2 października 2017

7 miesięczna metamorfoza włosów Kingi

Zapraszam na krótką, bo tylko 7 miesięczną przemianę włosów Czytelniczki Kingi. To wyjątkowa metamorfoza, bo pokazuje, że świetne efekty można uzyskać nawet w tak krótkim czasie!  Kolorem fioletowym oznaczyłam ważne pojęcia i wątki, które mają związek z metamorfozą Kingi i różnymi problemami z tym związanymi. :-)

"Chciałabym opisać swoją 7 miesięczną metamorfozę włosów. Może, kogoś to zainspiruje i podniesie na duchu, że ciężką pracą i systematycznością można wiele osiągnąć. :-) Zacznę od tego, że z natury mam włosy cienkie, ale gęstePrzed jakimikolwiek zabiegami były średnioporowate dążące ku nisko porowatym. Naturalny kolor moich włosów wygląda następująco: ciemno brązowe włosy i jasny blond grzywka - nigdy niefarbowane!




Swoją przygodę z włosomaniactwem zaczęłam w marcu 2017 roku, kiedy to po raz pierwszy od kilku lat zostawiłam je do naturalnego wyschnięcia. Przeżyłam ogromny szok... Włosy wyglądały jak kupka siana, fruwały w każdą możliwą stronę, nie dało się ich ani ładnie ułożyć, ani upiąć jakoś sensownie. Wcześniej codziennie używałam suszarki. Włosy po takim suszeniu były w miarę lśniące i gładkie. Moja pielęgnacja wtedy składała się z szamponu Pantene Aqua Light i odżywki po myciu. Co do odżywki, to nie była to jakaś konkretna, zazwyczaj wybierałam tą, która wydawała mi się "lepsza". Włosy w tym czasie stały w miejscu, praktycznie nie rosły, a przynajmniej tak myślałam. 

Po raz pierwszy włosy postanowiłam zafarbować w lipcu 2015 roku, ale żeby nie iść na całość zrobiłam "ombre", przez co moje włosy były popalone i przerzedzone, do tego brak odpowiedniej pielęgnacji. 



Dość szybko ombre znudziło mi się, więc w marcu 2015 roku udałam się do fryzjera, który zmienił mój kolor w rudy...miał wyjść "karmelowy brąz". Dodam, że pomiędzy tymi dwoma farbowaniami ścięłam całe ombre i wycieniowałam włosy... wyglądałam koszmarnie.

Włosy myte rano, wysuszone suszarką | Włosy myte wieczorem, na noc zapleciony warkocz


Moja pielęgnacja wciąż nie uległa zmianie, aż w marcu 2017 roku odkryłam blogi o włosach. Zafascynowana pięknymi, lśniącymi, zdrowymi i zadbanymi włosami zapragnęłam takich samych. Wtedy też odkryłam metodę OMO - zbawienną dla moich zniszczonych wysokoporowatych włosów.

Używałam wtedy:

Włosy pozostawiałam do naturalnego wyschnięcia.


Zagłębiając się coraz bardziej we włosomaniactwo metodą prób i błędów testowałam na sobie przeróżne odżywki i maski. Efekt był, natomiast moje włosy wciąż mnie nie zadawalały. Nie mogłam poradzić sobie z ich suchością, łamliwością i puszeniem się. Próbowałam oleju kokosowego, z pestek winogron, lnianego, a także oliwę z oliwek, ale moje włosy nie polubiły się z żadnym z nich.


Z czasem czytając coraz więcej blogów znalazłam coś takiego jak równowaga PEH, starałam się ją stosować, ale wciąż nie wiedziałam do końca jak to robić.

Używałam wtedy:


Po wielu złych doświadczeniach z olejami po raz pierwszy od kilku miesięcy postanowiłam zrobić mieszankę: 
1 łyżeczka maski GlySkinCare + pół łyżeczki maski Kallos Aloe + 1/3 łyżeczki oleju lnianego - przed myciem. 
Po myciu nałożyłam odzywkę Nivea Long Repair. 


Wpadłam wtedy na pomysł, żeby próbować mieszać oleje do masek przed myciem... niestety szybko się zraziłam. Robiąc to nieumiejętnie, bez zachowania równowagi PEH moje włosy wyglądały następująco:


Zniechęcona ciągłą walką bez większego efektu, trafiłam na cudowną osobę na włosowej grupie na Facebooku, która wytłumaczyła mi dokładnie krok po kroku na czym polega pielęgnacja PEH. Po wysłaniu jej produktów, które posiadam ułożyła mi plan, którego trzymałam się przez miesiąc. Już drugiego dnia po umyciu włosów według planu wyglądały tak:



1/2 łyżeczki maski Garnier Butter + 1/2 łyżeczki Kallos Aloe + kilka kropel oleju z pestek winogron, po myciu Balsam Cedrowy White Agafia

Włosy zyskały życie, byłam zachwycona! Obecnie moje włosy wyglądają bardzo podobnie.


  • jako pierwsze O używam mieszanki maski Kallos Blueberry + Kallos Aloe + mieszanka oleju lnianego, z pestek winogron i oliwy z oliwek (to zależy od kaprysu)
  • myję włosy szamponem Vianek lub Biolaven
  • jako drugie O nakładam na 5-10 minut odżywkę Garnier Oleo Repair / Nivea (jedna z 3 wymienionych wyżej)/ Dove Dry Oil
Raz na tydzień oczyszczam włosy mocnym szamponem z SLS/SLES i domieszuję odrobinę maski Cameleo Keratin do mieszanki z pierwszego O. Na końcówki rano i wieczorem nakładam serum silikonowe. Włosy pozostawiam do naturalnego wyschnięcia. Końcówki podcinam co 2 miesiące. Na razie nie zależy mi na długości, ale na tym, aby włosy były zdrowe. Póki co taka pielęgnacja pozwala mi zachować włosy sypkie i nawilżone. Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie jeszcze bardzo długa droga do wymarzonych włosów, ale czuję że idę w dobrym kierunku. Jestem z siebie bardzo dumna, że w zaledwie 7 miesięcy udało mi się osiągnąć efekty o jakich nie marzyłam. Nigdy nie sądziłam, że cienkie włosy mogą wyglądać ładnie. Mam wiele motywacji i chęci do dalszej pracy nad włosami. Dziękuję! :-)"



No i nic chyba nie muszę dodawać <3 :-) Jeśli chciałybyście podzielić się swoją włosową historią tak jak Kinga (a może jakąś przełomową zmianą w pielęgnacji? :-)), serdecznie zachęcam do wysłania jej na martusiowykuferek@gmail.com z dopiskiem "włosowa historia". :-) Jeśli chcecie przeczytać takich historii więcej zapraszam do działu STREFA CZYTELNIKA, gdzie oprócz metamorfoz znajdziecie konkretne porady na konkretne włosowe problemy. :*

Zapraszam do dyskusji:

  1. świetna metamorfoza :) ale te włosy teraz błyszczą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak trzymaj! Próbowałaś może olej ze słonecznika? Z opisu włosów całkiem podobne do moich, tylko u mnie puchu nie uświadczysz.

    Bardzo ładne efekty jak na 7 miesięcy. Na końcówkach nadal widać potrzebę regularnego podcinania, za to jakie cudne będą za rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam, ale chyba się skuszę! :D
      Powoli do celu :)

      Usuń
  3. Włosy pierwsza klasa! Prześliczne. Ja wybieram się do fryzjera na spore ścięcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie historie ❤ są bardzo motywujące dla innych dziewczyn 😉 a włosy prześliczne

    OdpowiedzUsuń
  5. Włosy błyszczące, ale widać, że wierzchnia barwa bardzo zniszczona i przydałoby się ściąć z 10cm przerzedzonych końców..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie z tego sprawę, ale boję się drastycznej zmiany. Po 100-dniówce zetnę zniszczoną partię ;)

      Usuń
  6. Wyglądają świetnie, gratulacje i wytrwałości!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. też bym potrzebowała takiej pomocnej dłoni do ogarnięcia pielęgnacji peh i plan może wtedy pojawią się jakieś efekty bo na razie ich brak..

    OdpowiedzUsuń
  8. A można wiedzieć co to za strona i jak się nie ma fejsa to można z niej korzystać 😆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz pomocną dłoń na grupie WŁOSING na Facebooku :-*

      Usuń
    2. Taak, dokładnie na WŁOSINGU ;)

      Usuń
  9. No i czym tu sie zachwycac? Przerzedzone, wygryzione konce, i polamane wlosy na calej dlugosci.
    Jedynym sensownym rozwiazaniem jakie widze byloby podciecie 10 - 12cm na prosto, bez cieniowania,
    wtedy dopiero Twoje wlosy by odzyly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt się nie zachwyca efektem końcowym (do niego daleka droga), a postępami, które jak na 7 miesięcy pielęgnacji są spore. Nikt nie twierdzi, że Kinga ma najpiękniejsze włosy na świecie (nawet sama autorka tak nie uważa), ale musiałabyś ze zrozumieniem przeczytać wpis, a nie pobieżnie luknąć na zdjęcia. Podcięcie wszystkich zniszczeń jest dobrym, ale nie jedynym rozwiązaniem.

      Wiele osób demotywuje się i nie rozpoczyna pielęgnacji, bo wydaje im się, że cel jest na tyle odległy, że nie ma sensu nawet zaczynać... pokazywanie zmian po krótkim czasie pielęgnacji (odnośnie wpisu z naciskiem na sporą zmianę po użyciu przez Kingę pielęgnacji PEH) daje znak innym kobietom, że warto zacząć. Może nie ma spektakularnego efektu z dnia na dzień, ale systematyczna pielęgnacja = systematyczne, coraz lepsze efekty. :-)

      Więcej miłości i zrozumienia :-)

      Usuń
  10. Ja też już parę miesięcy temu podesłałam metamorfozę. Może szału nie było, rozumiem też, że może, uznałaś, że nie ma sensu jej publikować na blogu - jest twój i w pełni to rozumiem. Ale trochę mi przykro, że nie dostałam nawet jedno zdaniowej zwrotnej wiadomości. Chociażby z informacją, no nie wiem, że zdjęcia mało pokazują, albo że jest za dużo tekstu. Bo troszkę czasu poświęciłam na opisanie sytuacji i znalezienie zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo, bardzo Cię przepraszam :-( Rozumiem, że jest Ci przykro... Dostaje bardzo dużo maili i zdarza mi się przeoczyć wiadomości, dlatego jeśli taka sytuacja ma miejsce, nie odpisuję przez tydzień, to pisz proszę ponownie. I tutaj prośbą też do was dziewczyny. Doceniam każdą osobę, która do mnie pisze i staram się odpisywać. Wiem ile czasu to zajmuje, bo sama taka historię tworzyłam. Jeśli masz tylko ochotę to czekam na Ciebie na mailu. Napisz do mnie :-* Nie rozgraniczam historii na lepsze i gorsze, nie w tym rzecz! :-*

      Usuń
  11. Dziękuję wszystkim za miłe komentarze (i te mniej miłe), bardzo mnie to motywuje do dalszej pracy nad włosami <3 W szczególności chciałam podziękowac Ci Marto, gdyby nie Twój blog zapewne nigdy bym się nie wzięła za siebie. Nigdy nie widziałam sensu w pielęgnacji cienkich włosów, wydawało mi się, że i tak nie będą prezentowały się ładnie, ale Ty zmieniłaś mój punkt widzenia. To dzięki Tobie jestem tu gdzie jestem i mam motywację! ;) Dziękuję jeszcze raz <3 Ps. pisze to dopiero teraz, ale nie miałam internetu wcześniej :C

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że miło spędziłaś czas na blogu i wyniosłaś z jego treści cenne wskazówki. Życzę Ci owocnej pielęgnacji włosów, ciała i umysłu. :-)


INSTAGRAM




SZABLON BY: PANNA VEJJS