3 września 2017

Podcinanie a zapuszczanie. stopniowo czy raz a porządnie ?

Istnieją dwa schematy pozbywania się zniszczonych włosów. Pierwszy to stopniowe podcinanie, drugi - podcinanie "raz a porządnie". Rozpoczynając przygodę ze świadomą pielęgnacją, wybrałam pierwszą drogę. Moje włosy były zniszczone, a przy tym wystopniowane. Decydując się na podcięcie wszystkich zniszczeń, musiałabym obciąć włosy do ramion, a wiem, że źle czułabym się w tak krótkich włosach. Zamiast obciąć wszystkie zniszczenia, podcinałam niewielką ilość przez kilkanaście miesięcy. Z tego względu, zapuszczanie włosów do obecnej długości trwało zdecydowanie dłużej.  Problem podcinania mocno komplikuje się w przypadku cienkich włosów, ponieważ są delikatne i szybciej się niszczą. Jaką drogę podcinania wybrać, jakie są plusy i minusy cięcia stopniowego i raz a porządnie?



ABY ZAPUŚCIĆ, TRZEBA PODCIĄĆ


Bardzo trudno zapuścić zniszczone włosy (a już na pewno jest to proces żmudny, może trwać nawet kilka ładnych lat). Włosy rosną średnio 1 cm na miesiąc. Mając włosy suche i zniszczone, w ciągu miesiąca zdąży wykruszyć się nawet więcej niż 1 cm. To dlatego często wiele osób ma wrażenie, że "włosy stoją w miejscu" lub "skracają się". Dlatego tak ważne jest podcięcie włosów przed rozpoczęciem zapuszczania.

Zdrowe końce sprawiają, że włosy są elastyczne i bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne, a także lepiej utrzymują nawilżenie. Paradoksalnie robiąc jeden krok w tył (podcięcie włosów), robimy później 2 kroki do przodu (zdrowsze włosy = rzadsze podcinanie = dłuższe włosy).


Podczas zapuszczania nie można zapominać o:




RAZ A PORZĄDNIE CZY STOPNIOWO?

I jak wam się podobam w takim fryzie? :D :-) Stylowa dama czy szalona graża? :P

RAZ A PORZĄDNIE
Z perspektywy czasu widzę, że obcięcie wszystkich zniszczonych włosów za jednym razem, daje szybszy efekt, niż podcinanie stopniowe. W przypadku długich włosów, trzeba liczyć się z nagłą zmianą wizerunku. Obcięcie wszystkich zniszczeń na raz, pozwala robić dłuższe odstępy między cięciami. Pamiętam podcięcie z 2013 roku, w którym zauważyłam dużą różnicę w jakości włosów. Tamten październik przyniósł znaczną poprawę kondycji, właśnie ze względu na spore cięcie.

+ pozwala szybciej zapuścić włosy,
+ pozwala robić dłuższe odstępy między cięciami, 
- nagła zmiana wizerunku (dla mnie to minus)

"Raz, a porządnie" sprawdzi się na włosach:
  • zniszczonych, a przez to:
  • wrażliwych, 
  • rozjaśnianych, 
  • kruchych, 
  • suchych, 
  • łamliwych.

I oczywiście u osób nie bojących się zmian. :-)

Jeśli zdecydujesz się na podcięcie radykalne zrób przy okazji coś dobrego, weź udział w akcji Daj włos organizowanej przez Fundację Rak'n'roll. Ktoś zyska nowe, piękne włosy, a Ty - darmowe cięcie w profesjonalnym salonie i +100 do dobrego serduszka. :-) Zasady wzięcia udziału w akcji oraz lista salonów, w których zetniesz włoski. :-)

Obecna długość moich włosów naprawdę mnie przeraża :O Na zdjęciu mam pochyloną lekko głowę, ale są już grubo za talię!

PODCINANIE STOPNIOWE
Wybrałam właśnie ten typ cięcia. Przy tej metodzie trzeba być cierpliwym. Ponieważ nie podcinamy wszystkich zniszczeń od razu, włosy szybciej się niszczą i trzeba podcinać je częściej, a przez to zapuszczanie trwa dłużej.

+ plusem jest niewątpliwie zachowanie długości włosów przez okres zapuszczania,
+ brak radykalnej zmiany fryzury
- wrażenie ciągłego stania w miejscu z długością,
- zapuszczanie trwa dłużej, trzeba być cierpliwym.

Podcinanie stopniowe sprawdzi się:
  • którym nie zależy na szybkim zapuszczeniu włosów,
  • u osób cierpliwych (lub chcących pracować nad tą cechą :P)




Pomysł na posta wpadł mi dlatego, że w niedługim czasie wybieram się do fryzjera. Końcówki są zmęczone latem, dość smętne, ale w miarę zachowują kształt ostatniego cięcia. Napiszcie jakie macie doświadczenia z podcinaniem - wolicie stopniowo czy raz a porządnie? A może macie doświadczenia zarówno z jednym jak i drugim cięciem? :-)

Zapraszam do dyskusji:

  1. ja końcówki podcinam zawsze jak widzę, że tego potrzebują, w tym tygodniu ścięłam ponad 25cm, już drugi raz w ciągu kilku lat :P Na szczęście dobrze czuję się w krótkich włosach i nie ścinałam ich z racji tego, że były zniszczone, tylko po prostu długie stały się niewygodne. A! i w końcu ścięłam farbowane! Glupio się było odzywać, że "włosomaniaczka" a odrost taki duży :D ale udało się i na razie żadnej farby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ścinasz tyle włosów na raz to pamiętaj że możesz oddać je na perukę! Fundacja Rak & roll od lat prowadzi akcję Daj włos! Robią peruki dla kobiet po chemioterapii, których nie stać na perukę z prawdziwych włosów (NFZ dofinansowuje tylko te ze sztucznych, które są bardzo nienanturalne). Przy okazji można zrobić darmowe cięcie w najlepszych salonach fryzjerskich ;) (lista salonów jest na ich stronie)

      Usuń
    2. Jestem w szoku, że pozbyłaś się aż tylu włosów! :-)

      Dodałam informację o akcji w poście, dziękuję Anonimku za komentarz! :-) :-*

      Usuń
    3. Wydaje mi się że włosy oddawane na Fundację mają być niezniszczone, a w poście mowa o obcinaniu włosów właśnie zniszczonych ;) ktoś wie jak bardzo restrykcyjnie jest to traktowane?

      Usuń
  2. Zapuszczając włosy łączyłam obie metody - najpierw ciachnęłam kilka cm najgorszych końcówek a potem co miesiąc obcinałam 1cm. Przy czym w moim przypadku zapuszczenie nie było celem, a efektem ubocznym gęstych końcówek. Teraz stoję sobie z długością, bo zwalczam efekty długotrwałego skołtunienia - włosy połamane na długości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo dobre wyjście :-) Od czego połamały się włosy?

      Usuń
    2. Od kołtunów. Próbując rozczesać kołtun nieco rozciągasz pasma włosów. Włosy nieco rozciągane wielokrotnie w końcu pękają. Teraz jestem na terapii kołtunowej i jest lepiej (miałam za mało protein i za dużo humentantów we włosowej diecie).

      Usuń
  3. JA na samym początku zastosowałam metodę 1 czego nie żałuję :) Fakt, zupełnie nie do twarzy było mi we włosach długości przed ramiona ale za to jakie były zdrowe! Później do fryzjera chodziłam już co 4 miesiące i wtedy z reguły wystarczało podcięcie 1,5-2cm żeby nadal były na końcach gęste. I takim sposobem po 2 latach mam włosy do połowy pleców. Planuję jeszcze zapuścić 10-12cm i myślę, że już na przyszłe wakacje osiągnę wymarzoną długość :) JA też wybieram się w najbliższym czasie do fryzjera bo ostatnio byłam w maju a po lecie jednak te końce są lekko przesuszone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za zapuszczanie :-) :-* Liczę na zdjęcie jak już będzie wymarzony efekt <3 :-) I masz rację - niewielkie podcięcie potrafi zdziałać cuda!

      Usuń
  4. Moja świadoma pielęgnacja zaczęła się właśnie od drastycznego cięcia. Teraz robię to raczej systematycznie - ale to głównie dlatego, że włosy są zadbane i zdecydowanie mniej się niszczą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo lepiej wyglądasz w krótszych włosach, więc nie wahaj się - tnij raz, a porządnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D Raczej nie zdecyduję się na aż tak krótkie, ale dziękuję za komplement :-)

      Usuń
  6. Ten post spadł mi z nieba. U fryzjera nie byłam już dawno....a moje włosy są w fatalnym stanie(w sume nw dlaczego). Po raz pierwszy trafiłam na twojego bloga i jestem zachwcona twoją metamorfozą:) Chyba zgłoszę się do strefy czytelnika..
    PS Co polecasz na puszące się włosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Bardzo się cieszę, że mogę pomóc :-) Aby coś poradzić musiałabym wiedzieć jak dbasz o włosy na co dzień. :-)

      Usuń
    2. Na początek moje 2 niezawodne sposoby na puszące się włosy:
      http://www.martusiowykuferek.pl/2016/05/dwa-niezawodne-sposoby-na-puszace-sie.html

      :-)

      Usuń
  7. Dawno, dawno temu kiedy nie mialam dosyępu do internetu, moje włosy doprowadzały mnie do szału, byłam wobec nich bezradna, postanowiłam że obetnę się na krótko (prawie na zapałkę) i zaczne pielęgnację od nowa. Ciesze sie ze w koncu zabraklo mi odwagi. Nir potrafilam wtedy dbac o wlosy i obciecie ich nic by wtedy nie dało. Nauka dbania o włosy trwała u mnie kilka lat i mysle ze dopiero tetaz jestem w miejscu gdzie obciecie na chlopaka cos by dało. Ale teraz juz odeszlam od tego nastoletniego pomysłu. Uważam ze dziewczynu rozpoczynajace zabaqe z wlosomanoactwem nie powinny zaczynac od radykalnego ciecia. Z doswiadczenia wiem ze poczatki opieraja soe na eksperymentach, czesto pptem brakuje motywacji, a fryzura zostaje. Wg mnie lepoej przez killa miesięcy obcinac wlosy stopniowo, a jak pielegnacja wejdzie nam w krew i nie znudzi sie do tego czasu należy wykonac ciecie radykalne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze to napisałaś - daje zoom na sytuację od innej strony :-) A tym samym daje do myślenia. Dziękuję :-)

      Usuń
  8. Ja właśnie podcinam stopniowo i widzę, że efekt jest kiepski. Włosy cieniutkie więc nie chcę ich ciąć do ramion bo źle w takiej fryzurze się czuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, a myślałam o jakiejkolwiek formie wzmocnienia/ochrony włosów, aby przetrzymać jakoś ze 3 miesiące, żeby trochę podrosły? I wtedy ciachnąć bez sporej utraty długości?

      Usuń
  9. Prawie zawału dostałam bo myślałam że ściełaś włosy :D
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, nawet jakby to przynajmniej by się coś wreszcie zaczęło na blogu dziać! :D A nie ciągle proste, długie, cyklicznie podniszczone końce i przyklap. Nuda. :P :D :-) Ale kocham to bo do tego dążyłam <3 :-)

      Usuń
  10. Ja się właśnie zastanawiam nad większym cięciem. Miesiąc temu podcięłam jakieś 2 cm i efekt mizerny :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę, twoje wlosy na zdjeciach wygladaja na okropnie suche... nie uzywasz humektantów? Czy źle jest stosujesz? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam, używam i myślę, że jak najbardziej dobrze :-) Ten efekt jest spowodowany stosowaniem szczotki z włosia dzika. Po rozczesaniu nią włosów, szczotka dodaje im takiego "suchego puszka", który w przypadku moich cienkich włosów jest pożądany, gdyż robi "fałszywą objętość".

      Moje włosy w wersji ultra gładkiej, nawilżonej mają dużo mniejszą objętość, a przy długości jak mam obecnie czyli grubo za talię, wyglądałabym jak Samara z The Ring. :D (uważaj bo wyjdę zaraz z monitora :D:P ) :-) Niestety cienkie włosy to kwestia wyborów a ja na ten moment wybieram puszek i długie włosy :)

      Usuń
  12. ile obecnie wynosi twój obwód kucyka? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja 17, byłam u fryzjera i poszło z 3 cm :) A co raz a porządnie, teraz zapuszczamy, włosy mam tak do cycków początek :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja chyba w październiku wybiorę się na większe cięcie, bo zaczęłam zauważać poprawę stanu włosów, ale denerwują mnie jeszcze końcówki pamiętające kilka farbowań :) ta partia dużo częściej i mocniej się puszy, chociaż nie widzę większych zniszczeń, raczej permanentne przesuszenie, pomimo intensywnego nawilżania :)
    Martusiu, dziewczyny: po tym cięciu chcę się ostro wziąć za zapuszczanie, jak myślicie, warto wydać więcej pieniążków na olejek khadi na porost, czy spróbować innych metod? Jantar u mnie nic nie daje, po skrzypokrzywie mam trochę babyhair'ków :)Drożdży absolutnie pić nie chcę :D

    Shayla

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje włosy nie były spektakularnie długie, ale spokojnie sięgały za stanik. Niestety końce pamiętały dekoloryzację sprzed x lat i były bardzo zniszczone. Pod wpływem chwili poszłam do fryzjera i powiedziałam, że chce pozbyć się tych jaśniejszych końcówek. Jak powiedziałam- tak zrobił i wyszłam z włosami do ramion! Przez tydzień okropnie płakałam :( źle się czuje w takiej długości, ale wiem, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Teraz cierpliwie czekam aż odrosną ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej Martusiu, pieknie wygladasz! Chcialam zapytac jaka pomadke masz na ustach? Bardzo Ci pasuje i wlosy absolutnie zachwycajace <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję słońce! To Golden Rose kredka matująca nr 10 :-) Piękna jest <3 i co najważniejsze - domaluje nawet niewidzialną górną wargę 😀

      Usuń
  17. Cięcie nie zawsze pomaga. Skoro włosy rosnąc do obecnej długości się zniszczyły (lub przerzedziły przez krótki cykl życia włosa), to po odrośnięciu będą takie same, chyba, że przyśpieszy się przyrost. Na mnie takie specyfiki nie działają, a przetestowałam ich wiele. Ja tam wolę mieć moje ogoniaste włosy do pasa, niż mieć najgorszą możliwą długość za łopatki, znaną też jako ,,chciałabym mieć długie włosy, ale nie mogę".

    OdpowiedzUsuń
  18. To u mnie długość do zapięcia stanika to max, mam krótki cykl życia włosa i nie moge zapuścić dłuższych, bo końce od razu się przerzedzają :/ Nie mam rzadkich włosów na długości, ale jakieś 4 cm końcówek do ciachnięcia. To boli, zwłaszcza że chcę zapuścić, a rosną wolno (średnio ten 1 cm miesięcznie), są delikatne, lekkie, trudno je dociążyć (od zawsze tak mam), do tego nagle, gdy urosły za ramiona, zaczęły się lekko falować (po rozczesaniu i wysuszeniu na szczotce mam szopę). Tak mi szkoda tej długości, dlatego "wydobywam" skręt (mam chyba 2A), wtedy końcówki nie wyglądają aż tak źle.
    W ogóle od dawna śledzę twojego bloga, ale też od dwóch lat nie jestem już włosomaniaczką (nie twierdzę, że ty jesteś ;)), więc nie wypowiadałam się. Mam wrażenie, że mamy identyczny typ włosa. :D

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze mówiąc ja na swoje włosy nie mogę narzekać, ponieważ są dość grube i gęste, jednakże zeszłoroczne sombre u fryzjera dało im mocno popalić. Przez ostatni rok walczyłam z przesuszonymi końcami i mimo różnych eksperymentów pomogło dopiero odpowiednie strzyżenie. I prawdą jest że zdrowe włosy szybciej zapuścić i pielęgnować;)

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS