeba mieć dużo cierpliwości i serca. I przede wszystkim nie wyciskać krostek i nie drapać, ale to na pewno wiesz :) Buziaki :*

      Usuń
  24. Może to nie jest najbardziej odpowiednie miejsce na to pytanie, ale czy to normalne, że moje włosy nie przepadają za emolientami? :O są srednioporowate w kierunku normalnych i najładniejsze są po olejowaniu, ale tylko gdy po umyciu włosów naloze humektantową odżywkę czy maskę ! A przecież powinno się nakładać emolient o humektancie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie powinno nakładać się emolient na humektant :-) działa to w teorii, ale jak wynika z praktyki - włosy mają zadziwiająco różne potrzeby, więc jeśli sprawdza Ci się taki sposób, to śmiało! :-*

      Usuń
  25. piękne włosy, a ile cm w kucyku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Poprosiłam męża o zmierzenie i wyszło, że mam 6,5cm.

      Usuń
  26. A ja mam takie pytanie, może ktoś mi odpowie. Otóż zaczynam swoją przygodę z "włosomaniactwem" i nie wiem czy trochę nie przesadzam. Kupiłam szampon bez SLS (co 2 tyg będę myła zwykłym), stosuję wcierkę jantar, czeszę włosy szczotką z dzika, po myciu spryskuję włosy odżywką z keratyną lub wcieram serum z avonu w końcówki (na zmianę), za 2 tygodnie chcę zacząć pić drożdże i zastanawiam się czy nie kupić tabletek np. CP. Czy to nie za dużo?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza suplementami na moje oko w sam raz, idealnie na poczatek :) Drozdze zawieraja juz kwas pantotenowy, wiec nie laczymy ich z CP. Jesli koniecznie chcialabys cos dodac to predzej ziolka do picia (skrzyp, pokrzywe...), ale wtedy ciezko bedzie Ci ocenic co dokladnie wzmocnilo wlosy :)

      Usuń
    2. Podaruj sobie serum z Avonu. Reszta to raczej ok

      Usuń
    3. Właśnie zamówiłam :P a czemu dokładnie? Dla mnie ładnie pachnie i po aplikacji czuję, że są nawilżone :).

      Usuń
    4. Skoro służy to nie ma co rezygnować:) pewnie zawiera dużo sylilonow ale one też są włosom potrzebne, szczególnie na początku dbania o włosy

      Usuń
  27. bardzo ci zazdroszczę tej przemiany :) ale juz biorę sie za siebie! moje wlosomaniactwo trwa juz 2 lata,a włoski wyglądają minimalnie lepiej,dlatego mam coraz mniej chęci do ich pielęgnowania (zle nastawienie,ale od dzisiaj zaczynam od nowa haha) i mam jedno pytanko-nie używasz obecnie żadnej odzywki? bo ja osobiście boje sie ograniczyć tylko do masek raz w tygodniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że łatwo nie było i każdego dnia walczę tylko już na spokojnie i bez większych problemów, stąd minimalistyczna pielęgnacja. Doprowadziłam moje włosy do stanu zdrowych i dlatego nie stosuję już tylu kosmetyków. Opisana pielęgnacja w pełni wystarcza :) Do maski emolientowej dodaję troszkę oleju. Kiedy włosy są za bardzo nawilżone i oklapnięte, wtedy nakładam maskę proteinową. Raz na 2 tygodnie staram się używać maski aloesowej Natur Vital. Obserwuję swoje włosy i wedle ich "humorów" dobieram maski. Odżywek nie używam w ogóle bo nie widzę takiej potrzeby. Kwestia jak zwykle indywidualna :) obserwacja, cierpliwość, próby i błędy... Niestety nic nie przyjdzie nam ot tak. Trzymam za Ciebie mocno kciuki bo dokładnie wiem co to znaczy złe nastawienie, niemoc i "włosowa depresja" :) buziaki

      Usuń
  28. Super motywacja :) Takie perełki motywują mnie do pracy nad swoimi włosami. Dzięki wielkie !

    OdpowiedzUsuń
  29. Przecudne włosy ! Nie daj sie namówić na ścięcie i nie słuchaj głupot. Piękne!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ach! Piękne włosy!!! Hm... 4 lata świadomej pielęgnacji, ja jestem dopiero po rocznej więc jeszcze 3 lata i będzie cód, miód! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. imho są już trochę za długie, w wersji odrobinkę krótszej wyglądały na gęstsze i zdrowsze. Wiem, że to tylko złudzenie optyczne, ale takie odniosłam wrażenie.
    W ogóle, jakbym swoje włosy widziała! Z tym że u siebie podejrzewam 1b.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może ale wolę swoje włosy w wersji długiej ponieważ są lekko falowane i wywijają się. Nie wspominając już o tych "świrkach" przy twarzy ;) Mam wrażenie, że im dłuższe tym lepiej mi nad nimi zapanować. Obecnie zaplatam warkocz na noc, dzięki temu wydaje się jakby ich było więcej :D szukam też fryzjera, który w końcu umiejętnie podetnie mi końcówki na prosto. Na zdjęciach w artykule, grudniowe włosy nie widziały fryzjera dłuższy czas dlatego końcówki są jakie są, plus to były moje pierwsze tygodnie mycia włosów wieczorem a nie codziennie rano :) Troszkę się zmieniło od tamtej pory :)

      Usuń
    2. Ojj... nie grudniowe tylko styczniowe i lutowe :)

      Usuń
  32. Też chcę, żeby moje włosy szybciej rosły. Byłam u fryzjerki, która powiedziała, żebym je skróciła, aby końcówki się nie kruszyły. Miałam kiedyś kręcone włosy, teraz bardziej fale, niż loki. Olejuję je min 3 razy w miesiącu, plus maseczki, szampony raczej łagodne, staram się wybierać te bez SLS. Koleżanki mówią, że włosy mi rosną, ale ja nie widzę różnicy. Może czas robić zdjęcia, żeby mieć czarno na białym, że jednak rosną.

    OdpowiedzUsuń
  33. Czyli jest nadzieja dla moich włosów! Miód na moje serce :) piękna przemiana, jest się czym pochwalić :)

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS