22 września 2014

Drożdże piekarskie w pielęgnacji skóry głowy i włosów | 5 przepisów


Dzisiaj chciałabym podać Wam kilka świetnych przepisów, w których drożdże piekarskie odgrywają kluczową rolę. Kilka z Was podpytywało o nie w komentarzach, więc jak najszybciej musiałam o nich napisać :).


Drożdże można stosować zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie. Można je wykorzystywać jako dodatek do masek na długość bądź nakładać w mieszankach czy solo na skórę głowy. Sama głównie nakładam drożdże na skórę głowy, co odbija je lekko od nasady, koi, normuje pracę gruczołów łojowych i odżywia. Przy regularnym stosowaniu, drożdże piekarskie przyspieszają wzrost włosów i powodują pojawienie się baby hair. Myślę, że z masek drożdżowych nakładanych na skórę głowy będą bardzo zadowolone osoby, które mają problem z przetłuszczaniem.

Więcej o właściwościach drożdży piekarskich, przeczytacie w tym wpisie.

Do wszystkich przepisów stosuję bardzo tanie i łatwo dostępne drożdże piekarskie, które kupuję w Biedronce za 0,80 zł. Do jednorazowej porcji maseczki na skórę głowy zużywam ok. 1/2 kostki, w zależności od potrzeby. Czasami zdarza mi się użyć mniej :).




Przepisy z wykorzystaniem drożdży piekarskich

Wszystkie maseczki można nakładać zarówno na skórę głowy jak i włosy na długości. Każda z nich ma działanie odżywcze (drożdże), normalizujące pracę gruczołów łojowych, a także nawilżające. Maski są dość uniwersalne, nadają się praktycznie do każdego typu włosów. Może się zdarzyć, że włosy zareagują puchem na aloes czy miód. Tak naprawdę kombinacja drożdży z półproduktami jest nieograniczona i zależy od Waszych preferencji. 

Ode mnie dostajecie kilka sprawdzonych przepisów, które możecie modyfikować według potrzeb. Każdą maseczkę polecam trzymać ok. 30 minut i wykonywać ją ok. 2 razy w tygodniu - tyle w zupełności wystarczy :).


1. Drożdże piekarskie nakładane solo na skórę głowy
  • 1/2 kostki drożdży, zalewamy odrobiną wody (nie musi być wrząca), dokładnie mieszamy. Papkę nakładamy przed myciem włosów, gdyż zapach drożdży jest nieprzyjemny i włosy mogą nieładnie pachnieć.
  • W takiej formie czyli drożdże + woda, maska najlepiej sprawdza się na skórze głowy.


2. Do zniszczonych włosów (na skórę głowy również można nałożyć)
  • 1/2 kostki drożdży,
  • 1 łyżka jogurtu naturalnego,
  • 1 łyżka miodu.


3.  Nawilżająco - wygładzająca

  • 1/2 kostki drożdży,
  • 1 łyżka soku z aloesu,
  • 1 łyżka skrobi/mąki ziemniaczanej.


4. "Drożdżowe trio"

  • 1/2 kostki drożdży,
  • 1 łyżka soku z aloesu,
  • 1 kopiata łyżka maski/odżywki emolientowej.

5. Drożdżowy piling do skóry głowy:
  • 1/2 kostki drożdży,
  • 1 łyżka wody,
  • 1 łyżka cukru białego lub kawy parzonej (dla osób mających ciemne włosy).

Mieszamy i wykonujemy piling, dokładnie tak jak opisałam to tutaj.


Jeśli wypróbujecie którykolwiek z przepisów, to dajcie znać jak się sprawdził :). Sama jestem ogromną fanką wersji klasycznej maski drożdżowej czyli nakładania drożdży piekarskich solo na skórę głowy (oczywiście w połączeniu z wodą), ale od czasu do czasu lubię ukręcić coś szalonego czyli pomieszać różne półprodukty ze sobą.

Macie swoje ulubione przepisy? Chętnie je tutaj zamieszczę! :)



Przypominam o możliwości wygrania kompletu gumek do włosów Invisibobble. Więcej informacji uzyskacie klikając w baner :)

Zapraszam do dyskusji:

  1. Właśnie przymierzam się do wykorzystania drożdży na moje kłaki ;) Wpis jak znalazł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) To jeden z tych wpisów, z których korzysta się latami :D

      Usuń
  2. Jestem ciekawa szczególnie tej wersji z peelingiem. Może wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przekonałaś mnie zdaniem, że włosy mogą zareagować puchem <3. Zainteresowała mnie wersja solo i drożdżowy peeling.

    A tak w ogóle to odbiegając nieco od tematu polecicie mi jakiś gotowy peeling do skóry głowy? Ostatnio bardzo cenię sobie tą formę oczyszczania skóry głowy tylko brakuje czasu i nerwów na robienie mikstury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie piling do skóry głowy Natura Siberica, z serii rokitnikowej :) Nigdy nie stosowałam, ale wiem, że jest wychwalany pod niebiosa :) Thin Hair mi o nim non stop mówi :D

      Usuń
    2. Tez chyba sie na niego skusze przy najblizszej okazji :) cala ta
      Seria jest bardzo udana, mam olejek na koncowki i olejek pobudzajacy wzrost i oba sa swietne :)

      Usuń
    3. Ooo o to mi właśnie chodziło :). Pamiętałam, że gdzieś czytałam o jakimś dobrym pilingu, tylko gdzie i kiedy to już mi umknęło. Wiedziałam, że Martusiu będziesz wszystko wiedzieć :*:*. Tak się podekscytowałam, że od razu go kupiłam bez zbędnego myślenia :D.
      Też uważam, ze ta seria jest bardzo udana, szczególnie lubię szampon dodający objętości :)

      Usuń
    4. Mnie cały czas kusi to serum do końcówek, ale postanowiłam naprawdę pozużywać te rzeczy, które mam :) Nie chcę się już zagracać niepotrzebnymi produktami, a szkoda mi niektóre wyrzucić. Część pewnie rozdam... Teraz pełen minimalizm! Zamówiłam znowu odżywkę i szampon rokitnikowy NS objętość, będę przeplatała z maską toskańską i maską Planeta Organica różową, regenerującą. Mam nadzieję, że dzięki temu włosy nie będą już miały suchych dni.

      Cieszę się, że mogłam pomóc :)

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Dobry peeling można zrobić samemu dodając cukier/kawę do ulubionej (lub tej mniej lubianej) odżywki :) Sama ostatnio tak robię i efekty są świetne - oczyszczona skóra głowy, włosy uniesione, błyszczące. Nie ma problemu z wypłukaniem drobinek cukru :)
      Co do serii rokitnikowej, to używałam peelingu i efekt był fantastyczny. Zero łupieżu, piękne włosy uniesione u nasady. Kłopotliwe jest tylko wypłukanie drobinek przy plączących się włosach :) Ale ogólnie polecam :D

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa notka. Wypróbuję przepis nr 3. :> Ale na razie mój aloesik jest jeszcze malutki :3 i nie wiem kiedy będę mogła go do czegoś użyć :D
    PS zostawiłam Ci jeszcze komentarz pod tamtą notką z małą prośbą :>
    PS 2 Strasznie ciężko ostatnio pracujesz na blogu! Co chwila nowe notki! Znaczy ja się cieszę, bo mam co czytać hehehe:D Tylko nie wiem, czy się nie przemęczasz:D :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jak fajnie, że zauważyłaś :* Akurat mam możliwość pisania nieco więcej, aczkolwiek staram się, aby wszystko co tutaj umieszczam było dopracowane no i potrzebna jest do tego szczypta weny :) Staram się pisać minimum 3 razy w tygodniu, musi się coś dziać, a jak :D

      Usuń
    2. No pewnie:) Klikam a tu bach: znowu nowa notka :D Tak trzymać :D Wysłałam te zdjęcia na fb, dzięki, że zgodziłaś się je obejrzeć :*
      A.

      Usuń
    3. Chciałabym wtrącić swoje 3 grosze i napisać, że prowadzenie bloga niesamowicie Ci wychodzi, cały czas dowiaduję się nowych rzeczy :) Moje włosy są w coraz lepszym stanie.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  5. Zainspirowana którąś z Twoich niedzieli dla włosów też zapragnęłam zrobić sobie maseczkę na skalp, bo wręcz czuję, że tego potrzebuje. I wyszło tak, że zmarnowałam całą kostkę drożdży i do tej pory nie wyszło XD. Najpierw wlałam za dużo wody, więc po prostu zastosowałam jako płukankę. W następnej dałam za dużo skrobii i w ogóle nie chciało się nakładać, zrobiło się ciasto. Może wyjdzie tym razem? XD
    80 gr nie majątek, a ile dobroci ^^.
    A stosowałaś drożdże na cerę np. z wodą i z aloesem? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też początkowo lałam za dużo wody :) Moja siostra stosowała na twarz i sobie chwaliła :)

      Usuń
  6. Uwielbiam maski drożdżowe :) robię je jednak bardzo rzadko z powodu braku czasu i chęci babrania się z tym

    OdpowiedzUsuń
  7. Stosowałam raz na włosy i skalp - nie wspominam najlepiej. Bardzo mnie swędziało. Raczej się nigdy już nie skuszę na drożdże w takiej formie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie taka reakcja wystąpiła po gotowej, drożdżowej masce Babci Agafii

      Usuń
  8. Świetne przepisy. :) Jeszcze nigdy nie próbowałam i na pewno spróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po pierwszym wypróbowaniu drożdży jako maski, nie byłam zachwycona m.in. dlatego,że no jednak mają ten swój specyficzny zapaszek, który pozostał na włosach. Potem już w ogóle zrezygnowałam ze stosowania tego sposobu. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne przepisy, chętnie wypróbuje maskę nawilżającą:)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie najczęściej gości maska: drożdże, jogurt, olej do włosów, kapka ulubionej odżywki ( najczęściej jakiejś rosyjskiej) to taka podstawa, czasami dodam jeszcze kilka kropel gliceryny, odrobinkę alg z biedrony ;) i co tam mi przyjdzie do głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i świetnie, o to w tym wszystkim chodzi, aby mieszać to, co włosy lubią najbardziej :)

      Usuń
  12. Co sadzisz o kosmetykach seboradin przeciw wypadaniu wlosoe? Myslalam o takim zestawie :http://www.seboradin.pl/sklep/produkty_do_pielegnacji_wlosow/seboradin_przeciw_wypadaniu_wlosow/zestaw_seboradin_przeciw_wypadaniu_wlosow,p1825544502 ? Pozdrawiam Zosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Zosiu. Gdybym miała możliwość, to pewnie wypróbowałabym taki zestaw :). Mimo, iż szampon dość mocno oczyszcza, to ma składniki równoważące i ekstrakty w składzie. Nie wiem jak skóra głowy zareaguje na ampułki - dla wrażliwców mogą być zbyt mocne. Jedyny, najsłabszy według mnie punkt to maska z tego zestawu. Mimo, iż ma całkiem fajny skład, ba, jest to skład naprawdę dobry, to jednak cena jest według mnie zbyt wysoka w porównaniu do 150 ml produktu. Można za tyle pieniędzy kupić większą, równie dobrą maskę :). Maska powinna dobrze wzmocnić włosy. Wypadanie włosów zaczyna się w mieszkach, więc postawiłabym na produkty do skóry głowy czyli szampon i ampułki, a nad maską się zastanowiła :) Jeśli zestaw wychodzi korzystnie cenowo, to brałabym te 3 rzeczy :)

      Usuń
    2. Wychodzi dyche taniej :) myslalam nad priorinem szampon plus tabletki ale w sumie chyba taniej wyjdzie seboradin plus vitapil di lykania

      Usuń
  13. Koniecznie muszę wypróbować drożdżowego peelingu ;)
    Jak myślisz, czy takie nakładanie drożdży na skórę głowy tylko raz w tygodniu może jakoś wpłynąć na porost czy jest to zbyt mała częstotliwość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że raz w tygodniu to jednak za mało. Trzeba stosować przynajmniej co 2 - 3 mycie :)

      Usuń
  14. dokładnie 2 dni temu spróbowałam pielęgnacji z drożdżami,maską i jogurtem naturalnym :)

    OdpowiedzUsuń
  15. kupiłam ostatnio i już miałam wykorzystać do maski,a tu masz dziadek podebrał do wina ;)) ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Drożdże stosowałam jedynie wewnętrznie, około roku temu, bardzo pomogły w walce o przywrócenie utraconej gęstości, pojawiło się mnóstwo baby hair. Kusi mnie przepis na pilling drożdżowy, skalp aż się prosi o mocniejsze oczyszczenie. Weekend pod znakiem drożdży, ha! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również byłam zadowolona z drożdżowej kuracji, chyba do niej powrócę... :) Biedro w weekend będzie miało dobry utarg :D

      Usuń
  17. Muszę koniecznie wypróbować, ale to jak będę zdrowa i ruszę się gdzieś w końcu z domu :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje włosy uwielbiają drożdże, za to mój nosek już nie bardzo;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja robię maskę drożdżową na skórę głowy. Mieszam drożdże z olejem rycynowym, olejem musztardowym (może być inny) i jakąś gęstą maską (bez silikonów). Nakładam to na 30 min pod czepek i ręcznik, a potem myję głowę łagodnym szamponem. Ostatnio jak zafundowałam sobie taką kurację 2 razy w tygodniu to trochę przyspieszyło mi porost i pojawiły się babyhair. Wracam do niej w najbliższych dniach. Liczę na zmniejszenie wypadania, wysyp babyhair i zwiększenie przyrostu. :)

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS