24 kwietnia 2018

Zrobiłam kurs przedłużania rzęs 1:1! :-)


Kurs przedłużania rzęs jest jedną z najbardziej szalonych rzeczy jaką w ostatnim czasie zrobiłam. :-) Już od kilku miesięcy czułam wewnętrzną potrzebę zmiany, chciałam zdobyć nową umiejętność związaną z upiększaniem ciała. Po prostu od zawsze mnie do tego ciągnie, więc stwierdziłam, że teraz albo nigdy. :-) Wybrałam rzęsy (w końcu to też włosy tylko trochę inne :-)). <3


DLACZEGO RZĘSY?

Mam wrażenie, że czas przecieka mi przez palce, dlatego postanowiłam coś (ze sobą :-)) zrobić. Od zawsze interesowało mnie upiększanie ludzkiego ciała. Początkowo myślałam o paznokciach, bo bardzo lubię malować, przedłużać, piłować, ale gdzieś w głowie świtała mi myśl o stylizacji rzęs. To niesamowicie spokojne zajęcie, które wymaga precyzji i opanowania, dlatego pomyślałam, że jest to idealne dla mnie i pomoże wprowadzić do mojego życia jeszcze więcej spokoju. :-) 



Cieszę się, że zrobiłam kurs. Chodziło o to, aby wykonać pierwszy krok i dać sobie pozytywny bodziec do zmiany. Nie mam pojęcia czy będę stylistką rzęs. Być może będę zajmowała się tym dodatkowo, może w ogóle to za jakiś czas porzucę, a może za rok będę miała swój salon, nie wiem! :-) Najważniejsze jest to, że ruszyłam z miejsca i poznałam nową dziedzinę, w której mogłam się sprawdzić.


NA CZYM POLEGA METODA 1:1?

W skrócie na doklejeniu 1 sztucznej rzęsy do jednej rzęsy naturalnej. To niezwykle istotne, aby zabieg wykonać właśnie w ten sposób. Niestety z tego co słyszałam, wiele stylistek wykonuje swoje prace nieestetycznie i często łapie 2 naturalne rzęsy do jednej rzęsy sztucznej, co może powodować zatrzymaniem wzrostu rzęsy (bo są w różnych fazach rozwoju), wbijaniem rzęsy w powiekę, co doprowadzić może do stanu zapalnego, czy wyrywanie rzęs. Dlatego zwróćcie uwagę do jakiej stylistki się udajecie, czy aplikacja jest estetyczna i jak wasze rzęsy naturalne zachowują się po ściągnięciu doczepianych. Prawidłowo założone nie powinny mieć negatywnego wpływu na rzęsy naturalne




JAK BYŁO NA KURSIE?

Moja grupa liczyła łącznie ze mną 3 osoby, co uważam za ogromny plus, bo nie byłyśmy pozostawione same sobie, a instruktor cały czas poprawiał nasze błędy. Powiem wam, że szło mi naprawdę najgorzej ze wszystkich, naprawdę! :D I nie przesadzam - moja lewa ręka trzymająca pęsetę strasznie się trzęsła. Prawa ręka za nic nie chciała współpracować, zamiast podbierać 1 rzęsę, podbierałam 5. :D :-) Nie mogłam nad nią zapanować i bałam się stabilnie oprzeć ręce na czole klientki. Na szczęście z każdą kolejną aplikacją trzymanie pęsety było i jest coraz łatwiejsze. To niesamowite, że jesteśmy w stanie wyćwiczyć pewne mechaniczne czynności. :-)







Być może wy też jesteście w życiowej kropce, czujecie, że stoicie w miejscu i nie wiecie co robić. Czasami wystarczy wykonać naprawdę mały krok, aby pojawiła się pozytywna myśl, która doprowadzi do kolejnej i kolejnej. :-) Myślę, że warto próbować nowych rzeczy, bo wprowadzają powiew świeżości do naszego życia, pomagają się sprawdzić w innych warunkach i dają szerszą perspektywę tego, czym moglibyśmy zajmować się w przyszłości. Dla mnie ten kurs był właśnie takim pozytywnym bodźcem, dał mi wiele radości. :-) Do tej pory wykonałam 7 aplikacji i jeśli tylko temat was interesuje, to mogę go kontynuować np. pokazując efekt przed i po. Dajcie znać czy przedłużałyście kiedyś rzęsy i jeśli tak, jaką metodą i jaki efekt lubicie najbardziej. :-) :*

Zapraszam do dyskusji:

  1. Mam pytanie-jakies dwa lata temu robilam sobie takie rzesy-ale draznilo mnie to,ze ten klej byl bardzo sztywny-a i ta sztuczna rzesa z miekkoscia byla daleko od miekkosci naturalnych-czy cos sie zmienilo w tym temacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mogłaś mieć przyklejone rzęsy zbyt blisko powieki - wtedy rzęsa doczepiana kłuje i uwiera, jest niekomfortowa w noszeniu. Myślę, że nie powinna być to kwestia kleju - rzęsę doczepianą moczymy w ok. 1/3 długości, a kleju jest na niej naprawdę niewiele, dosłownie muśnięcie klejem (nie powinno być widocznych kulek i grudek przy nasadzie rzęsy). Istnieje wiele rodzajów rzęs: jedwabne, sztuczne imitujące norkę, czy naturalne z norek. Mają różne grubości. Nie każda stylistka pracuje na takich samych rzęsach. Dlatego zawsze podczas wykonywania zabiegu warto zapytać o to jakie są to rzęsy (firma, rodzaj tworzywa, z którego są wykonane), jaką mają grubość, jaki profil skrętu itd, bo wtedy łatwiej korygować błędy przy kolejnych aplikacjach. :-) Prawidłowo założone rzęsy powinny być nieodczuwalne i komfortowe w noszeniu, dobrane indywidualnie do kształtu oka klientki i grubości, gęstości i długości naturalnych rzęs. :-) To bardziej skomplikowane niż się wydaje, ja po kursie zyskałam ogromną świadomość jak duża jest to odpowiedzialność (praca przy oku) oraz jak łatwo można zniszczyć naturalne rzęsy klientki, jeśli nie wykonuje się zabiegu poprawnie.

      Usuń
  2. Chciałam zamówić jakąś bluzkę z romwe ale zupełnie nie jestem przekonana czy dany rozmiar bedzie mi pasował, jak będzie się na mnie prezentował itd. Może stworzyłabyś jakiś post o Twoich zamówieniach? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już ma taki post, ale o zamawianiu na shein, tylko jeszcze muszę zdjęcia obrobić :* :-) Sprawdź dokładnie wymiary podane w tabeli i materiał z jakiego wykonano bluzeczkę

      Usuń
  3. Gratuluje, fajny pomysł na samorozwój :) ja od ponad 2 lat robię sobie rzęsy 2:1, czasami robię kilkumiesięczna przerwa ale bardzo lubię ten efekt u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie :-) Ja też robię z przerwami u koleżanki :-)

      Usuń
  4. Fajny pomysl z tym kursem, choc nie dla mnie, bo mam uczulenie nawet na tusz do rzes:/ Aczkolwiek sama chetnie nabylabym jakas fajna umiejetnosc. Np kurs makijazu, konturowania, malowania brwi, zeby wygladac jak modelka z instagrama :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To idź koniecznie, bo takie kursy nie są długie, a faktycznie pomocne :-) :* Ja się szkolę po taniości z youtube :D Pełno jest filmików makijażowych, można coś podpatrzyć :-)

      Usuń
    2. Od siebie polecam tusze do rzęs Lavery lub Benecos, gdyż są ze składników naturalnych i mają eko-certyfikaty, dzięki czemu nie uczulają. Świetna alternatywa dla tuszów drogeryjnych, sama zużyłam już kilka opakowań.

      Usuń
    3. Uczulanie nie ma nic wspólnego z ekologią/naturalności ą, a jeśli już to jest wręcz przeciwnie - ekstrakty roślinne uczulają bardziej niż składniki syntetyczne :) Mają poza tym oczywiście mnóstwo zalet, ale akurat ta konkretną rzecz to spora wada...

      Usuń
  5. Super! Fajnie, że się rozwijasz. Mogę wiedzieć ile zapłaciłaś za kurs i jak długo trwał? Ile zajęła Ci aplikacja rzęs? Slyszałam, że czasem trwa to nawet 3 godziny. Sama chętnie zrobiłabym sobie i rzęsy i kurs :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapłaciłam 1200 zł, trwał 2 dni (zazwyczaj są to kursy jednodniowe, zależało mi na kursie rozszerzonym w małej grupie osób). Można też iść na kurs indywidualny, ale one są już sporo droższe. No i ja szukałam kursu markowego, w firmie specjalizującej się w stylizacji rzęs, gdzie otrzymam certyfikat poświadczający zdobytą wiedzę. Nie chciałam iść na szkolenie "no name" np. gdzie ktoś organizuje kilkunasto osobowe, kilkugodzinne szkolenie. Takich jest pełno na rynku i kosztują 400-600 zł... ale nie mam gwarancji, że ktoś przekaże mi dobrze wiedzę. Więc lepiej wg mnie dopłacić, bo to jednorazowa inwestycja, która zwróci się później w zadowolonych klientkach :-)

      Aplikacja rzęs zajmuje mi ok. 3,5h, mam nadzieję, że będzie szybciej w przyszłości, bo powinno trwać do 2,5h

      Usuń
  6. O ja, jaka szkoda że mamy do siebie tak daleko, bo jeśli miałabym komuś powierzyć moje rzęsy to byłabyś to Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję! Ja również rozważam jego zrobienie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne doświadczenie taki kurs i zawsze może się przydać taka umiejętność:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam, bardzo proszę o pomoc. Mam włosy cienkie przy twarzy tylko wycieniowane, dokładnie to dłuższa grzywka która miałabyc wkomponowana w resztę włosów. Długość za ramiona i pasemka (błąd ubiegłorocznych wakacji) jasne z ciemnymi. Ostatnio po wyjściu Od fryzjera, pani stwierdziła że muszę zacząć bardziej nawilżac włosy podczas mycia.I i tu rzeczywiście mam największy problem bo moje włosy strasznie się płaczą jak je myje a wczesanie odżywki nie wchodzi w grę bo straciła bym pół włosów. Po splukaniu odżywki czy maski włosy są w miarę ok. I niestety największy problem mam z szamponami. Staram się używać szamponów bez slsow bo mam tendencje do swędzacej skóry głowy i np petal fresh organics zupełnie mi się nie sprawdził wysuszał moje włosy. Ostatnio zaczęłam używać szamponu oherbal wzmacniający z korzenie z tataraku, włosy były po nim miękkie ale zauważyłam po czasie że ma w składzie alkohol denat i to mnie przeraziło. Teraz chciałam kupić z tej samej firmy oherbal szampon do włosów sychnych i zniszczonych ale on znowu zawiera proteiny. Bardzo bym prosiła o doradzenie jakiegoś szamponu który nie wysuszał mi włosów bo mam ambitny plan je zapuszczać. Mam na oku jeszcze szampon z insight demaged albo kemon ACTYVA Disciplina a może ten szampon z oherbal z proteinami nie jest taki zły? Bardzo proszę o odpowiedź w wolnym czasie. Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne doświadczenie! Z pewnością ci się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bym chętnie zobaczyła efekty przed i po :) Ja miałam przedłużane rzęsy 7 lat temu, jak ten czas leci... Też metodą 1:1 i przez około 2 tygodnie wyglądało to super, potem tragedia ;)

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS