26 sierpnia 2016

Jak leczyć łysienie i jak je rozpoznać?


Łysienie to dla mnie jeden z najtrudniejszych tematów poruszanych na blogu. Jest to temat emocjonalnie ciężki, ponieważ w większości przypadków nie jest zależne od nas, odbiera pewność siebie i może powodować stany depresyjne. Zdecydowana większość maili i wiadomości od was dotyczy problemu nadmiernie wypadających włosów. Często piszą do mnie również osoby, u których stwierdzono łysienie plackowate czy łysienie androgenowe. Wbrew pozorom łysienie dotyka nie tylko mężczyzn, ale również kobiety i dzieci. Istnieje wiele czynników odpowiedzialnych za utratę włosów, niestety nie wszystkie są znane. Dzisiaj podzielę się z wami najważniejszymi według mnie faktami dotyczącymi łysienia. Opowiem kiedy należy zacząć się martwić, jakie są popularne typy łysienia, jak leczyć łysienie (przeszczep, leczenie komórkami macierzystymi) i jak wspierać siebie i osobę, którą dotknęło łysienie.





KIEDY ZACZĄĆ SIĘ MARTWIĆ?

Normalne jest, że włosy wypadają, problem zaczyna się wtedy, gdy obserwujemy wzmożoną ilość na szczotce, w odpływie wanny i innych kątach. Kiedy więc należy zacząć martwić się łysieniem? Dziennie wypada nam ok. 100 włosów i taką ilość możemy uznać za normę. Wiadomo, inna jest liczba, gdy mamy naturalnie rzadkie włosy, a inna, gdy są one gęste. Jedynym, domowym sposobem na rozpoznanie czy wypada nam więcej niż powinno, jest stosowanie szczotki z włosia dzika (szczecina skutecznie zatrzymuje włosy) i zliczanie pod koniec dnia wszystkiego co wypadło. To jednak żmudne zajęcie i często niedokładne, dlatego najlepiej wybrać się na wizytę do trychologa i wykonać badanie skóry głowy tzw. trichoskopię.





DLACZEGO ŁYSIEJEMY?

Za łysienie odpowiedzialnych jest tak wiele czynników, że nie sposób je wszystkie wymienić. Badania w kwestii łysienia są ciągle rozwijane, bo niestety nie wszystkie czynniki zostały poznane i w wielu przypadkach, lekarze są bezradni i nie potrafią wskazać co powoduje utratę włosów. 

Do najbardziej popularnych źródeł łysienia zaliczamy:
  • źle zbilansowana dieta,
  • podrażnienia spowodowane kosmetykami (duży udział mają farby do włosów),
  • przemrożenie skóry głowy, co może skutkować uszkodzeniem mieszków (dlatego tak ważne jest noszenie czapki zimą),
  • reakcja na przyjmowane leki,
  • infekcje skóry głowy: nieleczony łojotok czy łupież,
  • stres (znane są przypadki, kiedy pod wpływem silnego stresu ludzie osiwieli lub utracili włosy w kilka godzin),
  • problemy z hormonami,
  • związane z wiekiem - im jesteśmy starsi, tym mamy mniej włosów (co jest również związane ze zmianami hormonalnymi),
  • genetyka - łysienie może być dziedziczne,
  • problemy na podłożu autoimmunologicznym,
  • chemioterapia.



POPULARNE RODZAJE ŁYSIENIA


1) POPORODOWE

To łysienie mające charakter tymczasowy. Związane jest z podwyższonym poziomem hormonu - estrogenu, który kolokwialnie mówiąc, nie pozwala wypaść włosom podczas ciąży. Po ciąży poziom estrogenów znowu spada i wypadają wszystkie włosy, które zostały "przytrzymane" przez ostatnie miesiące. I właśnie wtedy kobiety zaczynają martwić się, że utracą wszystkie włosy. Na szczęście po jakimś czasie regenerują się i odrastają, ale bez wątpienia przez dłuższy czas ciężko funkcjonować z mniejszą objętością.



2) ANDROGENOWE

Zwane jest łysieniem typu męskiego, ponieważ w dużej mierze dotyczy właśnie Panów, ale dotyka również kobiet. To najbardziej popularna forma łysienia, związana z obecnością męskich hormonów - androgenów, a konkretniej - związku chemicznego dihydrotestosteronu, znanego jako DHT. Łysienie androgenowe przebiega stopniowo. Najpierw pojawiają się zakola, później wybrakowane koło na czubku głowy, a następnie te ubytki pogłębiają się i ostatecznie łączą, tworząc łysinę.


3) PLACKOWATE

To przewlekła choroba zapalna, która uszkadza mieszki w taki sposób, że na głowie tworzą się swoiste placki o różnej średnicy. Takie łysienie dotyka szczególnie młode osoby, nawet 10-20 latków! Łysienie plackowate to choroba często związana z układem odpornościowym cżłowieka, który uważa mieszki za obce ciała, które atakuje i nie pozwala im normalnie funkcjonować. Co ważne, objawy występują nie tylko na skórze głowy, ale w innych, owłosionych częściach ciała. To łysienie może być dziedziczone. Co najgorsze - obszary, które zostały pozbawione włosów, nie podlegają złuszczaniu ani nie są zaczerwienione. Czasami tylko lekko swędzą, ale generalnie nie mają tak zaostrzonych objawów, o jakie byśmy je podejrzewali.

Łysienie plackowate może mieć charakter stały (włosy wypadają bez przerwy) bądź cykliczny (włosy wypadają, odrastają i znowu wypadają - walka z wiatrakami :-() i jest najczęściej powiązane z innymi chorobami skóry np. atopowym zapaleniem skóry. 



4) BLIZNOWACIEJĄCE

To najmniej popularny typ łysienia, który ma podłoże genetyczne lub nabyte np. poprzez uraz mechaniczny (poparzenie, odmrożenie, skaleczenie) czy choroby bakteryjne skóry głowy. Ten typ łysienia polega na tym, że torebka włosowa zostaje uszkodzona i na jej miejsce pojawia się tkanka bliznowata, czyli taka jak np. po zranieniu, która trwale uniemożliwia wzrost włosa. Przy bliznowaciejącym typie łysienia, występuje ogromny dyskomfort piekącej i swędzącej skóry głowy. 




SPOSOBY NA WALKĘ Z ŁYSIENIEM

W pierwszej kolejności myślimy o preparatach do skóry głowy (Jantar, Kaminomoto, Vichy Dercos, kozieradka, Saponics, tonik Agafii, Seboradin itd.), suplementach (Vitapil, Biotebal, drożdże, Merz Special, Priorin, skrzyp polny i pokrzywa, Revalid) czy zabiegach dermatologicznych (mezoterapia), które świetnie sprawdzą się w kuracjach ogólnie wzmacniających i podczas wypadania poporodowego.

W bardziej złożonych przypadkach łysienia np. na tle hormonalnym, nie są w stanie pomóc, dlatego wprowadza się terapie specjalistycznymi lekami hormonalnymi, które są niestety czasochłonne. W ciężkich przypadkach stosuje się przeszczep włosów. Istnieją również preparaty tzw. włosy w spreju, które po aplikacji na skórę głowy tworzą strukturę imitującą włosy i  co ciekawe - są dostępne w różnych kolorach. Można także korzystać z peruk, jednak dyskomfort związany z ich noszeniem jest na pewno ogromny.


Tak jak mówiłam, ciągle prowadzone są badania nad nowymi metodami walki z łysieniem. W ostatnim czasie naukowcy odkryli leczenie łysienia komórkami macierzystymi, które pobiera się z różnych części organizmu człowieka np. tkanki tłuszczowej czy szpiku kostnego, a następnie przenosi się w obszar mieszka włosowego. Takie komórki rozpoznają swoje środowisko, są w stanie się zaadaptować, co minimalizuje prawdopodobieństwo alergii i zapewnia wysoką tolerancję przez organizm. Komórki macierzyste skutecznie stymulują wzrost włosa w naturalny sposób - są przecież częścią cżłowieka, dlatego nie stanowią sztucznej ingerencji w jego układ jak np. kuracja hormonalna. 

Komórki macierzyste mogą być wykorzystane w leczeniu łysienia trzech ostatnich opisanych przeze mnie typów, a więc łysienia plackowatego, androgenowego i bliznowaciejącego. Więcej o tej metodzie leczenia przeczytacie tutaj.




WSPARCIE

Bardzo często wraz z utratą włosów, tracimy wiarę w siebie, co negatywnie odbija się na wielu sferach naszego życia. Jeśli utrata włosów jest tymczasowa np. związana z wypadaniem sezonowym czy ciążą, musimy zacisnąć zęby i starać się wzmacniać włosy jednym z popularnych sposobów ja wcierki czy suplementy. Jeśli łysienie ma inne podłoże i wymaga leczenia, mogę tylko apelować, żeby wspierać najbliższych i kochać z całych sił, a kąśliwe komentarze pohamować, bo nigdy nie wiadomo, czy osoba, z której się śmiejecie, nie przechodzi tragedii.


PODSUMOWUJĄC

Nie sposób jest opowiedzieć o wszystkim, ponieważ zagadnienie łysienia to niesamowicie obszerna nauka, która ciągle rozwija się pod kątem chociażby profilaktyki i leczenia. Chciałabym, aby ten wpis uwrażliwił was na problem, był początkiem do poszerzania wiedzy w tym zakresie. Nie traktujcie go jak diagnozę, bo jedyną, skuteczną drogą do rozpoznania problemów, powinien być kontakt z lekarzem i wykonanie badań. Włosomaniactwo to nie tylko nowe kosmetyki i akcesoria do stylizacji, ale przede wszystkim szereg problemów natury dermatologicznej i zdrowotnej, na które również chciałabym zwracać uwagę. Mam nadzieję, że post będzie początkiem dobrych zmian, nie tylko na głowie, ale i w głowie. 


Koniecznie napiszcie jakie macie doświadczenia z problemem łysienia. Dotknęło was bezpośrednio, jeśli tak - jakiego typu? A może cierpi/cierpiał na nie ktoś bliski?


Post powstał w ramach współpracy z serwisem www.tourmedica.pl, wybór tematu i opracowanie - ja, Martusia.

Zapraszam do dyskusji:

  1. Moja mama ma szalony z tym problem, ale dzięki intensywnej pielęgnacji jakoś udało nam się to opanować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakich produktów używała? Polecisz coś szczególnie? :-)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy post. :) Za wypadaniem włosów w moim przypadku stoją szalejące hormony, ale nie tracę nadziei na to, że kiedyś będzie lepiej. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hormony potrafią dac w kość :/ Sama się o tym przekonałam; przyczyną był stres (tak na 90%), zarówno psychiczny- sesja, sprawy rodzinne, jak i fizyczny- intensywne ćwiczenia. Prolaktyna podskoczyła, kortyzol prawdopodobnie też i włosy zaczęły lecieć...

      Magdaleno, możesz polecić jakieś sposoby na walkę z hormonalnym wypadaniem? Ja na początku zazywałam leki na receptę i pomogły, ale teraz lekarka stwierdziła, że nie chce mi ich znów dawać, bo są dosyć silne... Kończę 2 opakowanie Solgaru na włosy, zażywam suplement z witaminami z grupy B i kwasem foliowym, wcieram coś cały czas, ale niewiele to daje...
      Pozdrawiam, Joanna

      Usuń
    2. Długo czekałam na taki wpis :) Super to wszystko ujęłaś Martusiu, szczególnie podoba mi się zdanie o tym, żeby nigdy nie krytykować osoby, która ma rzadkie włosy czy łyse miejsca. To chyba boli najbardziej i powoduje ogromny stres dla osoby z tym problemem.
      O wypadaniu włosów mogłabym napisać epopeję - zmagałam się z tym problemem 8 lat. Nikt nie był w stanie mnie prawidłowo zdiagnozować, niby byłam zdrowa, wszystkie badania wychodziły książkowo a włosy wciąż leciały. Najgorsza była ta bezradność. Tyle starań, wizyt u specjalistów, zastosowanych kuracji i wszystko bez efektu. Kiedy dwa lata temu po raz pierwszy zobaczyłam zmniejszoną ilość włosów na szczotce niemal skakałam ze szczęścia. Pomogła mi kuracja ziołami - dostałam przepis od pana który się na tym zna, zioła miały wyregulować hormony (które niby były w porządku) i w efekcie miało to ograniczyć łysienie. Pewnie dla wielu to brzmi śmiesznie - nie pomogły drogie kuracje a tutaj jakieś ziółka wyleczyły taki problem? Też nie dowierzałam ale kurację stosuję z przerwami od dwóch lat i do tej pory problem nie wrócił. Dodatkowo stosuję na porost wcierkę Alpecin z kofeiną i alkoholem, która dodatkowo ograniczyła przetłuszczanie skóry głowy. Włosy nadal wypadają ale tak jak piszesz Martuś dla mnie to wypadanie w granicach normy, które nie powoduje przerzedzenia czupryny - jedne włosy wypadają, drugie rosną. Dawniej dziennie potrafiło mi wypadać po 300-400 włosów, teraz leci ich około 100. Jednak przy takiej ilości włosy mi się zagęściły, łyse miejsca zarosły a obwód kucyka z 4cm powiększył się do 7,5cm a widzę wciąż mnóstwo nowych baby hair :)

      Usuń
    3. Długo czekałam na taki wpis :) Super to wszystko ujęłaś Martusiu, szczególnie podoba mi się zdanie o tym, żeby nigdy nie krytykować osoby, która ma rzadkie włosy czy łyse miejsca. To chyba boli najbardziej i powoduje ogromny stres dla osoby z tym problemem.
      O wypadaniu włosów mogłabym napisać epopeję - zmagałam się z tym problemem 8 lat. Nikt nie był w stanie mnie prawidłowo zdiagnozować, niby byłam zdrowa, wszystkie badania wychodziły książkowo a włosy wciąż leciały. Najgorsza była ta bezradność. Tyle starań, wizyt u specjalistów, zastosowanych kuracji i wszystko bez efektu. Kiedy dwa lata temu po raz pierwszy zobaczyłam zmniejszoną ilość włosów na szczotce niemal skakałam ze szczęścia. Pomogła mi kuracja ziołami - dostałam przepis od pana który się na tym zna, zioła miały wyregulować hormony (które niby były w porządku) i w efekcie miało to ograniczyć łysienie. Pewnie dla wielu to brzmi śmiesznie - nie pomogły drogie kuracje a tutaj jakieś ziółka wyleczyły taki problem? Też nie dowierzałam ale kurację stosuję z przerwami od dwóch lat i do tej pory problem nie wrócił. Dodatkowo stosuję na porost wcierkę Alpecin z kofeiną i alkoholem, która dodatkowo ograniczyła przetłuszczanie skóry głowy. Włosy nadal wypadają ale tak jak piszesz Martuś dla mnie to wypadanie w granicach normy, które nie powoduje przerzedzenia czupryny - jedne włosy wypadają, drugie rosną. Dawniej dziennie potrafiło mi wypadać po 300-400 włosów, teraz leci ich około 100. Jednak przy takiej ilości włosy mi się zagęściły, łyse miejsca zarosły a obwód kucyka z 4cm powiększył się do 7,5cm a widzę wciąż mnóstwo nowych baby hair :)

      Usuń
    4. Aneta G- byłabyś tak dobra, żeby podać skład tej mieszanki ziołowej? Zmagam się z wypadaniem hormonalnym i wypróbuję kazdy sposób...

      Pozdrawiam
      Joanna

      Usuń
    5. Przyłączam się do prośby. M9je włosy od lat wypadają i żadne lekarstwa nie pomogły. Pokrzywa i skrzyp podobnie. Co to za mieszanka?

      Usuń
    6. Dziękuję :-) Oby pomógł jak największej liczbie osób :-) Również jestem ciekawa o jaką mieszankę ziołową chodzi

      Usuń
    7. Aneta G- je również jestem ciekawa tej mieszanki ziołowej. Od 5 lat zmagam się z wypadaniem włosów! Próbowałam wszystkiego i nic nie pomaga! Może akurat zioła pomogą:) będę wdzięczna za skład mieszanki!
      pozdrawiam Kasia

      Usuń
  3. Sama teraz zmagam się z nadmiernym wypadaniem włosów. Znam jego jego przyczyny, zaopatrzyłam się w różnego rodzaju specyfiki i pozostaje mi teraz tylko czekać, aż zaczną działać.
    Najbardziej boli mnie jedynie to, że wypadające włosy to nie te długie, "stare", których żywotność po prostu się kończy. W moim wypadku wypadają przeważnie te kilku centymetrowe, dopiero co odrośnięte baby hair, o które tyle miesięcy walczyłam. Walkę jednak będę musiała podjąć na nowo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie również dotyczy ten problem. Włosy wypadaja stale bez wzmożenia czy osłabienia po prostu ciągle wypada podobna ilość. Duzo podczas mycia i najwięcej po myciu. Kiedy włosy schna wyciagam sporo kłaczkow. Jqk juz wyschna po bardzo delikatnym czesaniu jest ich bardzo duzo. Próbowałam wcierek ale wszystkie powodują u mnie pojawianie sie małych krostek z ropą na czole na lini włosów. Nie wiem z czego to wynika. Robie regularne peelingi i oczyszczam skórę głowy a to ciągle sie pojawia a wlosy jak leciały tak lecą :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post. Wszystko dokładnie i w skrócie opisane. Mnie włosy niekiedy wypadają, ale na szczęście nie jest to nic bardzo poważnego. Temat ważny i potrzebny, dobrze że poruszasz go na swoim blogu.
    W ogóle Martusiu niedawno robiłam dla samej siebie spis potrzebnych informacji o włosach np. emolientach, alkoholach itp. Korzystałam z kilku blogów i muszę powiedzieć, że najwięcej potrzebnych informacji (i dobrze opisanych) znalazłam w Twoich postach. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa :-) :-* Ciesze się, że doceniasz pracę, akurat do tego wpisu przygotowywałam się sporo czasu, wertowalam dużo materiałów :-) Co do pozostałych tekstów to zawsze się staram tłumaczyć tak, jakbym opowiadała kolezance/rodzinie, ale też tak, żeby samej było mi łatwo wracać do wpisów, gdy zapomnę i czymś. Buziaki :-*

      Usuń
  6. Moja mama ma z tym problem - włosy przerzedzają jej się na czubku głowy, widać już łysinę. Być może to wina tarczycy, na którą się leczy. Mówię jej, żeby poszła w końcu do trychologa, ale słyszę, że i tak nic nie pomoże. Mówię jej, żeby coś wcierała, to mówi, że przez tarcie wyrwie tylko te włosy, które zostały... Ciężki przypadek, ale jest postęp, bo wzięła wizytówkę do gabinetu trychologa (ode mnie oczywiście).
    A co do przeszczepu włosów - niestety nie można go nazwać leczeniem, bo w żaden sposób nie likwiduje problemu wypadania, jeśli włosy wypadają to te przeszczepione też wypadną.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja walczę z łysieniem typu androgenowego...Nie zawsze jest łatwo, ale uczę się sobie z tym radzić i jakoś daje się temu zapobiegać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja boję się, że po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej czeka mnie coś na miarę łysienia poporodowego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi włosy zaczęły lecieć po 3 miesiacach od odstawienia i wróciły do normalności po +-pół roku. Bardzo pomogła mi kozieradka, a także szampony indyjskie w pudrze i wcierki Kulpol :)

      Usuń
    2. A dużo z objętości stracilas?

      Usuń
  9. Po wielu latach znalazłam przyczynę wypadania moich włosów. Mam za wysoki poziom hormonu o nazwie androstendion. Po podaniu zaordynowanego przez lekarza leku włosy przestały wypadać. Natychmiast! Po trzech dniach zero włosów na grzebieniu! Brzmi nieprawdopodobnie, ale to prawda. Niestety leki dawały skutki uboczne i musiałam je odstawić po około dwóch tygodniach.
    Wiecie co zrobiłam? Przestałam się przejmować wypadaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak wygląda sytuacja z wypadaniem obecnie?

      Usuń
    2. Obecnie włosy wypadają mniej. Jak długo to potrwa? Któż to wie? Przekonałam się, że powodem wypadania jest u mnie nadmierne przetłuszczanie, włosy po prostu wysuwają się z cebulki. Jest ono wywołane nadmiarem hormonu, o którym wspomniałam. Lek, który stosowałam powodował, że skóra przestała przetłuszczać się. To było niesamowite uczucie! Włosy piękne od rana do wieczora, następnego dnia też i następnego i następnego... (oczywiście bez mycia). Trochę gorzej było z twarzą, bo musiałam kilka razy dziennie smarować się tłustym kremem. Niestety skutki uboczne były bardzo poważne - coś złego działo się z elektrolitami w organizmie. Wniosek jest następujący: jestem bombą hormonalną, której nie da się rozbroić!

      Usuń
  10. Marto, a co sądzisz o olejku SESA? Stosowałaś? Jest skuteczny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stosowałam, ale pod względem składu mogę polecić. :-) Masa ajurwedyjskich ziół, dobre opinie. Jeśli lubisz olejowanie skóry głowy to bym brała. :-)

      Usuń
  11. hej :) mam włosy w podobnym kolorze co Ty. czy zauważyłaś takie zjawisko że jak masz coś czarnego ubranego włosy wyglądają o wiele lepiej? Na ładniejsze i gęstsze? Prowadząc dziennik zauważyłam że gdy robię zdjęcie i mam na sobie czerń włosy zawsze oceniam o wiele lepiej niż na tle innych kolorów i ocena ta jest słuszna bo rzeczywiście o niebo lepiej się prezentują :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Zauważyłam! Czyli jest ktoś kto potwierdza moja teorie,haha :-D Mialam nawet okres, że chodziłam w ciemnych rzeczach bo włosy lepiej się prezentowały :-)

      Usuń
    2. Wow czyli jednak cos w tym jest :-D

      Usuń
    3. No ba :) https://mic.com/articles/124644/survey-has-great-news-for-people-who-wear-all-black-and-only-black#.zioNk8XnA

      Usuń
  12. Martuś! Mam taki problem-nie problem. A mianowicie chce wrócić do kuracji wcierkowej, a wcierki najlepiej stosować na wilgotną skórę głowy, a ja zawsze muszę wysuszyć włosy suszarką (oczywiście zimnym nawiewem) no i nie wiem... Poczekać aż włosy będą wilgotne, zastosować wcierkę po czym przejść do suszarki? Jakąś mam dziwną obawe że przez suszenie mi ta wcierka wyparuje, nie zdąży zadziałać ;o
    Proszę o pomoc również komentujących i proszę się nie śmiać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio na wilgotną skórę głowy? Nigdy nie słyszałam o tym :D ja używam wcierek/olejów na porost na noc i działają :)

      Usuń
  13. Ja miałam operację z narkozą i tydzień po niej garściami zaczęły wypadać mi włosy. Straciłam połowę objętości a że mam włosy takie, jak Martusia, to był dramat. Przez miesiące nic nie pomagało (żaden dermatolog, trycholog etc). W końcu jedna znajoma znachorka poleciłam mi codziennie 5 drażetek silicei (silicea-lek homeopatyczny) i suplement z krzemem lub herbatki (skrzyp lub poziewnik). DMożna zażywać bezterminowo. W ciągu tygodnia przestały wypadać, po miesiącu urósł gąszcz bejbików a po pół roku odzyskałam dawną objętość. Tylko rzadkie końcówki musiałam ściąć. Tłumaczenie znachorki było take: po szoku, jakim jest dla organizmu narkoza, spada na łeb na szyję poziom krzemu w organizmie. Krzem należy uzupełniać a silicea przyspiesza jego wchłanianie. Dla tych po operacji i przed nią, żeby się zaopatrzyły.
    Tak sobie myślę, że jak chodzi o jakikolwiek stres i wypadanie włosów, to mechanizm może być taki sam. Warto spróbowaćm, a nuż podziała
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  14. ja aż tak poważnej sytuacji nie miałam, ale mam problemy z anemią ostatnimi czasy, no i w dodatku sporo stresu, i też włosy się sypały garściami, próbowałam kilku szamponów, wcierek itp, słabo to wyszło. teraz jestem na kuracji seboradinem i dopiero widzę światełko w tunelu. Przy tak regularnym stosowaniu powinnam zobaczyć solidną poprawę pewnie po miesiącu. Ktoś z was może już testował seboradin? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. W zeszłym roku od paździrnika do marca wypadały mi włosy, myślałam że to problem hormonalny ,ale nie . Okazało się że wypadanie związane z przesileniem spotęgował znaczny stres związany ze studiami

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja juz nie mam sily, wlosy wychodza garsciami mimo dwuletniej pielegnacji... biore leki na tarczyce i mam duzo stresow. Chcialam odstawic plastry antykoncepcyjne, ale boje sie, ze jak to zrobie to bede calkiem łysa. Moje rodzone siostry maja dlugie bujne grzywy...

    Martka

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie głównie nadmierny stres spowodował, że włosy zaczeły mi wypadać. I masz rację, ten temat jest naprawde emocjonalnie ciezki szczegolnie wtedy gdy zawsze mialas piekne i grube wlosy. U mnie szybko zainterweniowala moja fryzjerka. Zauważyła ten problem i polecilam mi Seboradin. Stosowałam maskę i ampułki i widze zdecydowana poprawe. Sprawdz sobie ich stronke, moze warto sprobowac. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam a u pani jakie lysienie zdiagnozowano ?

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS