2 lipca 2014

Podcinanie włosów u fryzjera czy samodzielnie w domu? Cechy dobrego fryzjera


Wiem, że w większości boicie się fryzjerów i wcale się nie dziwię. Duża część z nich nie potrafi wykorzystać zdobytej wiedzy w praktyce lub po prostu nie ma serca, aby potraktować klienta indywidualnie. Dla mnie fryzjer nie jest taki straszny, bo znalazłam kochaną, spokojną i mądrą fryzjerkę u której bez obaw podcinam włosy.


Fryzjer czy samodzielne podcinanie włosów w domu?

Ja zdecydowanie wolę chodzić do fryzjera, ponieważ ma on bardzo ostre, profesjonalne nożyczki i umiejętności, których mi brakuje. Po wizycie u fryzjera włosy są podcięte idealnie. Podcinałam już włosy sama w domu i byłam zadowolona z efektu, ale bardzo się stresowałam, że zrobię coś krzywo, dlatego wolę iść do fryzjera.


Jak wybrać fryzjera?

Według mnie warto iść najpierw osobiście do salonu i zobaczyć jak fryzjer wygląda, jak się zachowuje w stosunku do innego klienta, jak pyta nas o dogodny dla nas termin wizyty, bo to świadczy o nim jako fachowcu i człowieku. Jest to pierwszy kontakt, który pomaga ocenić czy się dogadamy czy nie. Jak spotykam kogoś po raz pierwszy to czuję czy nadajemy na tych samych falach.  W razie czego można zrezygnować z wizyty i szukać dalej.



Cechy dobrego fryzjera

Czasami mam wrażenie, że ogromna część fryzjerów wybrała ten zawód z "braku laku", a nie z pasji jaka powinna nimi kierować.

Dobry fryzjer powinien według mnie mieć następujące cechy:
  • powinien być artystą i psychologiem w jednym,
  • mieć wykształconą umiejętność słuchania, aby dowiedzieć się jaką wizję ma klient, jaki jest jego styl życia i osobowość, aby jak najlepiej dobrać fryzurę (włosowy psycholog :),
  • posiadać wiedzę o pielęgnacji różnego typu włosów, wiedzieć o porowatości i umieć przewidzieć jak włosy w danej długości i cięciu będą się prezentowały,
  • zawsze przed podcięciem pokazać ilość jaką ma zamiar uciąć (moja fryzjerka tak zawsze robi i za to ją kocham). 

Jak się zabezpieczyć przed zbyt dużym skróceniem włosów?

Z życia wzięte
- "Proszę podciąć tylko 2 cm"
- "Dobrze".
Poszło 10 cm.

Nie wiem skąd się bierze ten brak dobrej komunikacji między fryzjerem a klientem. 2 cm to 2 cm, 10 cm to 10 cm. Domyślam się, że nie zawsze wina leży po stronie fryzjera. Klienci również nie potrafią dobrze przekazać informacji. Dlatego dla mnie istotne są te "fale", na których się wspólnie nadaje. Jeśli jest fala to 2 cm= 2cm.

Na takie sytuacje można zastosować następującą metodę. Otóż gdy chcecie skrócić włosy o 3 cm, to powiedzcie fryzjerce, że chcecie podciąć 2 cm - na wszelki wypadek. Fryzjer też człowiek, linijki w oczach nie ma, ale mniej więcej ilość cm potrafi (a przynajmniej powinien) określić. Zawsze lepiej jest poprosić o ścięcie mniejszej liczby cm niż zakładamy.




Podsumowując

To moje doświadczenia i stosunek do fryzjerów. Nie zawsze było kolorowo w tym temacie. Kiedyś przyszłam do domu z włosami, które po jednej stronie były krótsze o 5 cm od tych po drugiej i wtedy to mój kontakt z fryzjerką się urwał. Teraz by to nie przeszło. :)

Zgadzacie z tym co tutaj napisałam? Jakie macie doświadczenia z fryzjerami?

Zapraszam do dyskusji:

  1. Sama też mam zaufaną fryzjerkę i jak jej powiem, że chcę podciąć końcówki to tylko podcina mi końcówki :) Nie trafiłam na fryzjera, który by mi obciął 10 cm zamiast 2 cm. Raz trafiłam do fajnej fryzjerki, która miała wizję fryzury i po mojej zgodzie, obcięła mi bardzo fajnie włoski :)
    Sama nawet nie zabieram się za podcinanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest bardzo fajny post na blogu "kokardka mysi" jak rozmawiac z fryzjerem ktory spartolil robote. Nie zycze nikomu zaliczenia "wlosowej wpadki", ale warto przeczytac na zas, zeby wlasnie nie wyjsc jak piszesz z krzywo obcietymi wlosami i lzami w oczach.

    Ja ostatnio szukam dobrego fryzjera w swoim miescie, znalazlam jeden salon polecany " poczta pantoflowa", weszlam na jego strone a tam w serii artykulow post "jak sie dogadac z fryzjerem"- spodobalo mi sie bo wyglada na krok ze strony fryzjerow- ze im tez zalezy na satysfakcji klienta a nie tylko odwaleniu roboty.
    Pozdrawiam, Kasia S

    OdpowiedzUsuń
  3. Też zawsze pokazuję, bo o ile 2 od 10 cm większość ludzi rzeczywiście rozróżnia, tak "5 cm" w ustach klientki może oznaczać 5 cm, ale może i 2, i 10 ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam ogromne szczęście, że moja kuzynka uczy się na fryzjerkę :) Ostatnio rozjaśniała, farbowała i podcinała mi włosy i byłam bardzo bardzo zadowolona :) Tak się zastanawiam czy dziś jeszczę trochę końcówek nie ciachnąć ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Samodzielnie nigdy bym się nigdy nie odważyła podciąć włosy ale to chyba ze względu na wspomnienie tego jak w wieku 13 lat zapragnęłam grzywki i postanowiłam zrobić sobie ją sama. Po tym jak już bardziej nie można było próbować wyrównać doszłam do wniosku, że ją sobie pocieniuję to nie będzie widać, że krzywo. Spinałam potem resztki grzywki przez pół roku :D. Trauma jednak pozostanie do końca życia.

    Co do fryzjerów to również trafiłam na mądrą fryzjerkę, która potrafi najpierw słuchać, myśleć, a potem dopiero ciąć. To jest dla mnie najbardziej istotne. Oczywiście wcześniej bywało różnie, moja pierwsza fryzjerka namiętnie cięła mnie na "grzybka" z czego moja mama była zachwycona, a ja dużo mniej :). Jako nastolatka długo chodziłam do fryzjerki, która obcinała mnie na prosto i równo, włosy jednak kiepsko wyglądały więc może dlatego unikam teraz takiego cięcia. Później zdarzało mi się wychodzić od fryzjerki ze smętnymi strąkami na głowie po mocnym cieniowaniu, czasami byłam bardzo zadowolona ale czasami to miałam ochotę się rozpłakać po samym wyjściu.

    Teraz to chyba nauczyłam się rozmawiać z fryzjerem, stąd nie mam obaw przed pójściem do niego. Jak pyta co robimy to staram się dokładnie wytłumaczyć o co mi chodzi, jak pyta o cieniowanie to mówię, że tak ale tylko włosy okalające twarz plus grzywkę. Mówię, że chcę ściąć najwyżej 2 cm, a nie że "podciąć końcówki" bo to jest pojęcie mocno względne xD. Wiadomo, że są nieudolni fryzjerzy, w każdych zawodach są tacy ludzie i niektórzy nie nadają się do tego zawodu albo w ogóle do pracy z ludźmi. I nieudana fryzura nie jest zawsze winą fryzjera, raz widziałam jak dziewczyna na fotelu sama nie wiedziała czy chce długie, krótkie, pocieniowane i na końcu tak zrobiła jeszcze awanturę.

    Wow ale się rozpisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. chciałabym, żeby fryzjerzy wiedzieli ile to cm, póki co, włosy podcina mi mama :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym się sama nie odważyła obciąć :P Chodzę do znajomej fryzjerki i ładnie podcina moje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wreszcie założyłam jakieś konto żeby nie pisać u Ciebie jako Anonim :)
    Moje wizyty u fryzjera zawsze były rzadkie, nawet raz na kilka lat, ponieważ mało kiedy byłam zadowolona z wizyty albo szkoda mi było pieniędzy na lepszego fryzjera. Podcinałam więc włosy sama, jednak moje nożyczki nie były zbyt dobre więc pewnie trochę sobie włosy zniszczyłam.
    Odkąd zajęłam się moimi włosami na poważnie, staram się podcinać co 3-4 miesiące, częściej nie potrzebuję, bo nie widzę żeby moje końcówki były zniszczone lub rozdwojone.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie mam takiej zaufanej fryzjerki. Kiedy wydaje mi się, że dobrą znalazłam, to wtedy one albo zachodzą w ciążę albo wyjeżdżają za granicę. Taki już mój pech :(
    Mam wrażenie, że to jak fryzjer odnosi się do klienta zależy też od tego po co się idzie do fryzjera. Zupełnie inaczej traktowane są klientki które zostawiają w salonie więcej pieniędzy /kosztowna farba, balejaż, ombree, inne drogie zabiegi/, natomiast takie które przyjdą tylko zrównać końcóweczki o 2cm za parę złotych są zaliczane do klientów drugiej kategorii. Przykre niestety.
    arianna

    OdpowiedzUsuń
  10. Wolę fryzjera, chociaż samej też mi się zdarza poeksperymentować. Co do różnicy w centymetrach to mam wrażenie, że jak wyjdzie krzywo, to wyrównują. Do pięciu prób najczęściej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ostatnio podcinałam włosy w domu ale teraz chcę zmienić ich kształt i chyba zdecyduję się na wizytę u fryzjera.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja idę, idę i dojść nie mogę do fryzjera(oczywiście). Pasuje mi podejśc i podciąc końcówki. Ostatnio sama podcinałam ale nie do końca jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja sama wlosy bym nie podciela.. mam rowniej zaufana fryzierke, bardzo ja lubie:) na dodatek to znajoma rodzicow, wiec zawsze mam znizki :) nigdy sie nie przytrafilo, ze obciela mi zle wlosy, jak nie chcialam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, dobry fryzier, powinien umiec doradzic fryzure jaka zrobic zaleznie od ksztaltu twarzy, wlosow itd.
      Ps zapraszam do mnie na bloga na serie o ksztaltach twarzy :)

      Usuń
  14. Zazdroszczę, że już znalazłaś idealną fryzjerkę. Ja nadal niestety szukam.
    Również wolę iść do fryzjera, bo brak mi podstawowych umiejętności manualnych, więc wolę nie ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, ja juz dlugo nie zaufam zadnemu fryzjerowi ;) Nastawiam sie mentalnie na to, ze sama bede podcinac ;) Co z tego wyjdzie, sie okaze ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Najgorsze jest to, że wielu fryzjerów nie wie, że istnieje nawet coś takiego jak porowatość włosów, a ich wiedza na temat wielu włosowych spraw jest marna.
    Ja mam swoją zaufaną fryzjerkę - moją kuzynkę, nadajemy na tych samych falach (to, o czym pisałaś), dlatego jestem zadowolona. Potrafi dobrze podciąć włosy, dobrze je pofarbować i robi nawet cudne fryzury. Także mam dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie samodzielne podcinanie włosów nie wchodzi w grę, bo jestem straszną ciapą;) Ale fryzjerom nie ufam w 100 %, zdarzyło mi się wyjść z salonu z płaczem

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy post :) Byłam ostatnio u nowego dla mnie fryzjera i ku mojemu zaskoczeniu, gdy poprosiłam o skrócenie włosów o 5 cm, fryzjerka wyjęła z szuflady linijkę i pokazała mi palcem ile to jest i czy jestem pewna, że na pewno chcę skócić tyle włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  19. hmm... jak byłam nastolatką to chodziłam do fryzjera często, pewnie tak często jak zmieniałam kolor włosów. teraz gdy mam dlugie włosy jest mi po prostu szkoda farbować je na ciemno by po pół roku wrócić do blondu co nie jest łatwe. pewnie byłoby siano i musiałabym połowę ściąć. do fryzjera chodzę raz na rok. rok temu zrobiłam sobie grzywkę i podcięłam 10cm końcówek bo fryzjerka uważała, że jak podetnie mniej to reszta zniszczonych włosów i tak pójdzie w górę i kiedyś bd trzeba je znowu podciąć. i kolejna wizyta w tym roku ale tylko podcięcie końcówek. końcówki podcinałam sama do tej pory i uwazałam że moze nożyczki mam zle. szczerze? nie widziałam żadnej różnicy. oprócz tego że straciłam 40zł. niestety w warszawie nie znam tańszego fryzjera, a uważam, że 30zł i więcej za podcięcie końcówek czy grzywki to jest wielka przesada i wolę zrobić to sama.
    końcówki podcinam jak widzę że faktycznie jest z nimi tragicznie i przeważnie jest to 1cm. tak na oko oczywiście ;) są one długie i cieniowane trochę (pozostałości po krótszych wycieniowanych włosach) więc jeśli zrobię coś krzywo to tego nie widać. także się tym nie martwie :) nawet jeśli to i tak to nie przebije jak kiedyś w gimnazjum wpadłam na genialny pomysł by wykorzystać resztki mamy farby (granatowa czerń) i zrobic sobie ciemne odrosty (chyba tylko pacnęłam pędzlem jak przedziałek szedł) i pasemka na grzywce. hahahaha przez 2 tygodnie chodziłam w chustce na glowie hahah

    OdpowiedzUsuń
  20. JA TEŻ MAM URAZ DO FRYZJERÓW! A co najlepsze... sama nią jestem :D Znam ten ból, gdy mówisz: "same końcówki, bo zapuszczam włosy", a tu wychodzi tragedia pomieszana z masakrą :( Dlatego, gdy Klientki proszą, żeby podciąć X centymetrów, to zawsze ścinam o połowę mniej, niż poprosiły :) I są zadowolone!

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS